Pikieta pod siedzibą JSW
fot: Jaroslaw Galusek
Piątkowej manifestacji towarzyszyły huk petard, gwizdy oraz palenie kukieł i opon
fot: Jaroslaw Galusek
Rozczarowani nieobecnością członków zarządu manifestanci zapowiedzieli, że jeszcze dzisiaj pojawią się w kopalni „Budryk”, gdzie ma odbyć się spotkanie załogi z udziałem wiceprezesa Ślęzaka.
- Chcemy zwrócić uwagę na łamanie praw pracowniczych w JSW, nie działo się to nawet w czasach komuny. Po dzisiejszych materiałach w mediach widać, że prezesi Marian Ślęzak i Jarosław Zagórowski wypowiedzieli otwartą wojnę związkom w Jastrzębskiej Spółce Węglowej – mówił w trakcie manifestacji Zdzisław Chętnicki, przewodniczący „Kadry” w JSW.
Pikietę obserwowali nieliczni pracownicy biura zarządu JSW. Większość z osób zatrudnionych w biurze spółki została oddelegowana do wykonywania zadań służbowych poza budynek. Zdaniem jastrzębskiej policji w demonstracji wzięło udział około 700 osób. Organizatorzy twierdzili, że protestujących jest nawet 1000.
Zobacz poniżej galerię zdjęć.
Związkowi liderzy poinformowali, że pod wnioskiem o odwołanie Mariana Ślęzaka, wiceprezesa pochodzącego z wyboru załogi, udało się zebrać ok. 10 tys. podpisów. Wniosek został złożony w biurze podawczym spółki, skąd ma trafić do rady nadzorczej. Ta ostatnia podejmie decyzję w sprawie zorganizowania referendum, mającego na celu odwołanie wiceprezesa.
Związkowcy zwrócili się do zarządu z żądaniem wycofania się z decyzji dotyczących wypowiedzenia układów zbiorowych pracy i przejęcia przez spółkę, jako jedynego pracodawcę, pracowników kopalń. W razie nie spełnienia tych żądań do jutra (czyli do 25 kwietnia) zapowiedzieli spór zbiorowy i zorganizowanie strajku.
Zarząd firmy, najbardziej wśród spółek węglowych dotkniętej skutkami kryzysu na rynku stali i koksu, przekonuje, że jego działania służą osiągnięciu takiej elastyczności działania firmy, by bez zwolnień pracowników mogła przetrwać trudny okres. Narusza to jednak - jak mówi prezes spółki, Jarosław Zagórowski - interesy niektórych związkowych liderów.
Przebiegającą w huku petard i przy akompaniamencie gwizdów piątkową manifestację zorganizowano m.in. pod hasłami \"Układy zbiorowe - tak, opcje walutowe - nie\" oraz \"Inwestycje tak - nowy biurowiec nie\". Przed siedzibą JSW związkowcy podpalili opony, spalili też kukły symbolizujące prezesa i jego zastępcę ds. pracy, domagając się odwołania tego drugiego. Wewnątrz gmachu związkowcy prowizorycznie zabili deskami wejścia do biur. Deski pobrudzili smarem.
Od początku roku w JSW trwa spór płacowy; związki nie godzą się na całkowite zamrożenie płac, co jest jednym z elementów planu kryzysowego. Konflikt w spółce zaostrzył się, gdy zarząd ogłosił, że od maja pracodawcą górników będzie bezpośrednio JSW, a nie - jak dotąd - poszczególne tworzące ją kopalnie. Z tym wiąże się docelowo wypowiedzenie starych układów zbiorowych, by w ciągu roku wynegocjować jeden nowy układ.
- Nie chcemy nic odbierać pracownikom, żadnych przywilejów. Dla nich nic się nie zmienia. Ale musimy działać, bo kryzys obnażył słabości naszej spółki, przede wszystkim brak elastyczności. Dążymy do tego, by wypracować jeden model uczciwego płacenia za pracę i zyskać elastyczność w reagowaniu sytuację rynkową – argumentował w rozmowie z nettg.pl prezes Zagórowski.
Czytaj: JSW wprowadzi czterodniowy tydzień wydobycia?
Galeria: Manifestacja związkowców Jastrzębskiej Spółki Węglowej (zdjęcia: Jarosław Galusek)