Piotr Buchwald: Jako firma okołogórnicza potrafimy wchodzić w różne obszary dzisiaj nazywane sferą proekologiczną

fot: Maciej Dorosiński

- Nadal naszą podstawową działalnością jest działalność górnicza, ale jako firma okołogórnicza potrafimy wchodzić w różne obszary dzisiaj nazywane sferą proekologiczną - mówi Piotr Buchwald, prezes CSRG SA w Bytomiu

fot: Maciej Dorosiński

- Głównym naszym ciężarem działań w dalszym ciągu pozostaje górnictwo. Służby ratownicze powołano po to, by były w pełnej gotowości nawet wtedy, gdy w kopalniach na dół będzie zjeżdżał tylko jeden pracownik. Musimy stworzyć pełne zabezpieczenie. Górnicy o tym dobrze wiedzą. Służby kopalniane u nas doskonalą swoje umiejętności, uczą się nowych rzeczy. Liczą na wsparcie naszej jednostki i jeszcze nigdy im go nie odmówiono – wyjaśnia w rozmowie z portalem netTG.pl dr. inż. PIOTR BUCHWALD, prezes Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego SA w Bytomiu. 

- CSRG w Bytomiu, oprócz podstawowej działalności dla górnictwa węgla kamiennego, poprzez spółkę CEN-RAT, prowadzi także np. sprzedaż i montaż instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła. Skąd taka zielona wolta?
- Nie nazwałbym tego woltą, a jeśli już – to jest to precyzyjnie przemyślane nasze stanowisko i pokazanie, że jako firma okołogórnicza potrafimy wchodzić w różne obszary dzisiaj nazywane sferą proekologiczną. Nadal naszą podstawową działalnością jest działalność górnicza. Zorganizowane ratownictwo górnicze na ziemiach polskich w przyszłym roku będzie obchodziło 115. urodziny. Kontynuatorką tego pionierskiego ratownictwa zawodowego (Górnośląskiej Głównej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu powołanej do życia w 1906 r.) od wielu lat jest Centralna Stacja Ratownictwa Górniczego w Bytomiu. Firma ta, dzięki wprowadzeniu szeregu innowacyjnych rozwiązań, oceniana jest bardzo wysoko tak w kraju, jak i w Europie, a nie będzie przekłamaniem stwierdzenie, że także na świecie.

Na bieżąco jesteśmy w kontakcie z ratownikami górniczymi i chemicznymi m.in. ze Stanów Zjednoczonych, Niemiec, a ostatnio także z Kolumbii i Meksyku. Górnictwo Meksyku na poziomie rządowym prowadzi obecnie rozmowy o udziale CSRG w rozwiązywaniu trudnych problemów związanych z bezpieczeństwem za oceanem. W 2006 r. w kopalni węgla kamiennego Pasta de Conchos w stanie Coahuila doszło do wybuchu, w wyniku którego zginęło 65 górników.

W wyniku tej eksplozji wybuchł ogromny pożar, gdzie udało się wówczas wydostać na powierzchnię tylko dwa ciała. Dzisiaj rząd Meksyku zobowiązał się w stosunku do rodzin poległych górników, że rozpocznie akcję wydostania zwłok poległych górników. Zapowiedziano konsultacje z doświadczonymi służbami ratowniczymi innych państw. Między innymi sygnały płyną również do Centralnej Stacji Ratownictwa Górniczego w Bytomiu, choć znajdują się one w początkowej fazie.

