Jak sama pisze, zachowała ją w swojej 85-letniej pamięci i jest to rozmowa nie bardzo rozgarniętych – jak się zdaje – wiejskich kumoszek. – A witejcie kumosiu. – A gąsiora niesa w koszu... – A jak sie tam mocie Wy i Wasze dzieci? – A uón mi tam niy wyleci... – A ida już bo widza, że jo z Wami dzisiej niy pogodóm! – A jak go niy sprzedóm, to go przyniesa nazot do dóm. Jedna o wozie, druga o kozie, ale przyznają Państwo, że jest w tym urok charakterystyczny dla przeszłych spraw.
Emigranci za chlebem. Niezwykłe losy polskich górników we francuskich kopalniach
Trudno dzisiaj oszacować, ilu Ślązaków i Zagłębiaków wyjechało przed drugą wojną światową do pracy we Francji. Ich ciekawe historie warte są zachowania.