Polsce nie służy unijny klimat?
Minister środowiska Maciej Nowicki i wiceminister gospodarki Marcin Korolec przedstawili w piątek posłom z połączonych komisji gospodarki i UE założenia pakietu. Chodzi o grupę czterech kluczowych dyrektyw i decyzji Rady UE, które mają spowodować, że do 2020 r. UE będzie emitować o 20 proc. dwutlenku węgla mniej, efektywność zużycia prądu wzrośnie o 20 proc., a łączny udział odnawialnych źródeł energii w bilansie energetycznym wyniesie też 20 proc. - napisała \"Gazeta Wyborcza\".
Komisja Europejska przygotowała te dyrektywy, bo w marcu 2007 r. szefowie państw i rządów UE (w tym prezydent Lech Kaczyński), na szczycie w Brukseli dali jej zielone światło, by taką ambitną reformę przygotować i szybko wprowadzić. Pakiet ma być jednym z tych działań, które uratują klimat przed groźnym dla ludzi ociepleniem.
Zdaniem większości naukowców, to właśnie wywołane przez człowieka emisje spowodowały, że globalne ocieplenie wyniesie od 1,1 do 6,4 stopnia Celsjusza w 2100 r.
Okazuje się jednak, że pakiet (mający poparcie bardzo dużej liczby państw UE) jest groźny dla polskiej gospodarki. Tak bardzo, że Nowicki i Korolec skrytykowali dosłownie każdy jego element.
Rząd najbardziej niepokoi pomysł, by po 2013 r. elektrownie przestały dostawać darmowe zezwolenia na emisję CO2 (tak jak to jest dziś). Zezwolenia musiałby kupować na specjalnych aukcjach, wspólnych dla całej UE. - Już w pierwszym roku kosztowałoby to polskie elektrownie 5 mld euro - powiedział Nowicki. - To by oznaczało 50-, 70-procentową podwyżkę cen prądu.
Dlatego Polska ma zażądać, by nasze elektrownie, jak żadne inne oparte o \"brudny\" węgiel, mogły dostawać darmowe zezwolenia na emisję także po 2013 r., tyle że z każdym rokiem mniej. Dodatkowym kosztem, jaki wisi nad polskimi elektrowniami, jest droga technologia CCS (przechwytywania i magazynowania CO2), która może stać się obowiązkowa.
- Propozycja Komisji Europejskiej, żeby do 2020 r. polska miała aż 15-procentowy udział energii odnawialnych w ogólnym bilansie, jest za wysoka. Nie jesteśmy zadowoleni z tych planów - stwierdził wiceminister Korolec.
Obaj zapowiedzieli, że Polska już teraz zaczęła budować w ramach UE koalicję państw gotowych zablokować reformę. Jak ujawniło Ministerstwo Środowiska, pierwsze rozmowy już się odbyły: z Niemcami, Holendrami, Francuzami, Duńczykami, Węgrami i Czechami. W II połowie maja w Warszawie ma się odbyć nieformalne spotkanie \"kluby przyjaciół węgla\", do którego polski rząd zaprosił te kraje, których gospodarki - podobnie jak nasza - oparte są o węgiel brunatny lub kamienny.
Minister Nowicki zapowiedział też, że swój sprzeciw wobec planów reformy polski rząd zgłosi bezpośrednio unijnemu komisarzowi ds. środowiska Stavrosovi Dimasowi, który w czerwcu ma przyjechać do Warszawy.