- Proszę opowiedzieć o spółce CEN-RAT. Na rynku jest już od 18 lat, a zakres jej usług ciągle rośnie.
- W 2003 r. zostały wydzielone ze struktur CSRG w Bytomiu dwa silne podmioty: techniczny, który przyjął nazwę CEN-RAT, i medyczny – Specjalistyczny Ośrodek Badań i Porad Lekarskich CEN-MED. Pierwszy z nich w ostatnim czasie bardzo prężnie się rozwija. Jego główna działalność to prewencyjne zabezpieczenie kopalń. Dlatego chcę podkreślić, że absolutnie w żaden sposób nie odchodzimy od górnictwa, a nawet zwiększamy swój udział w tym rynku. Przykład to działania dotyczące inertyzacji, zabezpieczeń, działań prewencyjnych przeciwpożarowych. Jesteśmy w czołówce podmiotów gospodarczych, które wykonują takie usługi na zlecenie kopalń, spółek węglowych. Oczywiście dysponujemy bardzo dobrym sprzętem. Jednak największym potencjałem każdej firmy, a zwłaszcza w tak specjalistycznej jednostce, jak CSRG, są jej pracownicy, ich możliwości, wiedza i doświadczenie.

- Proszę przybliżyć usługi o charakterze proekologicznym CEN-RAT-u.
- Jeszcze przed okresem pandemii poczyniliśmy działania w obszarze proekologicznym. Udało się nam do tych projektów pozyskać specjalistów wysokiej klasy, z dużym doświadczeniem. To nie jest duża grupa, ale prężnie działająca. Zdążyła już dobrze zaprezentować się na tym wymagającym rynku. To oni w ramach spółki CEN-RAT zajmują się projektowaniem, montażem i konserwacją instalacji fotowoltaicznych, pomp ciepła, klimatyzatorów. Zamierzamy nadal w tym kierunku podążać. Nie brakuje nam zadowolonych z usług klientów. Warto pochwalić się także jeszcze innymi usługami spółki. Zatrudnieni w niej informatycy świadczą pełne usługi w zakresie projektowania, skanowania i druku 3D. Wychowałem się na górnictwie, a teraz wszyscy z niego żyjemy, pokazujemy dobre podejście do tej branży.

Jednocześnie widzimy, że świat się zmienia, obserwujemy te trendy i próbujemy się do nich dopasować. Jako szef CSRG doskonale to czuję. Są to przecież przedsięwzięcia, na których działalność CEN-RAT-u będzie się także w następnych latach opierać, ale w skali nie większej niż 10-15 proc. Jednak podstawowe zadanie CEN-RAT-u to wspieranie pod kątem technicznym CSRG, która ma misję zabezpieczania całego górnictwa węgla kamiennego i to wykonuje profesjonalnie. Taką ocenę wystawiają nam przedsiębiorcy górniczy.

- Czy w ten sposób przygotowujecie się do zachodzącego w całym kraju procesu odchodzenia od węgla, transformacji energetycznej?
- Nie, nie podchodzimy do tego w ten sposób. Choć nie da się ukryć, że zarząd pod moim kierownictwem prowadzi szeroko zakrojone analizy obecnej i przyszłej sytuacji zapisanej w Polityce Energetycznej Polski do 2040 r. i w umowie społecznej dla górnictwa. Naszą misją jest zabezpieczenie zakładów górniczych, wydobywczych pod względem ratowniczym oraz prewencyjnym przed zagrożeniami. Działalność CSRG opiera się na czterech filarach: interwencyjnym (bezpośrednie akcje ratownicze), prewencyjnym, szkoleniowym i badawczym. CEN-RAT przejął na siebie ciężar wykonywania działań prewencyjnych. Dzisiaj patrząc na to, co było przedmiotem negocjacji w ramach czekającej nas transformacji branży górniczej i energetyki, wykonując analizy, przewidujemy, jak ten rynek będzie się zmieniał i do tego CSRG musi się przygotować. Głównym naszym ciężarem działań w dalszym ciągu pozostaje górnictwo. Służby ratownicze powołano po to, by były w pełnej gotowości nawet wtedy, gdy w kopalniach na dół będzie zjeżdżał tylko jeden pracownik. Musimy stworzyć pełne zabezpieczenie. Górnicy o tym dobrze wiedzą. Służby kopalniane u nas doskonalą swoje umiejętności, uczą się nowych rzeczy. Liczą na wsparcie naszej jednostki i jeszcze nigdy im go nie odmówiono.

