Pod patronatem Ministerstwa Gospodarki „Atomowy autobus” kontynuuje swój kurs po Polsce

Przez dwa dni (6-7 grudnia br.) studenci śląskich uczelni mogli oglądać „Atomowy autobus” i dowiedzieć się m.in. czym jest promieniowanie jonizujące, dlaczego energia jądrowa jest i będzie cennym źródłem energii dla świata, a także co naprawdę wydarzyło się w Czarnobylu.


Do dyspozycji żaków i wszystkich zainteresowanych osób będą interaktywne stoiska, a pracownicy Fundacji Forum Atomowe dostarczą niezbędnych informacji m.in. z zakresu ochrony radiologicznej, istoty promieniotwórczości, stosowanych technologii budowy reaktorów i systemów zabezpieczeń. Wszystko to podane w atrakcyjnej formie z wykorzystaniem sprzętu audiowizualnego, obiektów i urządzeń demonstracyjnych oraz minilaboratorium atomistyki.


Atomowy autobus odwiedził już 10 największych polskich uczelni. Projekt, którego celem jest propagowanie wiedzy nt. pokojowego wykorzystania energii jądrowej, przygotowała Fundacja Forum Atomowe, a patronat objęło Ministerstwo Gospodarki – dowiedział się portal nettg.pl.


Podróż rozpoczęła się 25 listopada 2010 r. na Uniwersytecie Warszawskim. Jutro autobus zajedzie do Uniwersytetu Humanistyczno-Przyrodniczego Jana Kochanowskiego w Kielcach, a w piątek, 10 bm. zakończy swój kurs po kraju w Uniwersytecie Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.