Po kopalniach nie ma tu już śladu, ale kiedyś, dawno temu, była to na wskroś górnicza osada

fot: Krystian Krawczyk

Nowa inwestycja może pod terenami leśnymi wywołać nawet większe szkody niż pod zamieszkałymi - uważają przeciwnicy budowy kopalni

fot: Krystian Krawczyk

Orzesze – miasto w powiecie mikołowskim. Po kopalniach nie ma tu już śladu, ale kiedyś, dawno temu, była to na wskroś górnicza osada. I to właśnie tamtym historycznym kopalniom poświęcił swą kolejną książkę Andrzej Adamczyk, górnik dokumentalista.

I znów, któryś już raz z kolei, zebrana została cała masa niezwykle ciekawych informacji z dziejów górnictwa i w ogóle Śląska. Tym razem w książce „Dzieje górnictwa w Orzeszu”. Jest niezwykle cenna z punktu widzenia historycznego i kronikarskiego. Któż bowiem ma dziś pojęcie, że na przestrzeni dziejów Orzesza działało w mieście aż 16 kopalń? Założycielem jednej z nich był pastor, innej duchowny rzymskokatolicki.

Był nim ks. Juliusz Markiewka z Mysłowic. Nadanie otrzymał w 1831 r. W jego kopalni Gottvertrau (Ufaj Bogu) działał szyb Fund o głębokości 11 m i dwa płytsze. Nie było tam odwodnienia, więc wodę usuwano przy pomocy beczek i kołowrotu. Zatrudnionych było w niej początkowo tylko 13 osób, w tym sześciu rębaczy, sześć osób do obsługi wydobycia i mierca węgla. Sztygar był wspólny z sąsiednią kopalnią Juliusz Hoffnung. Na przykład w 1833 r. wydobyto tu 447 t węgla, a w 1838 r. aż 1155 t.

Przy opisach kopalń pojawiają się dane liczbowe dotyczące wydobycia, zatrudnienia i sprzedaży surowca. Zamieszczone zostały ponadto opisy sposobów wydobycia i szerzej pojętej techniki górniczej. Autorowi przy zbieraniu informacji pomagali: nieżyjący już Eryk Markiewka, tłumacz XIX-wiecznych niemieckich tekstów pisanych odręcznym gotykiem, a także Adam Kopczyński, kronikarz Orzesza.

– Książka, jako opracowanie typowo górnicze, napisane przez górnika dla górników, może być czasami mało zrozumiała dla czytelnika spoza branży. Trudno jednak pisać o górnictwie bez używania fachowej terminologii. Ja starałem się pisać językiem zrozumiałym dla wszystkich, wyjaśniając pewne określenia. Jak mi się to udało, ocenią czytelnicy – wskazuje autor. Wydawcą książki jest Stowarzyszenie Miłośników Miasta Orzesze. 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.

Jakie zostały ślady po postindustrialnych zabytkach Bytomia?

Przełom XX i XXI wieku to ogromne zmiany w Bytomiu związane z transformacją gospodarczą. Wiele zakładów przemysłowych, jak: kopalnie, huty, elektrociepłownie oraz inne zakłady produkcyjne zostało zlikwidowanych. Część obiektów bezpowrotnie wyburzono, jednak spora część została zachowana,  jak: EC Szombierki, szyb Krystyna czy budynki po dawnych zakładach Orzeł Biały oraz kopalniach Rozbark i Bolko. 

Bytomskie perełki postindustrialu na znaczkach pocztowych

Elektrociepłownia Szombierki – jeden z najbardziej charakterystycznych zabytków przemysłowych Górnego Śląska oraz wizerunek najstarszej, nieprzerwanie czynnej bytomskiej kolei wąskotorowej, trafiły na znaczki i pocztówki. Można je już zakupić w sklepie internetowym Poczty Polskiej.