Piotr Duda przez jakiś czas połączy dwa stanowiska w związku

Duda piotr bar

fot: Bartłomiej Szopa

Piotr Duda otrzyma medal w czwartek, podczas uroczystości w Sali Marmurowej Śląskiego Urzędu Wojewódzkiego

fot: Bartłomiej Szopa

W najbliższych tygodniach Piotr Duda łączyć będzie stanowisko przewodniczącego Komisji Krajowej oraz zarządu regionu śląsko-dąbrowskiego „Solidarności” - dowiedział się portal nettg.pl z komunikatu związku.

Zgodnie z przepisami prawa wewnątrzzwiązkowego po wyborze na szefa KK Piotr Duda może złożyć rezygnację ze stanowiska przewodniczącego Zarządu Regionu lub łączyć obydwa stanowiska.

- Będę równolegle pełnił obie funkcje do czasu uregulowania wszelkich kwestii organizacji i proceduralnych na szczeblu krajowym i regionalnym. Wtedy złożę rezygnację z funkcji regionalnej przed Zarządem Regionu – zapowiada Piotr Duda.

Wedle obowiązujących w związku przepisów, po rezygnacji Piotra Dudy rozpocznie się dwumiesięczny termin przeprowadzenia wyboru na wakujący mandat.

O tym, kto będzie nowym przewodniczącym śląsko-dąbrowskiej „Solidarności” zdecydują ci sami delegaci, którzy wybrali Piotra Dudę na stanowisko szefa zarządu regionu.

Czytaj też:
Gratulacje i życzenia dla nowego szefa „Solidarności”

Duda dziękuje za poparcie

Piotr Duda nowym szefem Komisji Krajowej "Solidarności"

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.