Polski nie stać na propozycje Brukseli
fot: AFP
Branża energetyczna od dawna postuluje zmianę prawa, by zapobiec spekulacjom na uzyskaniu wirtualnych przyłączeń do sieci
fot: AFP
Możemy mieć kłopoty ze spełnieniem wymogów Brukseli proponowanych w ramach walki z globalnym ociepleniem. Krajowa gospodarka jest w zbyt dużym stopniu uzależniona od energii z węgla - uważa Bernard Błaszczyk, wiceminister środowiska ds. klimatycznych.
- W pełni popieramy działania UE na rzecz ochrony klimatu, ale uważamy, że proponowany pakiet dyrektyw dotyczących poprawy efektywności energetycznej i odejścia od paliw kopalnianych musi uwzględniać realia państw członkowskich. Wywiązanie się przez Polskę ze stawianych w tych dokumentach wymogów będzie trudne. Według Komisji Europejskiej od 2013 r. sektor energetyczny ma kupować uprawnienia do emisji CO2 na aukcjach (dziś tona emisji to ok. 20 dolarów – red.). My proponujemy, by w 2013 r. elektrownie otrzymały 80 proc. limitów darmowych, a tylko pozostałe 20 proc. kupowały na aukcjach. Chcemy, by bezpłatna pula była co roku zmniejszana, tak by w 2020 r. dojść do zera - mówi Bernard Blaszczyk w rozmowie z \"Rzeczpospolitą\".
- W podobnej sytuacji jest wiele innych krajów, jak Estonia, Rumunia, Bułgaria czy Grecja, które wytwarzają energię z węgla, choć idealnie byłoby mieć poparcie wszystkich członków UE. We wrześniu w tej sprawie spotka się Grupa Wyszehradzka. Trzeba pamiętać, że Polska ma wysoko rozwinięte ciepłownictwo oparte na węglu. Gdy ta branża będzie kupować całość limitów na aukcjach, energia cieplna natychmiast zdrożeje o kilkadziesiąt procent. Efekt? Ludzie zrezygnują z centralnego ogrzewania, ponownie uruchomią piece węglowe i zamiast ograniczenia emisji CO2 będzie jeszcze więcej zanieczyszczeń.