Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.54 PLN (+5.31%)

KGHM Polska Miedź S.A.

301.25 PLN (+1.02%)

ORLEN S.A.

144.26 PLN (+4.54%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.88 PLN (+2.93%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.44 PLN (+1.70%)

Enea S.A.

22.04 PLN (+1.75%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

26.15 PLN (+1.55%)

Złoto

4 595.11 USD (+0.70%)

Srebro

74.23 USD (+1.38%)

Ropa naftowa

110.29 USD (-3.11%)

Gaz ziemny

2.77 USD (-0.25%)

Miedź

6.00 USD (+0.23%)

Węgiel kamienny

113.75 USD (+1.61%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

30.54 PLN (+5.31%)

KGHM Polska Miedź S.A.

301.25 PLN (+1.02%)

ORLEN S.A.

144.26 PLN (+4.54%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.88 PLN (+2.93%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.44 PLN (+1.70%)

Enea S.A.

22.04 PLN (+1.75%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

26.15 PLN (+1.55%)

Złoto

4 595.11 USD (+0.70%)

Srebro

74.23 USD (+1.38%)

Ropa naftowa

110.29 USD (-3.11%)

Gaz ziemny

2.77 USD (-0.25%)

Miedź

6.00 USD (+0.23%)

Węgiel kamienny

113.75 USD (+1.61%)

Podróż z przygodami

Skoczynski KAJ

fot: Kajetan Berezowski

Seks, polityka, wielkie pieniądze. Przypadki Wojciecha Skoczyńskiego rzeczywiście są wyjątkowe, on zaś postawił wszystko na jedną kartę, jak w dobrej amerykańskiej powieści

fot: Kajetan Berezowski

Jest człowiekiem ze wszech miar oryginalnym. Zdążył już zorganizować dwie stypy po sobie samym. Jedną z udziałem kolegów, absolwentów Wydziału Górnictwa i Geologii Politechniki Śląskiej, drugą w Legnicy, gdzie wspólnie bawił się z dawnymi współpracownikami. – Teraz mogę przynajmniej umierać z czystym sumieniem – żartuje Wojciech Skoczyński.

 

Życie miał barwne. Znaczną jego część poświęcił zarządzaniu górniczymi firmami – od KOMAG-u po KGHM. Opatentował szereg technologii i konstrukcji budowy maszyn w Polsce, Stanach Zjednoczonych, Wielkiej Brytanii, Niemczech i Rosji. W wydanej przez siebie książce, zatytułowanej „Podróż z przygodami z Borysławia do Gliwic”, z właściwą sobie swadą opisał perypetie, które były jego udziałem w blisko 50-letniej karierze.


Seks, polityka, wielkie pieniądze. Przypadki Skoczyńskiego rzeczywiście są wyjątkowe, on zaś postawił wszystko na jedną kartę, jak w dobrej amerykańskiej powieści.


– Gdy stuka osiemdziesiątka, to można pozwolić sobie na coś więcej. W każdym razie nikt żadnego procesu mi jeszcze nie wytoczył – przekonuje, zapraszając do lektury książki.


Wesoły powrót


Pewnego razu, na zakończenie delegacji w ZSRR, jak szefowałem w KOMAG-u, zaprosiliśmy naszego opiekuna, wicedyrektora departamentu energomaszynowego w ministerstwie, na pożegnalną kolację do restauracji dla cudzoziemców na lotnisku Szeremietiewo.


Balujemy sobie elegancko, godzinę przed odlotem Kowalenko prosi o paszporty, ażeby załatwić formalności i zaprowadzić nas prosto do sali odlotów. Na całym świecie paszporty się tylko przedstawia i nosi przy sobie, ale nie w „Sawieckom Sajuzie”. Tam się oddawało w hotelu i odbierało przed wyjazdem.


– Witia – pytam się – to ty nie odebrałeś naszych paszportów z hotelu? To, że z wyjazdu nici, to pikuś, ale Witia Kowalenko sprawował nad nami opiekę i ze łzami w oczach wyznał: – Ja do kańca mojej żyzni z Sojuza nie wyjedu na delegacju.


Jurek Kubica, trzeci delegowany, zwyczaje znał i paszport z hotelu odebrał, wsadziliśmy go do sali odlotów w stanie dużej nieważkości, poprosiłem, żeby w Polsce zadzwonił do mojej żony, że jej skarb przyleci jeden dzień później. Dwunasta w nocy, w hotelu telefon. Dzwoni Jurek Kubica, pytam się go, czy dał znać Hani.


– Wojtek, ja do ciebie dzwonię z lotniska Szeremietiewo, nie udało mi się polecieć.


Przypuszczam, że zasnął w sali odlotów.


