Połączenie Polskiej Grupy Energetycznej i Energi to zły pomysł – uważają eksperci BCC

Rząd chce, aby Polska Grupa Energetyczna – największy producent prądu w Polsce – kupiła gdańską Energę za 7,5 mld zł. Ministrowie skarbu i gospodarki zgodnie podkreślają, że zbudowanie większej państwowej grupy energetycznej jest potrzebne, by powstawały nowe elektrownie, bo tylko państwowe podmioty mają realne plany nowych inwestycji, a zagraniczne spółki albo z nimi zwlekają, albo wręcz się z nich wycofują. Planowana transakcja osłabi wpływy budżetowe w krótkiej i długiej perspektywie. Wbrew planom nie wzmocni bezpieczeństwa energetycznego Polski. Nie zwiększy też wartości łączonych spółek. Takim działaniom Business Centre Club jest przeciwny.– uważają eksperci Business Centre Club.

W przesłanym portalowi nettg.pl stanowisku czytamy dalej:

„Połączone PGE i Energa mają również być zalążkiem dla sfinansowania tak ogromnej inwestycji, jaką jest budowa pierwszej w Polsce elektrowni jądrowej. Szef resortu skarbu przestrzega, że jeżeli nie podejmiemy się tych inwestycji, staniemy się importerem energii. I mówi, że choć rząd „popiera liberalizację rynku, to są jednak granice frajerstwa”. Wszystko dla naszego bezpieczeństwa energetycznego.

Zarówno treść, jak i charakter argumentacji na rzecz planowanej transakcji mają charakter wyłącznie polityczny. Budowa polskiej energetyki jądrowej w żaden sposób nie jest i nie powinna być warunkowana nieuzasadnionymi decyzjami właścicielskimi rządu.

Z punktu widzenia ostatecznego odbiorcy energii elektrycznej za zasadne należy uznać krytyczne stanowisko Prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów. Urząd wielokrotnie przestrzegał, że połączenie PGE i Energi zagrozi konkurencji na raczkującym rynku energii. Transakcji przeciwny jest również Urząd Regulacji Energetyki, który wskazuje na pogorszenie bezpieczeństwa energetycznego Polski z powodu pozbawienia PGE środków niezbędnych na bieżące inwestycje. Planowana przez rząd zmiana prawa ograniczająca podmiotową decyzyjność obu przeciwnych tej transakcji urzędów podważa merytoryczny sens ich istnienia.

Oczekiwanym przez każdego właściciela – prywatnego czy państwowego – rezultatem fuzji czy przejęcia powinien być znaczący wzrost wartości nowoutworzonego podmiotu.

Według BCC istnieją poważne obawy, że taka forma prywatyzacji nie przyniesie w perspektywie korzyści ani obu firmom, ani gospodarce. Potwierdzeniem tych obaw jest zaprezentowana przy okazji tej oferty strategia dla Energi, która realnie ogranicza oczekiwane efekty synergii. Zmiana właściciela ma poprawić efektywność gospodarowania, a państwo ma dzięki temu uzyskać wyższe wpływy podatkowe.

Ciężar pozyskania kapitału na warunkach rynkowych dla dalszego rozwoju powinien ponosić realny właściciel. Doraźne potrzeby polityczne, słabość nadzoru właścicielskiego, zmienność celów oraz brak przejrzystości to powody, dla których państwowa własność nigdy nie sprosta realnym wyzwaniom gospodarczym. W rezultacie obywatele ponosić będą podwójne koszty „eksperymentu gospodarczego”, raz jako podatnicy, drugi jako konsumenci.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.