Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.50 PLN (-0.94%)

KGHM Polska Miedź S.A.

285.50 PLN (-2.89%)

ORLEN S.A.

129.06 PLN (+0.12%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.26 PLN (-2.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.19 PLN (-2.32%)

Enea S.A.

20.70 PLN (-1.71%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.90 PLN (-1.04%)

Złoto

5 159.40 USD (+0.02%)

Srebro

85.96 USD (+0.68%)

Ropa naftowa

100.70 USD (+3.94%)

Gaz ziemny

3.22 USD (-0.80%)

Miedź

5.85 USD (-0.56%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

31.50 PLN (-0.94%)

KGHM Polska Miedź S.A.

285.50 PLN (-2.89%)

ORLEN S.A.

129.06 PLN (+0.12%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

9.26 PLN (-2.42%)

TAURON Polska Energia S.A.

9.19 PLN (-2.32%)

Enea S.A.

20.70 PLN (-1.71%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

23.90 PLN (-1.04%)

Złoto

5 159.40 USD (+0.02%)

Srebro

85.96 USD (+0.68%)

Ropa naftowa

100.70 USD (+3.94%)

Gaz ziemny

3.22 USD (-0.80%)

Miedź

5.85 USD (-0.56%)

Węgiel kamienny

125.95 USD (0.00%)

Pod kopalnią śnią im się białe noce

fot: ARC

Knurowscy rowerzyści we wiosce św Mikołaja nieopodal Rovaniemi

fot: ARC

+4 Zobacz galerię

Galeria
(7 zdjęć)

Wszyscy myślą, że Szczygłowice to przykopalniana dziura, z której nie sposób się wyrwać. Ale z balkonu wieżowca przy dobrej pogodzie widać Czantorię. I człowiek marzy o dalekich podróżach - mówi Dominik Pędziwilk, 50-letni górnik. Nie może doczekać się wiosny, gdy ze starszym kolegą Markiem - emerytowanym sztygarem - wyciągną z garaży rowery i zaczną planować wyprawę.

Temperatura tegorocznych zimowych wieczorów na przykopalnianym osiedlu przypomina im... ostatnie lato w podróży na Nordkapp - najbliższy bieguna północnego ląd Europy. Gdyby nie szychty Dominika w zakładzie przeróbczym kopalni Knurów-Szczygłowice, mogliby jechać od razu, bo w Polsce jest teraz cieplej niż wtedy. - Temperatura wynosiła ok. 4 stopni, ale Bałtyk na szosie tak nas smagał wiatrem, że odczuwało się zero.

Dłonie marzły na kierownicy
Zmarznięte dłonie zaciśnięte na kierownicy trzeba było rozwierać siłą. A mięśnie ud samoczynnie drgały, żeby wytworzyć trochę ciepła - wspomina Marek Juszczak (58 lat), który wspólnie z kolegą pokonał na rowerach w niecałe dwa miesiące 6060 km. Od Knurowa, przez Suwałki, Litwę, Łotwę, Estonię, Finlandię, Norwegię i Danię, z powrotem do Szczygłowic. Wieźli biało-czerwoną flagę, herb miasta i logo Kompanii Węglowej, a ludzie patrząc, jak ich objuczone sakwami rowery pną się z mozołem na kilkunastostopniowe pochyłości, podnosili kciuki w geście podziwu i pozdrawiali serdecznie.

- Rowerzystów w naszym wieku praktycznie nie spotykaliśmy na trasie. Jeden Szwed pedałował w przeciwną stronę, ale miał do zrobienia może 400 km - mówi Marek, który na koszulce miał napis "Tak dla transplantacji", reklamując zabrzańskie Centrum Chorób Serca, którego był pacjentem.

Mikołaj ofuknął: - Jesteście szaleni!
- Wkurzało nas, gdy w Arktyce siecze lodowaty deszcz, wiatr, my przemoknięci, a obok śmigają sobie cieplutkie kampery! Nie lepiej by nam było kamperem przyjechać, zdjąć rowerek z wieszaczka? Była złość, ale ona nas napędzała! - wspominają trudy.

Nawet św. Mikołaj w Rovaniemi na północy Finlandii nie zrozumiał do końca górników z Knurowa. Gdy podpieczętował już listy wiezione w rowerowych sakwach od dzieci znajomych z Polski, był pewien, że są u celu podróży. Kiedy usłyszał, że chcą zrobić jeszcze 600 km na północ, pokręcił tylko siwą głową: "Only bicycle? Crazy men!".

Bardziej wyrozumiali byli policjanci, których radiowóz, blokujący szosę, górnicy zobaczyli przy wyjeździe z długiego tunelu pod powierzchnią morza. - Ruch w tunelu był piekielny, stada tirów, walka o życie. Ale nagle, gdzieś w połowie, zrobiło się cicho i pusto. Dopiero potem uświadomiono nam, że wjazd rowerami jest surowo wzbroniony, że powinniśmy byli czekać na specjalny autobus, który bezpiecznie przeprawi nas na wyspę - górnicy śmieją się, że musieli wyglądać na przestraszonych, bo nie wlepiono im mandatu, po którym - pozbawieni oszczędności - mogliby tylko zawrócić do domu.

