Piotra Matkowskiego lekcje pokory...

fot: Kajetan Berezowski

Nawet jeśli trafi się na potencjalnie słabszego przeciwnika, to zwycięstwo wcale nie jest takie pewne – podkreśla Piotr Matkowski z katowickiego COIG

fot: Kajetan Berezowski

Na treningi nie zabiera dresu ani adidasów. Wystarczy mu "tęga" głowa i talia kart. Piotr Matkowski, na co dzień starszy analityk w katowickim COIG, bez brydża nie byłby sobą. Ta gra pochłania go niemalże od dzieciństwa. Jako zawodnik debiutował w 1982 r. Cztery lata później był już mistrzem Polski juniorów.

- Bo tak to jest w tej dyscyplinie sportu, że do 25. roku życia jest się juniorem, a od 65 lat seniorem. Niejednokrotnie zdarzało się, że po mistrzowskie tytuły sięgali nawet 90-latkowie. W brydżu liczy się sprawność umysłowa i intelektualna. Trzeba też mieć olbrzymią wręcz odporność na porażki. Gra jak żadna inna uczy pokory. Nawet jeśli trafi się na potencjalnie słabszego przeciwnika, to zwycięstwo wcale nie jest takie pewne. W brydżu mistrz świata może przegrać pojedyncze rozdanie z początkującym brydżystą. Całkowite przeciwieństwo szachów - wyjaśnia Matkowski.

Karty na stół!
Brydż jest jedną z bardziej wymagających gier karcianych. Jego towarzyska wersja gry różni się jednak od sportowej. W tej pierwszej wiele zależy od tego, jaką kartę się dostanie. W brydżu sportowym wszystko polega na wykorzystaniu tej samej karty, nawet bardzo słabej, i porównaniu, jak tę kartę wykorzystali inni.

- Generalnie rzecz ujmując każde rozdanie brydżowe składa się z dwu części — licytacji i rozgrywki. Gracze w jednej parze starają się uzyskać wynik lepszy od wyniku drugiej pary poprzez wylicytowanie lepszego, wyżej punktowanego, kontraktu lub skompletowanie większej liczby lew. Lewa składa się z czterech kart dokładanych kolejno przez każdego z graczy. Lewę zaczyna gracz, który wziął poprzednią lewę. Pozostali dokładają kolejno po jednej karcie. Jest obowiązek dołożenia karty w kolorze wyjścia. Jeśli gracz nie ma takiego koloru, to dokłada dowolną kartę, lecz nie ma obowiązku przebijania kolorem atutowym - wyjaśnia mistrz.

W brydża gra się parami, a to wymaga zgrania i pełnego rozumienia się. Co ciekawe, pojedynki brydżowe na zawodach wysokiej rangi rozgrywane są przy specjalnie skonstruowanych stołach. Po ich przekątnej postawiona jest pionowa deska oddzielająca. Podczas licytacji gracz widzi więc tylko jednego ze swych przeciwników. Nie ma kontaktu wzrokowego zarówno ze swym partnerem, jak i drugim przeciwnikiem.

- To dlatego, żeby uniemożliwić partnerom przekazywanie informacji o kartach w sposób pozaregulaminowy - zwraca uwagę Piotr Matkowski.

Dyskwalifikacja za kaszel
Przed rozpoczęciem rozgrywki zawodnikom dostarczane są pudełka rozdaniowe z kartami. W każdej z czterech przegródek pudełka znajduje się 13 kart. Po zakończeniu rozdania karty każdego z graczy wkładane są z powrotem do pudełek — tak aby to samo rozdanie mogło być rozegrane na innych stołach turnieju lub na drugim stole meczu. Jeśli w turnieju uczestniczy 200 par, to jedno rozdanie rozgrywane jest 100 razy. Najczęściej gra się kartami symetrycznymi, tak by sposób ich położenia na stole przypadkiem czegoś nie sugerował. Okazuje się, że nieuprawnione przekazywanie informacji jest taką samą zmorą dla brydża, jak faule w futbolu.

