Działacze Górnika Zabrze są oburzeni decyzją kierownictwa Podbeskidzia, które nie zgodziło się, by zorganizowane grupy kibiców 14-krotnego mistrza Polski mogły wejść na bielski stadion. Oba kluby spotkają się w sobotę 20 marca pod Klimczokiem w najciekawiej zapowiadającym się meczu I ligi.
- To dla nas przykra i niezrozumiała decyzja bielskiego klubu. Piłka nożna miała być dla kibiców, ale to hasło pozostaje pustym sloganem. W tej sytuacji podejmiemy jakieś akcje protestacyjne, być może przed stadionem Podbeskidzia – informuje portal nettg.pl Andrzej Lachowski, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców Górnik Zabrze.
W sobotnim meczu zabrzanie zdani więc będą wyłącznie na siebie, natomiast Podbeskidzie będzie dopingowane przez blisko 5 tysięcy swoich kibiców. Tylu widzów ma zasiąść na miejskim stadionie przy ulicy Rychlińskiego.
Bielski klub w dwóch pierwszych meczach rundy wiosennej zdobył cztery punkty, czyli dokładnie tyle samo co Górnik. Pod Klimczokiem są jednak z tego dorobku bardzo zadowoleni. - Remis u siebie z kandydatem do awansu, Pogonią Szczecin i wygrana na wyjeździe z bezpośrednim rywalem w walce o utrzymanie, Zniczem Pruszków napawają nas optymizmem - deklaruje Dariusz Kołodziej, który z Zabrza do Bielska przeniósł się latem ubiegłego roku.
- Dzięki dobremu początkowi rundy do meczu z Górnikiem przystąpimy na większym luzie. Wtedy o korzystny rezultat jest dużo łatwiej, a ewentualna wpadka nie sprawi, że będziemy w jakiejś koszmarnie trudnej sytuacji – dodaje Kołodziej, który w kontrowersyjnych okolicznościach wrócił z Górnika do Podbeskidzia. Zabrzański klub zalegał mu z pieniędzmi, co skłoniło piłkarza do wcześniejszego rozstania z Górnikiem.