Poleski Park Narodowy - złoża węgla czekają na przyszłość

fot: Tomasz Rzeczycki

Poleski Park Narodowy leży nad złożami lubelskiego zagłębia węglowego

fot: Tomasz Rzeczycki

Pod znaczną częścią Poleskiego Parku Narodowego znajdują się pokłady węgla kamiennego, należące do lubelskiego zagłębia węglowego. Czy oznacza to, że w niedalekiej przyszłości dojdzie do kolizji interesów pomiędzy branżą górniczą a ochroną środowiska?

- Wydobycie węgla kamiennego obecnie przez kopalnię Bogdanka odbywa się na polu wydobywczym zlokalizowanym poza Parkiem oraz jego otuliną - informuje dyrekcja Poleskiego Parku Narodowego. - Na dzień dzisiejszy nie ma dowodów na negatywny wpływ tego wydobycia na środowisko przyrodnicze Parku, ale niewykluczone, że w przyszłości może się to zmienić.

Poleski Park Narodowy leży w województwie lubelskim, niedaleko Łęcznej. Utworzony został 1 maja 1990 r. i zajmuje obecnie ponad 97 kilometrów kwadratowych. W przeszłości na jego terenie prowadzono już pozyskiwanie surowców energetycznych. Wydobywano tutaj torf, który po wysuszeniu wykorzystywano jako materiał opałowy. Powód był prozaiczny - w okolicy było niewiele lasów, więc pozyskanie drewna opałowego nie było prostą sprawą. A terenów bagiennych na Polesiu jest sporo. Szacuje się, że na terenie PPN miejsca po wydobyciu torfu zajmują łącznie około 300 hektarów. Pojedyncze powierzchnie są niewielkie, liczą zazwyczaj od kilku do kilkunastu arów.

Oczka wodne, powstałe po wydobyciu torfu, nazywa się torfiankiami. W zależności od tego, jak dawno zaniechano w nich eksploatacji, znajdują się one w różnym stadium zarastania. Część z nich mogą obejrzeć turyści odwiedzający PPN. Wystarczy wybrać się na ścieżki przyrodnicze „Dąb Dominik” oraz „Spławy”. W zbiornikach potorfowych czasem bytuje rzadka ryba, znajdująca się pod ochroną gatunkową, o nazwie strzebla błotna.

Oprócz węgla kamiennego i torfu, na terenie PPN stwierdzono także występowanie... kadmu. Ten metal ciężki w nieco wyższym stężeniu został stwierdzony w osadach dennych jeziora Moszne. Jest to w dużej mierze związane z charakterem tego jeziora i charakterem jego zlewni.

Badania występowania metali ciężkich na terenie PPN prowadzone były w przeszłości kilkukrotnie. Oprócz jeziora Moszne, badano także szczegółowo pod tym kątem wody i osady denne jeziora Łukie. Wyniki tych badań w 1996 r. opublikowali Modest Misztal, Halina Smal oraz Sławomir Ligenza. W 2003 r. natomiast wyniki badań odnośnie sezonowych zmian zawartości metali ciężkich w wodach wybranych jezior Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego opublikował Wiktor Bojar. Okazało się, że zawartość metali ciężkich w jeziorach PPN waha się w zależności od pory roku, ale zasadniczo nie odbiega od tej, jaką notuje się w innych jeziorach z terenu Pojezierza Łęczyńsko-Włodawskiego. Była ona niższa znacznie niż w akwenach położonych w innych częściach Polski.

Wśród naukowców realizujących swe badania na terenie Poleskiego Parku narodowego byli także przedstawiciele uczelni górniczej. W 2016 r. przybyli tu studenci Koła Naukowego Geodetów z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. Realizowali wtedy temat badawczy „Analiza zmienności stosunków wodnych w Poleskim Parku Narodowym w ujęciu geodezyjnym”.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej

Jesień w Tatrach. Czas na spokojniejszy wypoczynek w Bukowinie Tatrzańskiej

Jesień w Tatrach ma swój wyjątkowy rytm. Wakacyjny gwar powoli cichnie, na szlakach robi się spokojniej, a górskie krajobrazy nabierają złotych, rudych i czerwonych barw. Przy dobrej pogodzie widoki potrafią zachwycić jeszcze bardziej niż latem, a chłodniejsze powietrze sprzyja spacerom i dłuższym wędrówkom.

Morze bez tłumów. Bałtyk poza wakacyjnym sezonem

Bałtyk poza sezonem ma zupełnie inny rytm. Bez wakacyjnego tłoku, kolejek i pełnych promenad łatwiej zwolnić, odpocząć i naprawdę poczuć nadmorski klimat. Wiosną i jesienią morze przyciąga przede wszystkim tych, którzy szukają spokoju, przestrzeni i kilku dni z dala od codziennego pośpiechu.