Po zakończeniu wojny z Iranem możemy spodziewać się umocnienia złotego do dolara
Po zakończeniu wojny z Iranem, gdy kryzys w cieśnienie Ormuz zostanie oddalony, możemy spodziewać się umocnienia złotego w stosunku do dolara - ocenił w poniedziałek analityk rynków finansowych XTB Eryk Szmyd. Dodał, że konflikt może jednak trwać jeszcze przez kilka miesięcy.
fot: Krystian Krawczyk
Ile zapłacimy za dolara?
fot: Krystian Krawczyk
Po zakończeniu wojny z Iranem, gdy kryzys w cieśnienie Ormuz zostanie oddalony, możemy spodziewać się umocnienia złotego w stosunku do dolara - ocenił w poniedziałek analityk rynków finansowych XTB Eryk Szmyd. Dodał, że konflikt może jednak trwać jeszcze przez kilka miesięcy.
"Para USD/PLN ma za sobą skok o blisko 10 proc. w relatywnie krótkim czasie i próbuje odwrócić trend na fali obaw o koniunkturę Starego Kontynentu i prawdopodobnie dłuższą pauzę w obniżkach stóp Rezerwy Federalnej. Jeśli do zakończenia wojny z Iranem jednak dojdzie, a kryzys w (cieśnienie) Ormuz zostanie oddalony, możemy oczekiwać powrotu do przedwojennej, spadkowej tendencji" - ocenił Szmyd. Dodał, że w relacji do euro złoty osłabił się mniej, ponieważ strefa euro również pozostaje podatna na ryzyko kryzysu energetycznego.
Jak zwrócił uwagę analityk, po ponad dwóch tygodniach konfliktu na Bliskim Wschodzie wciąż nie widać na horyzoncie trwałego pokoju, ani odblokowania Cieśniny Ormuz, a "ostatnie dni wydają się potwierdzać, że kryzys nie zostanie zażegnany prędko". Przekłada się to na negatywne konsekwencje dla gospodarek Azji i Europy oraz prowadzi do odpływu kapitału z rynków i walut rynków wschodzących.
Przypomniał, że amerykanie wysłali okręty wojenne z tysiącami żołnierzami piechoty morskiej. Te będą płynąć do Iranu jeszcze przez ok. 1,5 tygodnia, a przez ten czas Cieśnina Ormuz "niemal na pewno będzie zamknięta". Ponadto - jak zaznaczył analityk - Trump przekazał, że Stany Zjednoczone potrzebują pomocy NATO w odblokowaniu i utrzymaniu pokoju w Ormuz, a niebawem prawdopodobnie także na Morzu Czerwonym i Cieśninie Bab-Al Mandab.
"Możemy odczytać to jako sygnał, że konflikt trwał będzie raczej przez kilka miesięcy, a nie tygodni - oraz, że utrzymanie swobodnej żeglugi zależne będzie od determinacji i zdolności Iranu do zakłócania tam dostaw oraz umiejętności marynarki wojennej do radzenia sobie z pociskami przeciwokrętowymi oraz dronami morskimi. Naturalnie nie napawa to optymizmem co do szybszego zakończenia konfliktu" - ocenił Szmyd.
Zwrócił też uwagę, że cena ropy utrzymuje się powyżej 100 dol. za baryłkę. Dodał, że obawy o kryzys gospodarczy i energetyczny są uzasadnione tak długo, jak drożność Cieśniny Ormuz stoi pod znakiem zapytania. Zaznaczył też, że cieśniny Ormuz i Bab-Al Mandab odpowiadają za ok. 25 proc. światowych dostaw ropy i prawdopodobnie obie będą wymagały obecności oraz aktywności zachodniej marynarki wojennej, by zapewnić stabilność dostaw.
Zdaniem Szmyda jest pewne, że stawki za fracht i tak wzrosną wraz ze wzrostem ryzyka. Impuls inflacyjny - nawet jeśli lekki, niemal na pewno się pojawi. Dopóki koniunktura globalnej gospodarki pozostaje solidna i daleka od recesji - istnieje miejsce dla wzrostów cen ropy. Zwłaszcza przy ograniczonej podaży surowca.
W poniedziałek po południu dolar był wyceniany na 3,71 zł, a euro na 4,26 zł.
Od 28 lutego Izrael i USA prowadzą naloty na Iran. Iran ostrzeliwuje Izrael i inne państwa Bliskiego Wschodu, uderzając w amerykańskie bazy wojskowe w tym regionie, jak i w infrastrukturę cywilną. Wojna na Bliskim Wschodzie doprowadziła praktycznie do zamknięcia Cieśniny Ormuz dla ruchu morskiego z Zatoki Perskiej, przepuszczane są głównie dostawy z Iranu. Prawie całkowite zatrzymanie ruchu spowodowało zatory w eksporcie.