Dzwonię do Kowalenki, a ten prawie się rozpłakał z powodu następnego nieszczęścia i dał polecenie: – Niech Kubica podejdzie do dyżurnego milicjanta, wylegitymuje się paszportem i do rana, kiedy Kowalenko przyjedzie, niech siedzi na ławce, nie oddala się i czeka, aż Kowalenko odbierze go rano. Zdarzeń w KOMAG-u miałem multum. Wiele z nich było mieszanką techniczno-satyryczną, ale, jak mówili starzy Rzymianie, „satis”, a Radzianie „chwatit”.


To ci baran!


W hucie „Głogów”, do której trafiłem z górnictwa, dozór był kompletnie zdezintegrowany. Zdawałem sobie sprawę, że trzeba podjąć jakieś działanie integracyjne. Poprosiłem Zbyszka Pachonia: – Zbysiu, zrób spotkanie dozoru pierwszej zmiany po pracy, kupcie barana, upieczcie go, zróbcie spotkanie w jakiejś leśniczówce, skrzynkę wódki i niech sobie wygarną, co potrzeba, ale niech to się przyczyni do współpracy. Za tydzień przy raporcie Zbysio referuje: – Panie dyrektorze, dziś o 15 zapraszamy, jest baran, tak jak pan powiedział. Dobrze, Zbysiu, będę. Coś mi się za szybko wydawało, jak na dobrze zrobionego barana, ale pal sześć, jadę.


Trafiłem, gdzie należy, a tam od groma luda, baran się kręci, toasty lecą, sprawa rozwija się dobrze. Po półgodzinie przynoszą mi porcję baraniny, a to zupełnie surowe mięso. Pytam więc: – Zbysiu, jak wyście go przygotowali?


– Ano, panie dyrektorze, ekipa rano pojechała, zarżnęła barana, do pierwszej go oskórowali i dali na ognisko.


Oni nie mieli pojęcia, że barana się szpikuje słoniną wędzoną, marynuje przez tydzień, piecze w piecu chlebowym, polewając sosem, a ognisko jest tylko do utrzymania temperatury. I taki to był materiał ludzki, chęci mieli dobre, z umiejętnościami gorzej.


O stosunkach międzyludzkich


Jak byłem dyrektorem w Nowej Rudzie, to w każdy poniedziałek wysłuchiwałem obowiązkowo skarg i zażaleń. Przychodzi do mnie starsza pani, po sześćdziesiątce i intonuje:


– Panie dyrektorze, mój mąż – tu nazwisko, oddział, numer znaczka – nie utrzymuje ze mną stosunków. – Jakich? – pytam. – Płciowych, panie dyrektorze, płciowych.


Ja zdębiałem, ale rzutem na taśmę wymyśliłem sposób.


– Proszę pani, stosunki płciowe, to są stosunki międzyludzkie, tym się zajmują związki zawodowe – i odesłałem ją do przewodniczącego Rady Zakładowej.

 

Dla tych Czytelników, którym spodobały się fragmenty wspomnień Wojciecha Skoczyńskiego, mamy dobrą informację. Wkrótce opublikujemy jego książkę w odcinkach na łamach portalu nettg.pl.
 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nowa wystawa w Carbonarium. Będzie makieta prezentująca miasto pod powierzchnią ziemi

Funkcjonujące w ramach Łaźni Moszczenica Carbonarium wzbogaci się o nową wystawę stałą. Jednym z ciekawszych jej elementów będą autentyczne szafki górnicze z kopalni Jas-Mos.

Szyb Mikołaj w pełnej krasie. Warto zobaczyć go na zdjęciach

To kolejny szyb, który świetnie się prezentuje na zdjęciach specjalistów z Mobilnego Centrum Digitalizacji Instytutu in. Wojciecha Korfantego. Chodzi o szyb Mikołaj z Rudy Śląskiej.

Po kopalniach w Bytomiu zostały wspomnienia i zdjęcia...

Jeszcze w latach 90. XX wieku w krajobrazie Bytomia dominowały kominy zakładów przemysłowych i produkcyjnych, które tworzyły trzon bytomskiej gospodarki. Dzisiaj po większości zakładów jak: huty, elektrownie, kopalnie węgla kamiennego oraz rud cynku i ołowiu, a także karbidowni, browaru i wielu innych zakładach pozostały tylko wspomnienie i zdjęcia. Historię nieczynnych już zakładów przemysłowych i produkcyjnych przedstawił podczas prelekcji „Dawne Zakłady Przemysłowe i Produkcyjne na terenie Bytomia” bytomski historyk Tomasz Sanecki.

Plaża, która zachwyca i wypoczynek, który zostaje w pamięci – poznaj uroki Jarosławca

Są takie miejsca nad polskim morzem, do których chce się wracać. Pachną sosnowym lasem, szumią falami, kuszą spacerami o zachodzie słońca i dają to, czego w codziennym zabieganiu najbardziej nam brakuje, czyli prawdziwy odpoczynek. Jednym z takich miejsc jest Jarosławiec, malownicza nadbałtycka miejscowość, która od kilku lat zachwyca turystów nie tylko klimatem rodzinnego kurortu, ale też niezwykłą plażą znaną jako „polski Dubaj”.