Piotr Rykala, wiceprezes KW: Zarząd nie chowa wynagrodzeń pod dywan
fot: Jarosław Galusek
- Zeszły rok, który był bardzo dobrym rokiem, pierwszym takim od 15 lat w polskim górnictwie, pokazał, że zarząd nie chowa wynagrodzeń pracowniczych pod dywan - przypomina Piotr Rykala
fot: Jarosław Galusek
Anna Zych, \"Trybuna Górnicza\": - Ubiegłotygodniowe spotkanie zarządu ze stroną społeczną zakończyło się podpisaniem protokołu rozbieżności. Czy zarząd Kompanii jest w stanie zaproponować związkom inne warunki porozumienia płacowego, niż deklarował do tej pory?
-
Zarząd Kompanii od początku prowadzenia negocjacji ze związkami zawodowymi, zarówno przed okresem sporu zbiorowego, jak i w trakcie mediacji, proponował podobne warunki. Zaplanowaliśmy w projekcji planu techniczno-ekonomicznego w bieżącym roku wzrost wynagrodzeń na poziomie 5 proc. Postulaty wysuwane przez stronę społeczną oscylowały od 15,7 proc do około 9 proc. wzrostu wynagrodzeń w skali roku po wszczęciu procedury sporu zbiorowego i mediacji. Takich środków na podwyżki płac zarząd Kompanii Węglowej nie posiada. Wielokrotnie przedstawialiśmy w procesie negocjacji ze związkami aktualną sytuację finansową firmy. Te dane nie były kwestionowane przez stronę społeczną, jednak do związków nie przemawiały. Z tego powodu, na wniosek mediatora, zaproponowano (zgodnie z ustawą o rozwiązywaniu sporów zbiorowych) przeprowadzenie analizy finansowej przez niezależną firmę ekspercką. Zarząd zwrócił się o wykonanie takiej analizy, jednak strona społeczna uznała, że opracowanie dokumentu jest zbędne. Trudno mi mówić, dlaczego związki zawodowe nie są przekonane o tym, że dotyka nas sytuacja kryzysowa. Kryzys dosięgnął nas wewnątrz firmy; widoczny jest też w Polsce i na Śląsku.
Ważnym postulatem dla strony społecznej jest wzrost stawek osobistego zaszeregowania.
- W procesie negocjacji nie pojawił się argument, że wzrost stawek osobistego zaszeregowania jest ważniejszy, niż dopłaty do przepracowanych dniówek. Za przyzwoleniem strony społecznej, podczas sporu zbiorowego koncentrowaliśmy się na dopłatach. Na oba świadczenia na raz Kompanii Węglowej nie stać. W czasie negocjacji doszło do rozbieżności, po tym, gdy zarząd zaproponował przeprowadzanie po każdym kwartale analizy wyników spółki, warunkując tym określoną wielkość dopłat do dniówek pracowniczych (zaproponowaliśmy 8,50 zł dla górników w przodku, 6,50 zł poza przodkiem 5 zł w zakładzie przeróbczym, 4,50 zł dla pracowników powierzchni i 3 zł dla administracji). Sugerowaliśmy analizowanie każdego kwartału, gdyż mamy świadomość, że sytuacja spółki zmienia się diametralnie tydzień po tygodniu. Przykładem na to jest ostatnia decyzja zarządu dotycząca wstrzymania przyjęć pracowników.
Kompania Węglowa jest jedyną górniczą spółką, która przewidziała w bieżącym roku podwyżki.
- Ich koszty będą niemałe. Propozycja, jaką przedstawiliśmy w procedurze sporu zbiorowego, skutkowała wydatkowaniem na wynagrodzenia o 195 mln zł więcej, niż w roku ubiegłym. Kwota przypadająca średnio na jednego pracownika wyniosłaby 250 zł brutto, co w skali roku daje 3 tys. zł brutto. Oferta ta została jednak odrzucona przez stronę społeczną.
Co dalej? Jeśli referendum pokaże, że załogi przyzwalają na przeprowadzenie strajku, czy istnieje jeszcze jakieś pole do rozmów?
- Zawsze istnieje jakiś margines negocjacji, tylko wiąże się to z możliwościami finansowymi firmy. Mam nadzieje, że strona społeczna dostrzeże wreszcie, że kryzys dotyka nie tylko firmy w kraju i województwie, ale także samej Kompanii. Zeszły rok, który był bardzo dobrym rokiem, pierwszym takim od 15 lat w polskim górnictwie, pokazał, że zarząd nie chowa wynagrodzeń pracowniczych pod dywan. Przypomnę, że pod koniec ubiegłego roku podnieśliśmy wynagrodzenia o dodatkowy procent, wiedząc, że sytuacja finansowa jest niezła.
Rozmawiała: Anna Zych