Polska awansowała na 13. miejscu w Europie pod względem wskaźnika zatrudnienia

fot: Krystian Krawczyk

W ub.r. odnotowano większy ubytek osób pracujących w firmach okołogórniczych niż w samym wydobyciu węgla kamiennego

fot: Krystian Krawczyk

Polska zajmuje 13. miejsce w UE pod względem wskaźnika zatrudnienia w porównaniu z 18. przed pandemią - wskazali eksperci Polskiego Instytutu Ekonomicznego. Według analityków w całej Unii pracowało pod koniec II kw. br. o 2,98 mln osób mniej niż przed COVID-19.

W Polsce, w porównaniu z innymi krajami UE, nastąpił jeden z największych wzrostów wskaźnika zatrudnienia (o 1,9 pkt. proc.) - zwrócił uwagę PIE, powołując się na dane Eurostatu. Większy zanotowano jedynie na Węgrzech (+3,4 pkt. proc.), natomiast największy spadek - w Estonii (-4,7 pkt. proc.).

Biorąc pod uwagę wartości liczbowe, w całej UE pod koniec II kw. 2021 r. pracowało o 2,98 mln osób mniej niż przed pandemią - zaznaczyli analitycy w czwartkowym wydaniu Tygodnika Gospodarczego PIE. Dodano, że największe spadki zatrudnienia wystąpiły w Niemczech (-1012 tys. osób), Włoszech (-826 tys. osób) i Rumunii (-738 tys. osób); z kolei najwyższe wzrosty - w Holandii (+227 tys. osób), Polsce (+150 tys. osób) i na Węgrzech (+121 tys. osób).

Polska jest obecnie na 13. miejscu pod względem wskaźnika zatrudnienia w porównaniu z 18. miejscem przed pandemią - czytamy. Pod koniec II kw. 2021 r. wynosił on 75,2 proc., a pod koniec IV kw. 2019 r. sięgał 73,3 proc. Analitycy zwrócili uwagę, że wyprzedzają nas nie tylko kraje Europy Zachodniej, ale też wiele państw z Europy Środkowo-Wschodniej. Najwyższe wskaźniki mają Holandia (82,0 proc.) i Szwecja (80,8 proc.), najniższe - Grecja (61,2 proc.) i Włochy (62,0 proc.). Wynika z tego, że w Polsce, mimo zwiększenia zatrudnienia po pandemii, nadal jest duża przestrzeń do wzrostu - zaznaczono.

Eksperci zwrócili uwagę, że w październiku br. chęć zatrudniania nowych pracowników deklaruje 13 proc. przedsiębiorstw, a w lipcu takie deklaracje składała co piąta badana firma. Od początku roku, jak dodali, zwiększał się udział firm deklarujących zbyt małe moce produkcyjne, co mogło być powodowane brakami pracowników. Sytuacja firm deklarujących zbyt małe moce produkcyjne nieco różniła się od sytuacji ogółu firm pod względem deklaracji dotyczących zatrudniania i wynagradzania pracowników. Były one znacznie bardziej skłonne do zwiększania zatrudnienia (32 proc. chciało zwiększyć zatrudnienie) w porównaniu do ogółu firm, w których plany zwiększania zatrudnienia miało 13 proc. Jednocześnie firmy ze zbyt małymi mocami produkcyjnymi były nieco bardziej skłonne do podwyższania wynagrodzeń - wyjaśnili analitycy.

W ocenie PIE, niedobory siły roboczej i związane z nimi procesy na rynku pracy mogą napędzać inflację. Firmy w celu zwiększenia produkcji chcą zatrudniać nowych pracowników, ale powoli zaczyna ich brakować na rynku. Mogą konkurować o pracowników z innymi firmami za pomocą podwyższania płac, ale w związku z tym są zmuszone do podnoszenia cen na swoje produkty - wyjaśniono.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Zaslepka

PKP Intercity: mogą występować zakłócenia w sprzedaży biletów przez internet

PKP Intercity poinformowało o zakłóceniach w systemie sprzedaży biletów przez internet. Podróżni, którzy przez awarię nie mogli kupić biletów, mogą to zrobić już w pociągu, bez dodatkowej opłaty, lub w kasie na dworcu.

Inżynier pilnie poszukiwany, by skorzystać na boomie w branży półprzewodników

Światowa branża półprzewodników do 2030 r. będzie potrzebować ok. milion dodatkowych specjalistów, w tym ponad 100 tys. inżynierów w Europie - wynika z opublikowanego w piątek raportu ManpowerGroup. Polska powinna mocniej postawić na kształcenie takich pracowników - uważają eksperci firmy.

W kwietniu tempo wzrostu płac było najniższe od września 2023 r.

W kwietniu wynagrodzenia w ujęciu realnym nadal rosły, jednak tempo ich wzrostu było najniższe od września 2023 r. - napisali ekonomiści PKO BP w czwartkowym komentarzu do danych GUS.

Wzrost cen energii i surowców może ograniczyć skalę poprawy w przemyśle

Wyższe ceny energii i surowców, które zostały wywołane przez wojnę w Zatoce Perskiej, uderzą w branże energochłonne, co może ograniczać skalę poprawy w całym przemyśle - napisali ekonomiści banku PKO BP w komentarzu do danych GUS.