Polacy zbadają przyczyny katastrof górniczych w Doniecku?
W ciągu ostatnich dwóch tygodni, w serii eksplozji w tej kopalni zginęło łącznie 106 górników, a kilkudziesięciu zostało rannych.
Prośbę o pomoc przesłano szefom rządów wymienionych państw, w tym premierowi Polski, Donaldowi Tuskowi - poinformowała we wtorek służba prasowa Rady Ministrów w Kijowie.
Ukraiński rząd podkreślił, że pracująca w kopalni Zasiadki komisja nie jest w stanie wyjaśnić procesów geologicznych, zachodzących pod ziemią, z którymi naukowcy ukraińscy dotąd się nie spotykali - czytamy w komunikacie.
Pierwsza eksplozja, do której doszło w kopalni im. Zasiadki na głębokości 1078 m 18 listopada zabiła łącznie 101 górników. Ciał dziesięciu z nich, ze względu na nieugaszony dotychczas pożar, jeszcze nie wydobyto.
W ubiegłą sobotę na tej samej głębokości podczas odgradzania płonącej sztolni ponownie doszło do wybuchu. Ofiar tym razem nie było, lecz 50 górników z objawami zaczadzenia znalazło się w szpitalach.
Następnego dnia, w niedzielę, kopalnią wstrząsnęła kolejna eksplozja. W jej wyniku zginęło pięciu ratowników górniczych.
W poniedziałek komisja rządowa podjęła decyzję o zamknięciu kopalni aż do wyjaśnienia przyczyn wybuchów. We wtorek ratownicy przystąpili do zalewania płonących korytarzy wodą.
Ukraińskie kopalnie, ze względu na wysoką koncentrację metanu, należą do najniebezpieczniejszych w świecie. Co roku ginie w nich ok. 300 górników.
Eksplozja w Doniecku dwa tygodnie temu stała się największą katastrofą w górnictwie Ukrainy od czasu uzyskania niepodległości. Wcześniej za najtragiczniejszy w skutkach wypadek uważano wybuch pyłu węglowego w kopalni im. Barakowa w Krasnodonie w obwodzie ługańskim w roku 2000. Zginęło wówczas 80 osób.