Podatki: nie wszystkie małżeństwa będą płacić wspólnie

fot: ARC/Andrzej Bęben

Uczciwy obywatel powinien płacić podatki, ale nie wszyscy obywatele chcą być uczciwymi

fot: ARC/Andrzej Bęben

W ramach przygotowywanego przez rząd jednolitego podatku nie będzie likwidacji wspólnego opodatkowania małżonków - zapewnił w środę (16 listopada) wicepremier, minister rozwoju i finansów Mateusz Morawiecki. Dodał, że jego zdaniem wspólne opodatkowanie nie powinno dotyczyć tych małżeństw, które najwięcej zarabiają. Morawiecki, który był gościem "Sygnałów Dnia", przyznał, że jest już przygotowana koncepcja mającego obowiązywać od 2018 roku jednolitego podatku, choć "ta wersja nie jest jeszcze przesądzona", bo nie została jeszcze przyjęta przez rząd.

- Nie będziemy tego wprowadzać bocznymi drzwiami, ani bez konsultacji społecznych - zapewnił.

Podkreślił, że nie będzie to "zasadnicza, dramatyczna zmiana w podatkach". Najważniejszą ma być podwyższenie kwoty wolnej i wprowadzenie większej progresji, bo "dziś osoby które zarabiają więcej, płaca mniejsza stawkę podatkową".

Pytany, czy koncepcja zakłada zniesienie wspólnego opodatkowania małżonków, zapewnił, że "nie zakłada".

- Nie zakładamy, ale jak ta dyskusja wejdzie pod obrady Rady Ministrów będę optował za tym, by małżonkowie którzy zarabiają dużo, nie mieli takiego samego uprawnienia jaki ci, którzy zarabiają mało, bo to właśnie jest element progresywności - zaznaczył wicepremier.

Na uwagę, że chce "podzielić małżonków", Morawiecki odpowiedział pytaniem:

- Czy ci, którzy zarabiają pół miliona, to to samo, co ci, którzy zarabiają 50 tysięcy rocznie?

Dodał, że "nie taka sama ulga powinna dotyczyć jednych i drugich".

Morawiecki mówił też, że rząd w nowej koncepcji zamierza utrzymać podatek liniowy 19 proc. dla przedsiębiorców.

- Zastanawiamy się jednak w jaki sposób taka osoba powinna płacić inne daniny, np. ZUS.

Wspomniał też o elementach "Konstytucji dla biznesu", którą zamierza zaprezentować w piątek na Kongresie 590 w Rzeszowie, a z której założeniami zapoznał się we wtorek rząd.

- Konstytucja dla biznesu jest bardzo ważnym aktem prawnym, a w niej będą takie filary jak domniemanie niewinności, jedna kontrola dla jednej sprawy, prawo nie działa wstecz. Dzisiaj mamy do czynienia z taką sytuacja, że jeśli jest ponowna interpretacja jakiegoś przepisu, to niestety wstecz trzeba płacić kary, wszystko to chcemy wyeliminować.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja wpływają na rynek pracy

Niższy wzrost PKB i wyższa inflacja negatywnie wpływają na rynek pracy - napisali ekonomiści Banku Pekao w komentarzu do danych GUS. Ich zdaniem, ten wpływ będzie także widoczny w roku przyszłym.