- Nie tak dawno temu niemiecka para została przyłapana i zdyskwalifikowana dożywotnio za... kaszel. Niemcy doskonale sobie radzili, sięgali po kolejne tytuły. Sędziowie, obserwatorzy i dziennikarze byli jednak sprytniejsi. Wyszło na jaw, że zawodnicy opracowali swój własny szyfr, polegający na liczbie kaszlnięć. Tajemniczą mowę rozszyfrowano, a para została wykluczona ze środowiska brydżowego. Kiedyś, gdy drewniana ściana nie sięgała jeszcze podłogi, para brydżowych oszustów porozumiewała się przy pomocy nóg. Taka jest niestety czarna strona brydża, ale ta jasna jest wspaniała, ćwiczy umysł, uczy szybkiego podejmowania decyzji, ponoszenia konsekwencji swoich wyborów i dzielenia się odpowiedzialnością z partnerem - tłumaczy dalej Piotr Matkowski.

Licytacja jest kluczowym a zarazem najbardziej skomplikowanym elementem brydża. To wówczas ustala się kontrakt, albo - jak kto woli - zobowiązanie do wzięcia określonej liczby lew z określonym kolorem atutowym lub bez koloru. Współpraca duetu graczy polega tu na wykorzystaniu dokładnie przećwiczonego systemu licytacyjnego, przyjętych ustaleniach i umiejętności oszacowania potencjału posiadanych wspólnie kart.

- Jeśli partnerom coś się nie powiedzie, powinni natychmiast o tym zapomnieć i przejść do nowego rozdania. Wzajemne obwinianie się prowadzi do kolejnych porażek. Dlatego największe sukcesy odnoszą pary grające wspólnie wiele lat - podsumowuje brydżysta z COIG.

Piotr Matkowski jest obecnie wicemistrzem Polski w brydżu sportowym. Ma też na swym koncie wiele innych cennych trofeów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

„Szychta wolności” w Jastrzębiu-Zdroju. Wystawa o odwadze górników i przełomowych wydarzeniach

26 sierpnia 2026 roku w Muzeum Miejskim w Jastrzębiu-Zdroju odbędzie się otwarcie wystawy „Szychta wolności – Jastrzębie-Zdrój 1980–1988”. Ekspozycja opowiada o odwadze, determinacji i walce o godność, a także przypomina wydarzenia, które wpłynęły na losy całej Polski.

Kryminał na weekend: „Zbrodnia w raju”. Historia porwania dziecka na Lazurowym Wybrzeżu

Popularny francuski pisarz Guillaume Musso tym razem zabiera czytelników w podróż po Lazurowym Wybrzeżu w latach 20. ubiegłego wieku. Narrację w kryminale prowadzi tak, jak robiła to Agatha Christie. Główny bohater skrupulatnie przesłuchuje podejrzanych i kieruje nas do zaskakującego finału.

Jubileuszowy Festiwal Orkiestr Dętych. I znów pięknie nam zagrały!

W sobotę 22 sierpnia w parku im. Augustyna Kozioła w Rudzie Śląskiej odbył się 25. już Festiwal Orkiestr Dętych. Jak zwykle miłośnicy orkiestr mogli liczyć na świetną zabawę, wysłuchali, oprócz tradycyjnych śląskich melodii, światowe przeboje muzyki rozrywkowej. 

Uczcili rocznicę strajku w Fazosie i opiekuna Solidarności

Z okazji 36. rocznicy strajku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach  w kościele pw. Piotra i Pawła odbyła się uroczysta msza święta. Pod tablicami poświęconymi strajkującym i Solidarności złożono kwiaty. W zbiegu ulic Opolskiej, Cebuli i Królika odsłonięto tablicę z nazwą skweru. Od teraz nosi on oficjalnie imię ks. Zygmunta Trochy, proboszcza parafii Piotra i Pawła w latach 1976-2006, który duszpasterską opieką objął „Solidarność”.