PKP: ponad 50 dworców na sprzedaż

fot: Andrzej Bęben/ARC

Wiele dworców PKP, jak choćby bytomski, jest w opłakanym stanie

fot: Andrzej Bęben/ARC

Ponad 50 dworców planuje wystawić w tym roku na sprzedaż PKP SA - poinformował w poniedziałek (18 lutego) dziennikarzy dyrektor zarządzający pionu nieruchomości w spółce Jarosław Bator. Największe dworce zyskają za to swoich menedżerów, którzy mają doglądać np. czystości.

Spółka chce sprzedać m.in. dworce w Sanoku, Augustowie, Ustce, Gdańsku Oliwie, Goczałkowicach Zdroju, Hrubieszowie, Sierpcu, Białymstoku, w Wałczu i Łodzi Żabińcu. Jak tłumaczą władze spółki, są to dworce nieczynne, na których nie ma ruchu pociągów.

Obecnie PKP SA wycenia te nieruchomości, a pierwsze przetargi mają być ogłaszane jeszcze przed wakacjami.

- To oferta dla tych, którzy mają pomysł na wykorzystanie dworca w celach komercyjnych. Mamy bardzo pozytywne przykłady wykorzystania budynków dworcowych jako np. restauracje - powiedział Bator.

Dyrektor przypomniał, że PKP SA zarządza 2,5 tys. dworców kolejowych, z czego czynnych jest tylko 600.

- Z tych 600 dworców do prowadzenia ruchu międzyregionalnego potrzebnych jest zaledwie około 220, a pozostałe obsługują tylko ruch regionalny - powiedział. Wskazał, że PKP SA potrzebuje tylko tych dworców, które są niezbędne do obsługi ruchu międzyregionalnego.

Resztę spółka planuje przekazać samorządom, sprzedać lub zlikwidować. Docelowo do samorządów lub na sprzedaż ma trafić około 800 dworców.

PKP SA chce przekazywać samorządom dworce w mniejszych miastach, ze względu na wysokie koszty ich utrzymania. Są to też dworce, których - z różnych powodów - nie można sprzedać. Dyrektor przypomniał, że w zeszłym roku w ten sposób samorządy stały się właścicielami 58 dworców.

- W tym roku chcemy podwoić ten wynik - zaznaczył Bator.

Wskazał jednak, że obecne uregulowania prawne pozwalają na przekazanie samorządom bez przetargu dworców tylko pod warunkiem, że będą one wykorzystywane do obsługi ruchu pociągów. Procedura komplikuje się w sytuacji, gdy samorząd chciałby w budynku po dworcu urządzić np. bibliotekę, dom kultury czy posterunek policji. Bator wyjaśnił, że PKP SA zbiera od gmin informacje, którymi nieruchomościami kolejowymi byłyby zainteresowane i dlaczego. Na tej podstawie kolejarze mogliby w przyszłości postulować zmiany ustawy o komercjalizacji PKP, które ułatwiłyby przekazywanie samorządom nieruchomości.

Do likwidacji spółka przewiduje około 1 tys. obiektów - nie tylko nieużywane od lat i zdewastowane dworce, ale także magazyny, warsztaty, składy, itp.

- Rozbiórki będą prowadzone w sposób jak najbardziej gospodarny, z odzyskaniem materiałów - powiedział Bator.

Odzyskiwane mają być m.in. cegły czy kostka granitowa, które mają później trafiać na sprzedaż.

13 największych dworców ma zyskać w najbliższym czasie kilkuosobowe zespoły zarządzające, pod przewodnictwem menedżera. Jak wyjaśnili dziennikarzom przedstawiciele PKP SA, taki menedżer będzie miał swoje biuro na dworcu i będzie codziennie doglądał jego funkcjonowania - czy jest czysto, bezpiecznie i czy wszystkie urządzenia działają sprawnie. Menedżer ma też współpracować z najemcami powierzchni na dworcach.

Taki zespół już działa na największym polskim dworcu - Centralnym w Warszawie. Do końca kwietnia swoich menedżerów ma mieć łącznie osiem największych i najważniejszych dworców - poza Centralnym także warszawski dworzec Wschodni, a także dworce we Wrocławiu, w Poznaniu, Gdyni, Gdańsku, Katowicach i w Krakowie. Następne pięć będzie miało menedżerów do końca maja - będą to dworce w Lublinie, Kielcach, Tarnowie, Rzeszowie i Częstochowie. Docelowo takie zespoły zarządzające mają działać na około dwudziestu dworcach. Kolejne będą te, na których trwają remonty i przebudowy. PKP SA planuje, by menedżerów miały także obiekty w Łodzi, Gliwicach, Szczecinie i Bydgoszczy.

Przedstawiciele PKP SA wskazują, że taki system zarządzania jest standardem w tak dużych obiektach i z powodzeniem funkcjonuje np. w centrach handlowych.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Prace naprawcze na estakadzie w Chorzowie do 4 czerwca

Na 4 czerwca br. planowane jest zakończenie robót naprawczych na chorzowskiej estakadzie, które mają umożliwić czasowe i ograniczenie wykorzystanie obiektu. Na kolejne dni zakładane są prace związane ze wznowieniem ruchu pojazdów, w tym komunikacji miejskiej pod obiektem.

Nadzór górniczy i przedsiębiorcy stają przed kolejnymi wyzwaniami

Przepisy rozporządzenia metanowego spędzają sen z powiek menedżerom spółek węglowych. Górnictwo coraz silniej zależy od systemów teleinformatycznych, automatyki przemysłowej, systemów sterowania, łączności, monitoringu zagrożeń naturalnych oraz infrastruktury IT/OT.

Według prognoz KE, polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE

Komisja Europejska prognozuje, że polska gospodarka będzie jedną z najszybciej rozwijających się w UE - podkreśliło Ministerstwo Finansów w komentarzu do prognoz KE. Bruksela spodziewa się wzrostu PKB Polski w 2026 r. na poziomie 3,5 proc.

Miliardy z ETS w worku bez dna. Jak rząd Morawieckiego przejadł pieniądze na transformację

Temat unijnego systemu handlu uprawnieniami do emisji (EU ETS) od lat budzi w Polsce ogromne emocje. Przez jednych nazywany „unijnym podatkiem od CO2”, przez innych „klimatyczną kroplówką dla budżetu” – system ten stał się centralnym punktem debaty o polskiej energetyce i kosztach życia. Stał się też tematem protestu związkowego (20 maja w Warszawie) wielu branż, dla których jest kamieniem u szyi. Prezydent Karol Nawrocki proponuje m.in. w jego sprawie przeprowadzić ogólnokrajowe referendum. Problem w tym, że udział w proteście brali też politycy prawicy, którzy za przyjęcie tego systemu odpowiadają, ale próbują to wymazać z publicznej świadomości. Ponad 85-90 proc. z ponad 130 mld zł „rozpłynęło się” w ogólnym worku budżetowym, służąc do finansowania bieżących obietnic politycznych i osłon socjalnych. Na energetykę poszło – 1,3 proc. tej kwoty.