Polska za zmianami w projekcie unijnej dyrektywy o emisjach przemysłowych

Proponowana nowelizacja dyrektywy zaostrza m.in. standardy emisji dwutlenku siarki, tlenków azotu i pyłu. Polska proponuje zmiany w projekcie, chroniące interesy krajowej energetyki i ciepłownictwa.

O tym, że nowelizowana dyrektywa IPPC, dotycząca zintegrowanego zapobiegania zanieczyszczeniom i ich kontroli, może mieć drastyczne skutki dla krajowej energetyki, poinformowali w zeszłym tygodniu przedstawiciele środowiska energetycznego. W środę resort środowiska przedstawił PAP szczegóły polskiego stanowiska w tej sprawie. Nad zmianami w dyrektywie pracuje Parlament Europejski.

Energetycy alarmują, że jeżeli - jak zakłada parlamentarny projekt - UE zaostrzy standardy ekologiczne już od 2016 r., połowę dzisiejszego potencjału wytwórczego polskiej energetyki czeka wyłączenie. Szacunki te dotyczą zarówno instalacji, które w 2016 r. trzeba będzie wyłączyć, bo nie spełnią norm, jak i tych, które w tym czasie znikną z racji naturalnego zużycia. Przystosowanie do nowych norm to koszt kilku miliardów euro.

Zastrzeżenia energetyków podziela Ministerstwo Środowiska, które przesłało polskie stanowisko do Komisji Europejskiej. Polska zgadza się w nim na przyjęcie nowych wymagań emisyjnych w stosunku do źródeł, dla których będą złożone kompletne wnioski o pozwolenie na budowę po dniu wprowadzenia dyrektywy.

W stosunku do starszych źródeł energii i ciepła Polska postuluje przesunięcie terminu wejścia w życie dyrektywy z roku 2016 na 2025, argumentując, że ze względu na wielkość ubytków mocy elektrycznej i oszczędność nakładów inwestycyjnych będzie to najbardziej korzystne.

Należy też - zdaniem strony polskiej - ustalić dopuszczalny czas pracy istniejących źródeł od momentu wdrożenia dyrektywy do ich likwidacji. Polska proponuje zastosowanie mechanizmu derogacji, czyli wyłączenia kraju z obowiązku wypełniania części zobowiązań dyrektywy, w określonym czasie. Dotyczy to np. kotłów wodnych w miejskich systemach ciepłowniczych.

\"Skala inwestycji, koniecznych do przeprowadzenia w kraju w celu odnowienia zdolności wytwórczych iádodatkowo spełnienia wymagań proponowanych wáprojekcie nowej dyrektywy oáemisjach przemysłowych, jest tak duża, że nie ma możliwości odbudowy wymaganej liczby i mocy instalacji w krótkim okresie czasu (7álat)\" - wynika z informacji Ministerstwa Środowiska.

Nałożenie już w 2016 r. kosztownych wymagań emisyjnych na wytwórców energii w średniej wielkości źródłach (głównie lokalne ciepłownie) oznaczałoby duży wzrost cen energii i ciepła, a wáefekcie upadłość ciepłowni. Tym samym skutek mógłby być odwrotny do zamierzonego, bo wzrosłaby tzw. niska emisja z mniejszych, nieobjętych kontrolą źródeł. Pogorszyłoby to jakość powietrza.

\"Polska wyraża sprzeciw wobec włączenia w zakres dyrektywy kotłów o mocy od 20 do 50ámegawatów. Źródła te są odpowiedzialne za niewiele ponad 7 proc. emisji dwutlenki siarki, 6 proc. emisji tlenków azotu oraz ok. 1 proc. produkcji prądu i ok. 24 proc. produkcji ciepła\" - wyjaśnił dyrektor biura prasowego Ministerstwa Środowiska Grzegorz Zygan.

Strona polska oponuje również wobec proponowanej w dyrektywie zmiany definicji źródła z \"kotła\" na \"komin\". Jeżeli jednak obowiązywałaby taka definicja, konieczne byłoby jej uszczegółowienie, m.in. poprzez określenie na 50 megawatów minimalnej mocy instalacji, podłączonych do wspólnego komina.

Przedstawiciele ministerstwa przyznają, że dotychczas nie udało się wypracować rozwiązań, godzących postulaty grupy państw, dążących do łagodnego wprowadzania dyrektywy (w tym Polski) z krajami opowiadającymi się za wprowadzeniem zaostrzonych wymagań w pełni już w 2016 r. Toczące się równolegle z rozmowami na poziomie rządowym prace w europarlamencie zmierzały dotąd głównie w kierunku zaostrzania zapisów projektu.

Przedstawiciele krajowej energetyki alarmują, że choć dyrektywa pozostaje w cieniu szeroko komentowanego unijnego pakietu klimatycznego, jest równie istotna, ponieważ jej przyjęcie może okazać się dla polskiej energetyki drastyczne w skutkach.

Z analizy zleconej przez Towarzystwo Gospodarcze \"Polskie Elektrownie\" wynika, że w Polsce nowym wymaganiom dyrektywy ma podlegać ponad 1100 kotłów w 269 elektrowniach, elektrociepłowniach i ciepłowniach. Koszty przystosowania do nowych wymagań szacuje się w miliardach euro, co oznaczałoby dodatkowy wzrost cen energii.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Minister infrastruktury rozmawia z szefem MAP o przyszłości Polregio

Minister infrastruktury Dariusz Klimczak powiedział, że rozmawia z szefem MAP Wojciechem Balczunem o koncepcji rozwoju Polregio. Wskazał, że nie chodzi o to, kto ma nadzorować tę spółkę, tylko o plan na jej przyszłość. Zdaniem szefa Polregio ewentualna zmiana nadzoru mogłaby ułatwić zakup taboru.

PKP Cargo ma dwie umowy na przewozy dla górniczej spółki

PKP Cargo w restrukturyzacji zawarło dwie umowy na usługi przewozu koleją węgla kamiennego, mączki wapiennej i kamienia wapiennego dla PGE Górnictwo i Energetyka Konwencjonalna - podał w piątek przewoźnik.

Polscy przewoźnicy zdominowali drogowy transport towarów w UE

Przewoźnicy z Polski odpowiadają za ponad 20 proc. drogowego transportu towarów w krajach Unii Europejskiej – wynika z danych Eurostatu opublikowanych w piątek, 31 lipca 2026 r. Przewożą najwięcej w całej UE.

Polska idzie po suwerenność amunicyjną. PGZ podsumowuje pierwszy rok budowy trzech fabryk 155 mm

Polska Grupa Zbrojeniowa (PGZ) zamknęła pierwszy rok realizacji strategicznego programu budowy trzech fabryk amunicji artyleryjskiej 155 mm. Przedstawiono postępy inwestycji w czterech spółkach domeny amunicyjnej oraz harmonogram osiągnięcia pełnej suwerenności produkcyjnej do końca 2028 roku.