Po co komu kolejna część „Serca z węgla”?

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Tomasz Czoik, zastępca redaktora naczelnego Trybuny Górniczej i netTG.pl

fot: Katarzyna Zaremba-Majcher

Kolejne etapy transformacji polskiego górnictwa zbliżają się wielkimi krokami. Jednym z tematów, który budzi przy tym najwięcej emocji, jest wysokość odpraw dla pracowników kopalń odchodzących z zawodu. Dla wielu osób spoza branży proponowane kwoty za każdym razem są „horrendalnie wysokie” i nie do zaakceptowania - pisze Tomasz Czoik, zastępca redaktora naczelnego Trybuny Górniczej i netTG.pl.

I dalej: W dyskusjach o odprawach górniczych niezmiennie bardzo dobrym punktem odniesienia jest to, co na Śląsku działo się ćwierć wieku temu, na przełomie lat 90. i 2000. Wielu pracowników kopalń dość ochoczo skorzystało wówczas z odpraw, które w początkowej fazie wynosiły 44 tys. zł brutto (była to w 1998 roku 35-krotność przeciętnego wynagrodzenia, ale kwota ta była jeszcze obciążona podatkiem dochodowym od osób fizycznych), licząc, że otrzymane pieniądze odmienią ich los. Ze swojego rudzkiego podwórka doskonale pamiętam, że ojcowie kolegów kreślili wielkie plany, co zrobią z otrzymanymi pieniędzmi. Niektórzy ustawiali się w kolejce po nowego lanosa czy uno, część z nich próbowała rozkręcać swoje biznesy – pijalnie piwa czy sklepy, jeszcze inni zatrudniali się np. jako taksówkarz albo agent ubezpieczeniowy. Co łączy dziś sporą część z nich? Żal co do podjętej przed laty decyzji o skorzystaniu z jednorazowej odprawy. Niejeden z nich od kilku dobrych lat mógłby pobierać już solidną, górniczą emeryturę.

Dlatego też zawsze z dużym dystansem patrzę na wszystkie złośliwe i nacechowane niepotrzebnymi emocjami komentarze dotyczące wysokości przewidywanych odpraw dla pracowników kopalń. Tym bardziej, że według przygotowanego przez Ministerstwo Przemysłu projektu nowelizacji ustawy o funkcjonowaniu górnictwa węgla kamiennego pracownicy przeznaczonych do likwidacji kopalń mieliby skorzystać z odpraw wynoszących 170 tys. zł netto. To kwota, która nominalnie może robić wrażenie, natomiast jej przelicznik względem średniego wynagrodzenia jest mniej korzystny niż przed 27 laty. Oczywiście, mamy dziś do czynienia z zupełnie inną sytuacją na rynku pracy – bezrobocie w województwie śląskim jest znikome, a obecne pokolenie górników wydaje się być bardziej elastyczne i otwarte na wizję ewentualnego przebranżowienia się. Nie zmienia to jednak faktu, że kwota 170 tys. zł nie rozwiąże wszystkich problemów, przed którymi będą stali pracownicy odchodzący z kopalń.

Żeby odnalezienie się w nowej, pogórniczej rzeczywistości było dla osób korzystających z jednorazowych odpraw możliwe, trzeba pamiętać o szeregu innych działań: tworzeniu alternatywnych, porównywalnie płatnych miejsc pracy, kompleksowym wsparciu w przekwalifikowaniu (ze szkoleniami zawodowymi na czele) i doradztwie finansowym, a także psychologicznym. W innym wypadku może dojść do powtórki z historii. Lepiej zróbmy tak, żeby serial „Serce z węgla” nigdy nie doczekał się kontynuacji.

Tomasz Czoik, zastępca redaktora naczelnego Trybuny Górniczej i netTG.pl

Rocznik 1989. Współautor książki „Kama. Historia Kamili Skolimowskiej”, nagrodzonej tytułem Sportowej Książki Roku 2021 w kategorii „polska sportowa książka roku czytelników”. Były dziennikarz „Gazety Wyborczej”. Miłośnik sportu, a szczególnie piłki nożnej. Maratończyk. Z okien swojego bloku spogląda na szyby ruchu Bielszowice KWK Ruda.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.