Jednak można żyć dżemem...
Trasę planowali sami, korzystając z pomocy znajomych internautów. Arktyczne kurtki i specjalną bieliznę uszył knurowski producent odzieży sportowej Berkner. Związkowcy z Przeróbki kupili namiot, a kopalnia pojemne sakwy. Najcięższe w bagażu były... słoiki z dżemem. - Zjedliśmy go razem tyle, że śni się po nocach. Wszystko przez awarię: szprychy przebiły felgę, koło rozleciało się i musieliśmy kupić nowe, a kosztowało nas to połowę budżetu na Norwegię - wspominają górnicy. Żałują, że nie starczyło im czasu na łowienie ryb i bliższą znajomość z reniferami pasącymi się swobodnie przy drogach. Za kołem podbiegunowym pili za to wodę z górskich strumieni, a nawet kąpali się w rzeczkach spływających z topniejących lodowców. U turystów w komfortowych kamperach wzbudzali tym nieodmiennie podziw i rodzaj zazdrości.

Drogą Trolli w gęstą biel
O zawrót głowy przyprawiła ich tzw. Droga Trolli. - Pochyłe wąskie serpentyny, tu przepaść, tam skała, jak ktoś ma lęk wysokości, nie powinien się wybierać - wspominają. Stojąc nad Morzem Barentsa, zobaczyli tylko gęstą mleczną mgłę. Zapamiętali za to z podróży urokliwe "białe noce". - O północy można wejść do lasu i zbierać jagody jak w dzień. Słońca nie widać, ale jest jasno. Dla nas fajnie, bo przejeżdżając ok. 120 km na dobę, nie musieliśmy gonić się, żeby już o godz. 20 rozbić namiot. Kiedyś nawet o 1.00 w nocy pomagaliśmy gospodarzom zwozić siano z pola, a przed snem uraczyli nas jeszcze fińską sauną... - opowiadają górnicy.

Żeby się chciało wyjść z ram
Gdy 20 sierpnia ub.r. wieczorem wjeżdżali z powrotem do Szczygłowic, pod blokiem czekały żony i dzieci, a nazajutrz koledzy z kopalni serdecznie witali swych podróżników. - Koledzy nie wyobrażają sobie, że można tyle kręcić na rowerze. Zrobią rundkę do sklepu po piwo i mają dość. A to wszystko siedzi w głowie. Chodzi o nastawienie do życia, że człowiek, zwykły górnik, a chce coś zrobić, a nie tylko przyjść po szychcie i walnąć się na tapczan - mówią Pędziwilk i Juszczak. I dodają, że nigdy nie odpoczęli psychicznie tak jak podczas podróży - odcięci od radia, polityki, gospodarki i tego, co wszystkich dopada na co dzień. Planują już następne podróże, ale bliżej, by zabrać też żony. - Miejsce zamieszkania nie ma znaczenia, ważne, żeby człowiek chciał wyjść z ram! - śmieją się górnicy-podróżnicy ze Szczygłowic.

Zaczynali skromnie...
Na pomysł rowerowych wypraw górnicy Dominik Pędziwilk i Marek Juszczak wpadli przed 5 laty, chcąc skrócić sobie na dwóch kółkach drogę z Bieszczad na Śląsk. Zaczęli pedałować na Jurę Krakowsko-Częstochowską i sądzili, że więcej nie dadzą już rady. Jednak potem w wakacje udało się im przejechać dookoła Polski dystans 3200 km. Z żonami zwiedzili na rowerach Danię. Dwa lata temu celem podróży była Turcja i południe Europy. W ciągu roku pedałują z rodzinami w weekendy ze Szczygłowic do zamku w Chudowie.

W galerii: wyprawa rowerowa górników ze Szczygłowic do Finlandii, lipiec-sierpień 2013, 6060 km (zdjęcia: M. Juszczak, D. Pędziwilk)

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Śląski hotel z prestiżowym wyróżnieniem kulinarnym

Ważne wyróżnienie kulinarne dla hotelu Złoty Groń z Istebnej. Zajął drugie miejsce w regionie i czwarte na południu kraju.

Któż z nas nie miał w rodzinie górnika? Sosnowiecka szkoła ratuje pamięć o kopalni Niwka-Modrzejów

W Niwce, górniczej dzielnicy Sosnowca, grupa pasjonatów lokalnej historii zgromadzona jest wokół SP nr 15. Od lat dba także o górnicze dziedzictwo. O tym, jak ważna jest historia, pamięć o górnikach – mieszkańcach dzielnicy Niwka, w Szkole Podstawowej nr 15 im. Stefana Żeromskiego w Sosnowcu nie trzeba nikogo przekonywać. Przed szkołą stoi wagonik z kopalni Wujek wraz z

A gandolfi

Fotograf National Geographic w kopalniach Wujek i Murcki-Staszic. „Ślązacy zrobili na mnie wrażenie”

Dla National Geographic i najważniejszych magazynów Europy, które publikują jego zdjęcia, fotografował w Sierra Leone, Delhi, Szanghaju, Libii, Gujanie Francuskiej, Krzemowej Dolinie – zjeździł pół świata, by przywieźć niezwykłe fotoreportaże. Poprosił Polską Grupę Górniczą o możliwość zrobienia zdjęć do najnowszego tematu – o przemysłowej transformacji Górnego

Odkryj tajemnice katowickich ratuszy

W marcu w ramach cyklu HERITON. SPOTKANIA Z DZIEDZICTWEM Instytut im. Wojciecha Korfantego zaprasza na opowieść o dawnych ratuszach i siedzibach urzędów gmin na terenie Katowic, którą przedstawi historyk Michał Bulsa. Siedziby urzędów miast i gmin należały do najbardziej reprezentacyjnych budynków użyteczności publicznej. Na terenie Katowic zachowane są budynki będące dawnymi