Piotr Buchwald: Górnictwo znalazło się w ślepym zaułku

Buchwaldtal

fot: Jolanta Talarczyk

- Polskiemu górnictwu brakuje stabilnego, dobrego prawa i przemyślanych decyzji państwa co do funkcjonowania i finansowania tego sektora - mówi Piotr Buchwald

fot: Jolanta Talarczyk

- Od 1994 roku w śląskich kopalniach praktycznie nie prowadzi się inwestycji początkowych. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że każda branża, żeby się rozwijać, musi inwestować. Bez tego można zabrnąć w ślepy zaułek, z którego po pewnym czasie nie będzie już powrotu - ostrzega dr Piotr Buchwald, ekspert górniczy, były prezes Wyższego Urzędu Górniczego w rozmowie z \"Dziennikiem Zachodnim\". W sprawie bezpieczeństwa pracy w kopalniach Buchwald pyta: - Chcemy nawiązywać do najlepszych, czy też będziemy się zadowalać tym, że w statystykach wyprzedzamy Ukrainę, Chiny i Kolumbię?

Aldona Minorczyk-Cichy - \"Dziennik Zachodni\":Czego brakuje naszemu górnictwu?

- Dwóch rzeczy: stabilnego, dobrego prawa i przemyślanych decyzji państwa co do funkcjonowania i finansowania tego sektora. Gdy to uporządkujemy, także bezpieczeństwo, które jest pochodną obecnej sytuacji, górnictwo powinno wejść na wyższy poziom. Do tego potrzebna jest również inicjatywa przedsiębiorców i kadry zarządzającej. Nie kto inny, ale właśnie kadra różnych szczebli w kopalniach odpowiada za kształtowanie kultury bezpieczeństwa w miejscach pracy. Pogłębiający się kryzys w przemyśle węglowym (nie mówię o kryzysie gospodarczym w sferze globalnej) nie jest przypadkowy.

Gdzie powinniśmy szukać przyczyn kryzysu węglowego?


- Od 1994 roku praktycznie nie prowadzi się inwestycji początkowych. Zaniechano systemowego odnawiania parku maszynowego. Wymiany sprzętu są doraźne. Do tego w 1997 roku w sposób zupełnie bezmyślny zlikwidowano zasadnicze szkolnictwo górnicze. Wytworzyła się pokoleniowa luka. Przez kilkanaście lat polityka państwa wobec branży była niespójna.

Górnictwo powinno być w specjalny sposób traktowane przez rząd?

- Absolutnie nie. Powinno jednak otrzymywać jasne sygnały na temat podstawowych kierunków działań ujętych np. w bilansie paliwowo-energetycznym. A tego doczekać się nie możemy. Mówiąc o stabilnym prawie, mam na myśli nowy projekt ustawy o prawie geologicznym i górniczym oraz spójne z tą ustawą zapisy w prawie energetycznym. Na obecnym etapie ani jeden, ani drugi dokument nie uwzględnia opinii górniczych ekspertów, o które tak zabiegał Wyższy Urząd Górniczy. Na szczęście jest jeszcze szansa poprawić to w komisjach sejmowych.

O co konkretnie chodzi?

- O szkodliwe dla bezpieczeństwa zapisy na temat np. ratownictwa górniczego w prawie geologicznym i górniczym oraz o zapisy na temat gospodarczego wykorzystania metanu w prawie energetycznym.

Jako szef WUG-u wielokrotnie ostrzegał pan, że w kopalniach pogarsza się bezpieczeństwo. Czy coś się zmieniło?


- Niestety, nie. Powinniśmy sobie odpowiedzieć na pytanie, czy chcemy nawiązywać do najlepszych, czy też będziemy się zadowalać tym, że w statystykach wyprzedzamy Ukrainę, Chiny i Kolumbię.

Co się musi wydarzyć, by zmieniło się podejście do bezpieczeństwa?

- Gruntowna przemiana wymaga zmiany mentalności osób, które są za bezpieczeństwo odpowiedzialne i które podejmują strategiczne decyzje. Mówiąc o najlepszych, czyli o górnictwie węglowym w Niemczech i USA, bierzmy pod uwagę organizację, technikę i kondycję finansową tamtejszych przedsiębiorstw. Mimo że tam wszystkie te składniki są na lepszym poziomie niż u nas, branża dostaje wsparcie od państwa. Bezpieczeństwo potrzebuje finansowania. Osiągnięcie właściwego poziomu to pochodna kondycji finansowej przemysłu wydobywczego.

Tak trudno uświadomić rządowi, że państwowych nakładów na górnictwo nie da się uniknąć?

