Po szychcie czas na rajd. „Na początku wystarczy sprawny samochód, porządna opona i kask”
Szybkie samochody i wymagające trasy – dla Pawła Tydniarskiego z kopalni Mysłowice-Wesoła sporty motorowe stanowią wielką pasję. Gdy tylko pojawia się okazja, zamienia kask górniczy na rajdowy i siada za kierownicą. Obok, w fotelu pilota, towarzyszy mu małżonka Paulina. Oboje mkną do mety „ile fabryka dała”, a zdarza się, że nawet szybciej.
Szybkie samochody i wymagające trasy – dla Pawła Tydniarskiego z kopalni Mysłowice-Wesoła sporty motorowe stanowią wielką pasję. Gdy tylko pojawia się okazja, zamienia kask górniczy na rajdowy i siada za kierownicą. Obok, w fotelu pilota, towarzyszy mu małżonka Paulina. Oboje mkną do mety „ile fabryka dała”, a zdarza się, że nawet szybciej.
– Wszystko zaczęło się od pierwszego wyjazdu na Nürburgring – słynny tor wyścigowy w Niemczech, położony w górach Eifel. Spodobało nam się tam tak bardzo, że później wracaliśmy praktycznie każdego roku w wakacje. Podczas jednego z wyjazdów wziąłem udział w track-dayu i wtedy przekonałem się, że rywalizacja na torze to mój żywioł – wspomina Paweł Tydniarski.
Kierowca z Mysłowic zaczynał od Renault Clio, które dało mu pierwsze szlify. Dziś ma znacznie większe doświadczenie, walczy o czołowe miejsca, a prywatnie śmieje się, że zna już wszystkich okolicznych mechaników.
Jedyna taka pilotka
Tor Nürburgring, ze względu na olbrzymią liczbę zakrętów i pułapek, uważany jest za jeden z najtrudniejszych na świecie. Jazda na nim wymaga precyzji, jednak w rajdach sam kierowca to za mało.
– Na takich trasach trzeba naprawdę dobrze czuć samochód, ale bez mojej żony Pauliny przejechałbym dwa, może trzy zakręty – przyznaje górnik-rajdowiec. – Paulina jest moimi oczami, nawigatorem i kompasem na trasie, na której momentami jedziemy 140–150 km/h. Powierzam jej samochód i swoje życie, ufając bezgranicznie. Tak samo jak w codziennym życiu. To moja żona, matka naszego syna i osoba, bez której ta przygoda byłaby znacznie trudniejsza, o ile w ogóle możliwa.
Obecnie startują zmodyfikowaną Hondą Civic z półklatką bezpieczeństwa i sportowym zawieszeniem.
– Ogranicza nas zarówno regulamin, jak i ceny części. W motorsporcie szybko można się przekonać, że każda kolejna sekunda kosztuje coraz więcej. Jeśli znajdziemy budżet na przyszły sezon, Honda otrzyma mocniejsze i wydajniejsze podzespoły silnika. Na razie walczymy tym, co mamy – i nie wydaje mi się, żebyśmy odstawali od liderów – dodaje z dumą, prezentując pojazd.
Od amatora do profesjonalisty
Małżonkowie startują w klasie do 1400 cm³ w ramach ligowej rywalizacji. Choć ma ona charakter amatorski, Paweł traktuje ją w pełni profesjonalnie.
– Wszedłem w ten świat bez reszty. Ukończyłem wymagane szkolenia i badania, zdobyłem licencję kierowcy rajdowego oraz sędziego. Każdy start traktuję bardzo poważnie, a motorsport poznaję również od strony organizacyjnej. Podczas rund Rajdowych Samochodowych Mistrzostw Polski pracuję m.in. jako koordynator ds. zabezpieczenia lub kierownik mety stop. To już pełen profesjonalizm – odpowiedzialność za ludzi, procedury i bezpieczeństwo – podkreśla.
Zapytany o zawody, które najbardziej utkwiły mu w pamięci, bez wahania wskazuje na debiut oraz pierwsze osiągnięcia:
– Z pewnością pamiętam te pierwsze zawody. Sam fakt, że je ukończyłem, wywołał we mnie ogromne emocje – po wszystkim rozpłakałem się ze szczęścia. Dotarło do mnie, że znalazłem coś, czemu chcę poświęcać każdą wolną chwilę. Drugim przełomem było tegoroczne podium. Stanąłem obok załóg, które startują tu dłużej, niż mój syn jest na świecie. Poczułem wtedy, że to nie przypadek, choć droga, którą obrałem, jest skomplikowana. No i te czwarte miejsca… chyba najbardziej niewdzięczna pozycja w sporcie, tuż za podium – przyznaje.
