Energetyka: PGE zakończyła modernizację hydroelektrowni w Dębem na Narwi

1727961262 debe mgostek

fot: MGostek/Wikipedia

Hydroelektrownia Dębe została oddana do użytku w roku 1963

fot: MGostek/Wikipedia

Polska Grupa Energetyczna zakończyła trwającą od pięciu lat modernizację elektrowni wodnej Dębe na Narwi (Mazowieckie). Jak poinformowała spółka, dzięki modernizacji elektrownia będzie mogła pracować kolejne 40 lat.

Jak poinformowała PGE, modernizacja polegała na wymianie wszystkich czterech hydrozespołów, czyli turbin i generatorów wraz z częścią technologiczną. W trakcie prac wymieniono układy regulacji, wzbudzenia, urządzenia i instalacje elektryczne, przeciwpożarowe, wentylacyjne i klimatyzacyjne. Przez cały okres remontu modernizowany był jeden z czterech hydrozespołów, pozostałe trzy albo pracowały albo były w gotowości do pracy. Elektrownia w trakcie modernizacji zachowywała więc przez cały czas 75 proc. dyspozycyjność. Cztery hydrozespoły z turbinami Kaplana w Dębem mają łączną moc 20 MW.

Zgodnie z założeniami roczna produkcja energii elektrycznej w elektrowni wynosić będzie 109,5 GWh, co z kolei pozwoli zasilić około 36,5 tys. gospodarstw domowych - zaznaczyła PGE.

Spółka przypomniała, że na stopień wodny Dębe składają się jaz piętrzący, zbiornik wodny Zegrze, obwałowania oraz elektrownia wodna Dębe. Usytuowana jest ona w 21,6 km rzeki Narwi. Obiekt został wybudowany w latach 1957-1963.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.