Polityka energetyczna: propozycja ministerstwa to ok. 70 mld euro

fot: Maciej Dorosiński

- Wprowadzenie w górnictwie każdej nowej technologii czy urządzenia bezdyskusyjnie wiązać się musi ze zwiększeniem bezpieczeństwa pracy. To element, o którym się nie dyskutuje - uważa wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski

fot: Maciej Dorosiński

Realizacja polityki energetycznej w wersji zaproponowanej przez ME będzie kosztowała do 2030 r. ok. 70 mld euro - wynika z zaprezentowanego w czwartek na COP24 raportu "Wkład polskiego sektora energetycznego w realizację globalnej polityki klimatycznej".

Raport, przygotowany przez firmę doradczą EY dla Polskiego Komitetu Energii Elektrycznej stwierdza, że w ramach zaprezentowanego przez Ministerstwo Energii projektu polityki energetycznej (PEP) do 2030 r. koszt budowy nowych źródeł energii sięgnie 30 mld euro, modernizacje istniejących pochłoną kolejne 30 mld, a konieczne będą jeszcze inwestycje w przesył i dystrybucję. Natomiast do 2040 r. tylko na moce zmieniające strukturę wytwarzania potrzeba 90 mld euro.

Jak podkreślał, prezentując raport w Katowicach Jarosław Wajer z EY, punkt startu dla Polski był zupełnie inny niż państw, z którymi dziś ustalamy wspólne cele. Wskazał też, że energetyka to nieco ponad 3 proc. PKB, ale ma wielki wpływ na cały rozwój gospodarczy.

W raporcie wskazuje się też, że do 2030 r. - przy potrzebach inwestycyjnych rzędu 70 mld euro - polskie spółki energetyczne będą mogły zebrać co najwyżej 50 mld. Pytanie skąd wziąć te pieniądze i jak zachęcić inwestorów do włączenia się do realizacji tej polityki - zaznaczył Wajer.

Wiceminister energii Grzegorz Tobiszowski podkreślał, że od 30 lat Polska ponosi ogromny wysiłek związany z ograniczaniem oddziaływania energetyki na środowisko. Ograniczyliśmy energochłonność gospodarki o 30 proc., redukcja emisji gazów cieplarnianych sięgnęła 30 proc., przy zauważalnym wzrost udziału OZE - wskazywał. To czas który został bardzo dobrze wykorzystany, to jest coś co musi budzić szacunek - dodał.

Tobiszowski podkreślał, że projekt polityki energetycznej zakłada zmiany ewolucyjne. Musimy dążyć do przekonania obywateli do tych zmian.

- Nie jest sztuką zaostrzać normy a nie mieć dla tego akceptacji. Musimy zapewnić, aby wszystkie strony na świecie przyjęły nasze postulaty - dodał, oceniając, że UE brakuje skuteczności na arenie międzynarodowej.

Yvon Slingenberg z Generalnej Dyrekcji ds. Klimatu KE mówiąc o zaprezentowanego przez Komisję projektu długoterminowej strategii niskoemisyjnej oceniała, że dzięki takiemu podejściu o 40 proc. spadną koszty zdrowotne energetyki. To powinno być szczególnie interesujące dla Polski, borykającej się z zanieczyszczeniami powietrza - podkreślała.

W czasie debaty prezes Taurona Filip Grzegorczyk wskazywał na przeciwskuteczność opłat za emisję CO2. Ten rynek jest sztuczny, a polskie spółki są drenowane z pieniędzy i nie mają za co się transformować w kierunku OZE - argumentował.

Yvon Slingenberg podkreślała, że rynek CO2 jest tylko narzędziem do osiągnięcia celów w sposób relatywnie efektywny kosztowo. Jeżeli tych celów nie osiągniemy, koszty zmian klimatycznych uderzą bardzo silnie, to będzie znacznie bardziej kosztowne - mówiła. Celem ETS jest uniknięcie tych kosztów - dodała. Zatem, jak replikował Grzegorczyk - to KE ponosi odpowiedzialność za działanie ETS i to Komisja powinna wytłumaczyć obywatelom, dlaczego rosną ceny.

Prezes Enei Mirosław Kowalik również oceniał, że system handlu emisjami ETS nie jest wystarczający, by popchnąć spółki w kierunku OZE. Podkreślał, że raport EY wskazuje wyraźnie, że Polska idzie w tym samym kierunku co inni, a projekt PEP też jest spójny z trendami i celami, które wyznacza sobie UE.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.