Polenergia naładuje auta elektryczne

Ladowanie auto elektryczne mitsubishi

fot: Mitsubishi

W Warszawie powstanie pierwszy punkt ładowania samochodów elektrycznych na wzór stacji coraz popularniejszych na całym świecie

fot: Mitsubishi

Spółka z grupy Kulczyk Investments, działająca w sektorze energetyki konwencjonalnej i odnawialnej, uruchomiła przy ul. Kruczej w Warszawie swój pierwszy punkt ładowania samochodów elektrycznych - podał portal pb.pl.

Jest to punkt pokazowy, związany z prezentacją samochodu elektrycznego marki Tesla Roadster, który powstał w wyniku współpracy Tag Heuer i Tesla Motors dla uczczenia 150 urodzin szwajcarskiej marki. W przyszłości Polenergia planuje instalację sieci punktów do ładowania aut na terenach, gdzie spółka córka Polenergia Dystrybucja dostarcza energię elektryczną.

Polenergia to holding energetyczny, utworzony w 2000 r., działający w sektorze wytwarzania, obrotu i przesyłu energii elektrycznej oraz pozostałych produktów energetycznych. W skład grupy wchodzi pięć podmiotów: Polenergia (nadzór właścicielski, obrót prawami majątkowymi), Polenergia Dystrybucja (dystrybucja i sprzedaż energii elektrycznej), Polenergia Kogeneracja Sp. z o.o. (m.in. budowa infrastruktury gazowej i do wytwarzania energii elektrycznej i cieplnej w kogeneracji oraz sprzedaż wytworzonej energii elektrycznej), Polenergia Biogaz. (budowa infrastruktury do wytwarzania biogazu oraz energii elektrycznej i cieplnej w oparciu o odnawialne źródła energii oraz Polenergia Wiatr. (budowa farm wiatrowych).

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.

9860 sekcji w JSW i rewolucja kotwiowa. Czym fedrowano w polskich kopalniach w 1996 roku?

Co się stało z pracownikami likwidowanej kopalni Żory? Jak Knurów i Gliwice poradziły sobie z transformacją? O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 7 listopada 1996 roku.