Po zagubieniu metanitu szkolenia w kopalni „Mysłowice — Wesoła\"
– Ciągle nie jest wiadomo, co się stało z 10 kilogramami metanitu, który został pobrany do prowadzenia robót strzałowych na poziomie 665 m. Poszukiwania trwają. Prowadzone są przesłuchania pracowników, którzy mogą coś w tej sprawie powiedzieć, ponieważ byli tego dnia na miejscu zdarzenia. O karaniu kogokolwiek w tej chwili nie ma mowy. Wydana decyzja ma wyłącznie charakter prewencyjny, żeby nie dochodziło do podobnych incydentów w przyszłości — mówi Edyta Tomaszewska, rzeczniczka Wyższego Urzędu Górniczego w Katowicach.
Tysiąc złotych nagrody można dostać za pomoc w odnalezienie zagubionej puszki metanitu (tzw. bani). Taką specjalną „premię” za wskazanie miejsca lub dostarczenie zguby wyznaczył Józef Wojtynek, dyrektor kopalni „Mysłowice–Wesoła”. Puszka to prostopadłościan o wymiarach 28x17x43. Materiał wybuchowy w kształcie walca o długości 14 cm i średnicy 32 mm owinięty jest papierem parafinowanym koloru kremowego. Naboje są fabrycznie opisane i numerowane. Na obu końcach mają nadruk czarnych pasków.
Wszyscy wciąż mają nadzieję, że materiał wybuchowy nie opuścił terenu kopalni, ale nie wykluczają także – jak powiedziała Edyta Tomaszewska - kradzieży. - Także monitoring zakładu przeróbczego nie wykazał, by trafił tam metanit – powiedziała rzeczniczka WUG. Dodała, że we wtorek inspektorzy nadzoru górniczego rozpoczną przesłuchania kilkunastu osób, mających do czynienia z materiałem wybuchowym w dniu jego zaginięcia. Efektem postępowania Okręgowego Urzędu Górniczego (OUG) w tej sprawie mogą być sankcje – od upomnień i mandatów po zakaz pełnienia określonych funkcji.
Osobne przesłuchania w tej sprawie prowadzi już mysłowicka policja. Jak powiedział jej rzecznik, Ryszard Padewski, policjanci nie wykluczają żadnej możliwości, jednak postępowanie wciąż dotyczy zaginięcia, a nie kradzieży materiału. - Przyjmujemy, że było to zdarzenie losowe, a nie świadome działanie i zakładamy, że materiał nie opuścił terenu kopalni. Ale nie wykluczamy też innej możliwości – dodał.
Zaginiony w Mysłowicach metanit to materiał wybuchowy na bazie saletry amonowej używany m.in. przy robotach strzałowych w kopalniach węgla kamiennego w warunkach zagrożenia wybuchami metanu lub pyłu węglowego. Produkowany jest w formie lasek, układanych w metalowych puszkach.
Jedną z takich puszek – z 10 kilogramami metanitu - pobrali z magazynu górnicy, którzy w piątek rano mieli prowadzić roboty strzałowe 665 m pod ziemią. Na miejscu stwierdzili, że nie mają ze sobą pobranej puszki. Poszukiwania nie przyniosły efektów.
Zaginiona ilość metanitu wystarczyłaby np. do wysadzenia w powietrze średniej wielkości budynku, np. większego domu jednorodzinnego. Za nielegalne posiadanie materiałów wybuchowych może grozić kara do 8, a w szczególnych przypadkach do 10 lat więzienia.