- Wspomniał pan usługi z zakresu inertyzacji. Jesteście w tej dziedzinie bezkonkurencyjni?
- Rozwijamy nadal tę działalność. Na jej początku, w 1998 r. mieliśmy 3-4 urządzenia azotowe, które pracowały w kopalniach i którymi się szczyciliśmy. Potem było ich 10-12, a teraz mamy aż 28. To potężne maszyny, które zabezpieczają cały górniczy przemysł. Z naszych usług korzysta m.in. Polska Grupa Górnicza, Jastrzębska Spółka Węglowa, Węglokoks, Tauron Wydobycie. Jesteśmy na wszystkich polach wydobywczych, w których występuje zagrożenie pożarowe. Podziemne pożary mają przebieg niezwykle dynamiczny, w związku z tym lepiej zapobiegać im w początkowej fazie, niż później gasić i prowadzić akcję.

Oprócz nas taką działalność prowadzą jeszcze dwie firmy. Za nami stoi najdłuższe doświadczenie. Sam zajmowałem się tymi sprawami jeszcze w latach 90. i mogę zaręczyć, że inertyzacja to nie jest prosta sprawa. Dzisiaj występuję także w nieco innej roli, bo jestem biegłym sądowym. Mam do czynienia i z takimi przypadkami, kiedy prowadzona była inertyzacja w danej kopalni, ale po jakimś czasie dochodziło do reaktywacji pożaru i nieszczęścia z nim związanego. Do każdego takiego zdarzenia trzeba podejść bardzo profesjonalnie, określając precyzyjnie już w pierwszym etapie miejsce podania azotu. Ten gaz bezpośrednio nie gasi, tworzy za to pewną otulinę, która nie dopuszcza do powstania ognia, żarzenia się węgla – poprzez zablokowanie dopływu tlenu. Pożar wygasza się, pozostaje jeszcze kwestia odebrania wysokiej temperatury z otoczenia. Były i takie przypadki, że wtłaczano gaz do wyrobisk, ale bez większych efektów, bo robiono to nieumiejętnie. Nasze zespoły są przygotowane do tego, aby w momencie przyjazdu na kopalnię dokładnie określić we współpracy ze służbami wentylacyjnymi parametry wtłaczania.

Mamy dzisiaj nad tym procesem pełną kontrolę, maszynami sterujemy w sposób zdalny. Dyspozytornia CEN-RAT-u, jeśli chodzi o obsługę maszyn inertyzacyjnych, robi na oglądających ogromne wrażenie.

- Budzącą zainteresowanie jest też działalność CEN-RAT-u w zakresie badania powierzchni obudowy szybów.
- Jesteśmy w posiadaniu dwóch urządzeń, tzw. PWR-ów (Przewoźny Wyciąg Ratowniczy) do schodzenia na bardzo duże głębokości. Ratownicy są opuszczani w kapsułach pod ziemię na duże głębokości, nawet do 1400 m. Badamy z ich wykorzystaniem obmurza szybów. W najbliższym czasie będziemy dysponować również specjalną platformą szybową. Pamiętamy sytuację z kopalni Szczygłowice, gdzie głęboki na kilkaset metrów szyb wentylacyjny zawalił się, bo obudowa betonowa była uszkodzona, spękana.

Uszkodzona wtedy została stacja wentylatorowa, stacja transformatorów i służący do odprowadzania powietrza z wyrobisk dyfuzor. Z powodu zakłócenia systemu wentylacji ewakuowano pracowników. Wstrzymano wydobycie ze wszystkich ścian Szczygłowic oraz w pobliskiej kopalni Knurów. To wszystko, te uszkodzenia wyłapujemy przy pomocy kamer, urządzeń laserowych z dość dużą dokładnością. Dzięki temu można uniknąć obecnie i w przyszłości podobnych zdarzeń.