- Wiele zapisów na temat poprawy bezpieczeństwa znalazło się np. w raporcie komisji rządowej, jaki powstał po katastrofie w Halembie. Zgodnie z sugestiami WUG-u, zmiany miały mieć charakter systemowy. Zrealizowano niewiele z nich. Większość, niestety, pozostała na papierze. Chyba nikomu nie trzeba tłumaczyć, że każda branża, żeby się rozwijać, musi inwestować. Bez tego można zabrnąć w ślepy zaułek, z którego po pewnym czasie nie będzie już powrotu. Rok temu na posiedzeniu komisji rządowej i w pismach do ministerstwa gospodarki wskazywałem na pilną potrzebę stabilizacji działań inwestycyjnych. Znając kondycję finansową branży i ogromne zaszłości, wskazywałem na pilną potrzebę zahamowania tego stanu rzeczy. Minął rok i żadna z zaplanowanych strategii nie została zrealizowana. Dlaczego? Odpowiedź jest prosta: państwo nie ma spójnej polityki wobec górnictwa.

Czego pan się domagał od rządu?

- Na początku września 2008 roku, jeszcze jako prezes WUG-u, zwróciłem się do ministra finansów Jacka Rostowskiego o uwzględnienie w budżecie środków na inwestycje początkowe w górnictwie. Wskazywałem, w jaki sposób brak tych pieniędzy wpłynie na poziom bezpieczeństwa w perspektywie 1,5-2 lat. Dostałem negatywną odpowiedź. Minister szczegółowo wyjaśnił mechanizm i podejście do finansowania branży. Odebrałem to pismo jako zapowiedź dalszego dialogu na temat bezpieczeństwa w górnictwie w najbliższych latach. Obecnie możliwości finansowania nie ma, co wynika z naszych zobowiązań zapisanych w traktacie z Maastricht. Sięgając po pieniądze państwa musimy także pamiętać, że zgodnie z przepisami górnictwo może, ale nie musi otrzymywać budżetowych dotacji. Ich wysokość nie może przekroczyć 30 proc. ogółu kosztów. Pozostałą kwotę muszą zapewnić przedsiębiorcy. Mają okazję pokazać, jak potrafią zarządzać branżą i wygospodarowywać środki na inwestycje. Funduszy na inwestycje początkowe w górnictwie można też szukać na wolnym rynku. Tutaj rząd również musi się określić: inwestorzy branżowi czy finansowi.

Wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska nie tak dawno wspomniała o możliwości pozyskania pieniędzy na górnictwo z Banku Światowego. To jest możliwe?

- To dalece nierealne. Chciałbym się mylić, ale taki kredyt musi mieć poręczenie rządowe. Nie wydaje mi się, by to było możliwe. Mimo wszystko staram się z optymizmem patrzeć w przyszłość. Górnictwo węglowe, choć znajduje się w trudnej sytuacji, to przez właściwe zarządzanie jest w stanie pomóc samo sobie. Pod warunkiem odrzucenia złych praktyk z ubiegłych lat.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polska coraz bliżej pełnej sieci autostrad. Ile brakuje?

Sieć autostrad w Polsce liczy obecnie 1950 km, a do osiągnięcia docelowej długości brakuje ok. 150 km – wynika z informacji przekazanej przez Generalną Dyrekcję Dróg Krajowych i Autostrad. W najbliższych latach powstaną kolejne odcinki A2 i A50, a rozbudowane zostaną m.in. A2 i A4.

Górnictwo we mgle. I coraz ciszej o tym, co dzieje się w kopalniach...

Zaczynam się zastanawiać, jakie znaczenie ma nasze górnictwo węglowe i dla kogo. Powie ktoś z czytelników, że troszkę mijam się z rozumem, ale mój wniosek wynika z uważnej lektury różnych mediów i publikacji naukowych. W mediach o górnictwie węglowym pisze się przy okazji nagłych zdarzeń. O tym, co się dzieje w kopalniach, coraz ciszej. A w publikacjach naukowych coraz mniej o nowych rozwiązaniach związanych z wydobyciem węgla i poprawą efektywności wydobycia. Przestało to być ważne! W sezonie letnim można odnieść wrażenie, że nic w górnictwie się nie dzieje, a ważne są wydarzenia o zupełnie innym charakterze. 

Trzeci moduł największego doku w tej części Europy zwodowany. Konstrukcja powstaje w Szczecinie

Dziobowy moduł doku dla Morskiej Stoczni Remontowej „Gryfia” został w sobotę zwodowany na Odrze. Operacja zsunięcia i zanurzenia konstrukcji o masie 4 tys. ton trwała kilkanaście godzin. We wrześniu rozpocznie się scalanie trzech części 240-metrowego doku na wodzie.

Prawie 90 mieszkań na osiedlu KTBS przy ul. Kosmicznej już zajętych. W Katowicach powstanie kolejny budynek

Nowe osiedle Katowickiego Towarzystwa Budownictwa Społecznego przy ul. Kosmicznej w Katowicach zaczyna tętnić życiem. Spośród 111 mieszkań blisko 90 przekazano już mieszkańcom, a wielu lokatorów zdążyło się wprowadzić. KTBS przygotowuje jednocześnie następną inwestycję mieszkaniową przy ul. Kossutha.