Polska w Szanghaju bez kryzysu i bursztynu

1 maja startuje światowa wystawa Expo 2010 w Szanghaju. Organizatorzy polskiej prezentacji traktują udział w wystawie jako okazję do kontynuacji budowania nowego wizerunku Polski w Państwie Środka, pisze "Polska The Times".

Tym razem obędzie się bez bursztynu, świeżego chleba i Puszczy Białowieskiej. Nasze uczestnictwo w wystawie będzie miało przede wszystkim charakter gospodarczy. Jego celem jest pokazanie Polski jako nowoczesnego kraju, członka Unii Europejskiej o dobrych perspektywach rozwoju gospodarczego.

Interesująco przedstawia się także nasz program kulturalny. Zaprezentowany zostanie film "Animowana historia Polski" Tomasza Bagińskiego, przygotowany pod opieką naukową prof. Henryka Samsonowicza. W programie również "Chiny ratują Polskę" - dokument Mirosława Chojeckiego, zrealizowany pod opieką naukową prof. Jana Rowińskiego, a także instalacja Andrzeja Fidyka "Polskie migracje - polskie marzenia".

Pawilony narodowe będą otwarte w Szanghaju do północy, a jeśli dopisze frekwencja, nawet przez całą dobę. Organizatorzy spodziewają się rekordowej liczby 70 mln zwiedzających, w większości z Chin.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.