- Jak CEN-RAT poradził sobie w czasie pandemii?
- Każda z firm w okresie pandemii odczuła jej skutki, które zaistniały od marca 2020 r. Nie ominęły one także CSRG, CEN-RAT-u i CEN-MED-u. Na szczęście nie były one bardzo dotkliwe tak w zakresie działań interwencyjnych, jak i ratowniczych. Pracownicy byli podzieleni na grupy, które nie miały ze sobą kontaktu. Osobne wejścia, dezynfekcja pomieszczeń, pełne zabezpieczenia. Kupiliśmy trzy potężne komory dezynfekujące, w których dokonuje się pomiaru temperatury i innych parametrów oraz pełną dezynfekcję danej osoby. Nie oszczędzaliśmy na profilaktyce i to się opłaciło, bo udało się nam ograniczyć liczbę zarażeń.

Oprócz tego CEN-RAT zakupiła specjalne urządzenia do dezynfekcji małych i dużych pomieszczeń, do tzw. dezynfekcji mgłowej. Te agregaty wykorzystywaliśmy nie tylko na własne potrzeby, ale też komercyjnie. Wszystkie omieszczenia zajmowane przez pogotowia zawodowe oraz Okręgowych Stacji Ratownictwa Górniczego w Wodzisławiu Śląskim, Jaworznie i Bytomiu są na bieżąco dezynfekowane za pomocą tych agregatów. Równocześnie w tych pomieszczeniach pracują agregaty ozonowe.

Spółka CEN-RAT w ramach usług dezynfekuje pomieszczenia, pomaga komercyjnie również także innym przedsiębiorcom, a jeśli chodzi o przedszkola i szkoły, prowadzimy tę usługę bezpłatnie. CSRG jako jednostka ratownicza mająca stałe zabezpieczenie w tlen medyczny, w czasie najtrudniejszych etapów trwania III fali pandemii wspomogła kilka szpitali oraz domów pomocy społecznej w zaopatrzeniu w brakujące ilości tego gazu medycznego. Zawsze staraliśmy się pomagać innym. Także w przyszłości nic się tutaj nie zmieni.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

PKP Cargo w pierwszym kwartale zmniejszyło stratę netto do 45,8 mln zł

Grupa Kapitałowa PKP Cargo zakończyła pierwszy kwartał 2026 roku ze stratą netto na poziomie 45,8 mln zł, wobec 48,6 mln zł straty rok wcześniej - poinformowała spółka w piątkowym raporcie giełdowym.

Książka na weekend: „Odległe życie”. Australijska saga rodzinna – od hodowli owiec po roboty górnicze

Lata 50. i 60. ubiegłego wieku w Australii to czas poszukiwań pod ziemią surowców, dzięki którym mógł wzbogacić się kraj. Ale to jednocześnie konflikt z farmerami, hodowcami bydła i owiec, brutalne wejście w ich świat ukształtowany od pokoleń. Książka „Odległe życie” to świetna saga rodzinna pokazująca, jak walczyć o przetrwanie i podnieść się po tragicznych doświadczeniach.

Korski: Historia gumowego buta i sen o polskim węglu

Ponad pół wieku temu, u progu mojej zawodowej kariery zdarzył mi się mały dramat – pękła podeszwa mojego gumowego buta. Czytelnik roześmieje się, ale wtedy pobranie nowych butów było poważnym problemem.

Zaleze

Spacer po dzielnicy Załęże. Działała tu kopalnia Kleofas i huta Baildon

Gdyby nie huta Baildon i kopalnia Kleofas, katowickie Załęże w żaden sposób nie mogłoby się pochwalić przemysłowym charakterem. Polecamy spacer po tej dzielnicy. Tutaj naprawdę jest co zobaczyć.