Po katastrofie budowanej KW traci nawet 2 mln zł dziennie. Sprawę bada prokuratura
Przypomnijmy, że w czwartek rano zawaliła się wieża szybu wentylacyjnego, służącego obu kopalniom. Zniszczone zostały też kopalniana stacja wentylatorów i rozdzielnia prądu. Nikomu nic się nie stało. Pełnych strat dotąd nie oszacowano.
- Z powodu ciągłego zagrożenia obsunięciem się terenu nie jesteśmy jeszcze wpuszczani na miejsce katastrofy, ale analizujemy m.in. zdjęcia lotnicze i uważnie wsłuchujemy się w doniesienia mediów o katastrofie. Mogą one posłużyć za dowody pomocnicze - powiedziała nettg.pl Beata Wojtasik, szefowa Prokuratury Rejonowej Gliwice Zachód.
W piątek wszczęto śledztwo w sprawie zawalenia się szczygłowickiego szybu. Śledczy sprawdzą, czy doszło do sprowadzenia zagrożenia dla życia i zdrowia pracowników. - Współdziałamy ze specjalistami z WUG i na pewno wyjaśnimy do końca, czy nie dopuszczono się zaniedbań. Winnym grozi kara pozbawienia wolności od roku do 10 lat, a to znaczy, że przestępstwo może być traktowane bardzo surowo. Na szczęście nikt nie zginął, jednak możliwe skutki katastrofy są tak znaczne i wielorakie, że prowadzącego sprawę referenta na pewno będzie wspierał specjalny zespół prokuratorów. Mogę obiecać, że postępowanie będzie prowadzone na najwyższym poziomie - zapowiedziała prokurator Wojtasik.
Jak powiedział w piątek rzecznik Kompanii, Zbigniew Madej, choć udało się już przywrócić właściwe przewietrzanie obu kopalń, pełne unormowanie sytuacji nastąpi dopiero za kilkanaście miesięcy, kiedy uruchomiony zostanie nowy szyb wentylacyjny.
Na razie, za pomocą odpowiednio usytuowanych tam w wyrobiskach, przywrócono właściwą wentylację i cyrkulację powietrza. Kluczowe będzie jednak uruchomienie nowego szybu wentylacyjnego, na którego ukończenie i doposażenie potrzeba ok. 30 mln zł – wyjaśnił rzecznik.
Nowy szyb ma ruszyć najdalej za półtora roku. Do tego czasu wentylacja musi być prowadzona przy wykorzystaniu istniejącej infrastruktury. Na razie, choć przewietrzanie jest prawidłowe, nie ma mowy o uruchomieniu wszystkich ścian wydobywczych. Kompania liczy jednak na stopniowe przywracanie wydobycia.
W kopalni Szczygłowice pracuje obecnie jedna z trzech ścian wydobywczych, druga ma być uruchomiona w poniedziałek, a trzecia za 3-4 tygodnie. W Knurowie pracują dwie z trzech ścian (jedna z nich była już przeznaczona do likwidacji, ale odsunięto ją w czasie); nie wiadomo, kiedy będzie mogła ruszyć kolejna.
W czwartek obie kopalnie, zamiast planowanych ok. 19 tys. ton węgla, wydobyły ok. 2 tys. Wielkość wydobycia ma jednak stopniowo rosnąć. Przedstawiciele Kompanii szacują, że w kolejnych tygodniach ubytek wyniesie 40-50 proc., co oznacza blisko 2 mln zł utraconych przychodów dziennie.
Do końca roku ubytek w wydobyciu przekroczy prawdopodobnie 0,5 mln ton, a utracone przychody – jak wynika z przemnożenia tej wielkości przez średnią cenę węgla – przekroczą 100 mln zł.
Madej przypomniał, że specjaliści Kompanii wiedzieli o złym stanie technicznym infrastruktury szybu, były już zaplanowane prace zabezpieczające. Nic jednak nie wskazywało, że przedtem nastąpi katastrofa. Natomiast do połowy października znane będą wyniki kontroli wszystkich szybów w Kompanii, zleconej jeszcze w lipcu przez prezesa firmy.
Czytaj też:
Katastrofa budowlana w kopalni Szczygłowice
Szczygłowice: Spadną przychody Kompanii Węglowej