Podczas kwietniowej rundy pod egidą Automobilklubu Ziemi Tyskiej, Paweł i Paulina wywalczyli 3. miejsce w klasie, stając na podium m.in. obok załogi Jakuba Rogalskiego i Michała Dariusza. Z kolei po pięciu rundach Samochodowych Mistrzostw Tychów 2026 zajmują wysokie, 4. miejsce w klasyfikacji końcowej.
Samochód potrafi zaskoczyć
Sukcesom towarzyszą czasem momenty mrożące krew w żyłach.
– Pamiętam Noworoczny Sprint w Katowicach. Przyjechałem na oponach typu slick przy temperaturze około minus dwóch stopni. Na trzeciej próbie wykręciłem drugi czas w swojej klasie i dziewiąty w klasyfikacji generalnej. Wynik świetny, ale pomysł zdecydowanie mniej – na takiej nawierzchni auto potrafi natychmiast zaskoczyć. Pierwszy i ostatni raz zdecydowałem się na coś takiego – śmieje się rajdowiec.
Tydniarski gorąco zachęca do startu innych miłośników motoryzacji:
– Zapraszam do nas na stanowisko, żeby zobaczyć, jak to wygląda od kuchni. Początki ścigania nie wymagają rajdówki za 100 tysięcy złotych ani natychmiastowego wyrabiania licencji. Na start wystarczy sprawny samochód, porządna opona i kask. Im prostsze auto na początku, tym lepiej – uczy maksymalnego wykorzystywania tego, co się ma.
Jednocześnie przestrzega przed zbytnią pewnością siebie na trasie:
– Niepatrzenie na licznik i jazda „na wyczucie” to ryzyko. Kierowca jest łącznikiem między maszyną a trasą, którą dyktuje pilot. Słuchasz obrotów, czujesz samochód i analizujesz każdy metr. Intuicja i czujność to warunek dobrego czasu, a ciągłe szukanie granic pozwala urywać kolejne cenne sekundy.
Kopalnia i rajdy: Rodzinna tradycja
Łączenie pasji z pracą zawodową w górnictwie nie jest łatwe, ale z kopalnią Mysłowice-Wesoła wiąże go silna tradycja rodzinna.
– Pracowali tu mój dziadek, tata i mama, a dziś pracuję ja. Nigdy nie wyobrażałem sobie, że mógłbym iść gdzieś indziej. To miejsce i ludzie są dla mnie jak drugi dom. Wiem, że mogę liczyć na ich wsparcie. Dziękuję Polskiej Grupie Górniczej za wsparcie moich poczynań, a także kierownictwu kopalni i kolegom z oddziału KG1 – zaznacza.
Plany zespołu TYDNIARSKI MOTORSPORT na najbliższą przyszłość są ambitne: zakończyć sezon na podium i wywalczyć awans do Rajdowych Mistrzostw Południa, a w dalszej perspektywie – zbudować profesjonalny samochód rajdowy i sprawdzić się poziom wyżej.
– Trzeba mierzyć wysoko, bo marzenia warto spełniać. Brakuje nam trochę czasu na regenerację i budżetu, ale dopóki zdrowie dopisuje, to tylko kwestia czasu, kiedy będą o nas pisać nie tylko w „Trybunie Górniczej” i portalu nettg.pl – podsumowuje z uśmiechem.
Wskutek środowej awarii urządzeń sterowania ruchem na stacji Katowice 649 pociągów było opóźnionych o łącznie ponad 13 tys. minut, czyli ok. 217 godzin - przekazała Katarzyna Głowacka z biura prasowego PKP PLK. Odwołano 76 pociągów.
„Ty masz wiele talentów, my mamy wiele uczelni. Studiuj w Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii” – pod takim hasłem GZM rozpoczyna drugą odsłonę kampanii promującej studiowanie w Metropolii. Jej celem jest zachęcenie młodych ludzi do wyboru jednej z 26 uczelni działających na terenie GZM oraz pokazanie regionu jako atrakcyjnego miejsca do życia, nauki, pracy i wypoczynku.
Ikoniczna kopalniana wieża górująca nad Bytomiem wreszcie doczekała się remontu. Prace przy Szybie Krystyna już trwają, ale trzeba było zmienić koncepcję zagospodarowania zabytku. O nowej wizji poinformowała pracownia Medusa Group.
Grupa Kapitałowa PGE opublikowała wyniki finansowe i operacyjne za II kwartał 2026 roku. Są one zgodne z podanymi wcześniej szacunkami. Powtarzalny zysk EBITDA w II kwartale 2026 roku wyniósł 3 963 mln zł.