Pierwsze dni stanu wojennego wspomina Marek Dmitriew, były dyrektor Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu

fot: Kajetan Berezowski

Marek Dmitriew, dyrektor Muzeum Górnictwa Węglowego w Zabrzu, prezentuje najnowszy numer "Górnika Polskiego"

fot: Kajetan Berezowski

- Zostałem zatrzymany prze milicję obywatelską dokładnie na dziesięć dni przed Bożym Narodzeniem, 14 grudnia 1981 r. Byłem wówczas studentem Uniwersytetu Śląskiego w Katowicach. Jak przyszło mi spędzić noc w towarzystwie dwudziestu chłopa, w celi przystosowanej dla sześciu ludzi, to od razu wydoroślałem.

Nazajutrz wyczytano mnie do transportu, zapakowano do milicyjnej karetki i zawieziono. Gdzie? Na początku sam nie bardzo wiedziałem, bo w środku panowała ciemność. Gdy ujrzałem światło dzienne okazało się, że to bytomski areszt. Pomyślałem sobie - jest nieźle, bo do domu blisko. Ale rano ponownie wyczytano mnie do transportu i znowu znalazłem się w Katowicach. No, to jeszcze lepiej, bo praktycznie byłem u siebie - pomyślałem. Jednak trzeciego dnia jeszcze raz wyczytano moje nazwisko i wsadzono na policyjną pakę. Po pół godziny trzęsącej jazdy i znowu pojawiłem się na dziedzińcu bytomskiego aresztu. Nawet strażnik mnie poznał witając słowami: „co, znowu tutaj?” 

Lecz wcale nie w Bytomiu przyszło mi zaśpiewać kolędę, a w areszcie w Zabrzu. Tam bowiem ostatecznie wylądowałem. Pierwsza noc do miłych nie należała. Cela, którą mi przydzielono była makabryczna. Postanowiłem wyryć na ścianie ślad po mojej w niej bytności i okazało się, że zrobiłem dobrze, bo oto rankiem wyczytano mnie do rejestracji. Zrobiono zdjęcie z boku i z przodu, przedstawiono decyzję o internowaniu i wysłano na drugi blok. Tam już przyszło mi żyć w warunkach półwolnościowych. Otwarte cele, możliwość kontaktu z innymi osadzonymi.

Więzienna Wigilia była jedyna i niepowtarzalna. Bliskimi stali się ludzie spod celi. Łamaliśmy się zwyczajnym chlebem. Każdy uronił łzę. Choinki nie było, ryby chyba też nie, bo paczki żywnościowe nie dotarły na czas. Była za to gorąca atmosfera, ktoś zaintonował kolędę. Byle głupota wprawiała w dobry humor. Kiedy przywieziono kolejny transport internowanych, tradycyjnie otwarto łaźnię, żeby się umyli. Pamiętam jak klawisz zawołał: „ są jeszcze wolne miejsca pod prysznicem”!. Można było dodatkowo się wykapać. Myślałem, że oszaleję z radości.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Hennig-Kloska na spotkaniu ministrów Trójkąta Weimarskiego opowiedziała się za odroczeniem ETS2

Ministra klimatu i środowiska (MKiŚ) Paulina Hennig-Kloska na spotkaniu ministrów ds. środowiska Trójkąta Weimarskiego we Francji opowiedziała się za dalszym odroczeniem wejścia w życie ETS2 - poinformował resort we wtorek. Jak podało ministerstwo, Paulina Hennig-Kloska wzięła udział w spotkaniu ministrów ds. środowiska Trójkąta Weimarskiego, które odbyło się 28-29 września 2026 r. w Chambord we Francji.

Domański: Opór prezydenta wobec ustawy o windfall tax jest niezrozumiały

Opór prezydenta Karola Nawrockiego wobec rządowej ustawy o podatku od nadzwyczajnych zysków firm paliwowych jest absolutnie niezrozumiały - ocenił we wtorek minister finansów i gospodarki Andrzej Domański.

Masz dzieci? Masz wydatki i to wysokie. W 2025 r. wzrosły dochody gospodarstw domowych

Sytuacja materialna gospodarstw domowych poprawiła się w 2025 r. wobec roku poprzedniego. Przeciętny miesięczny dochód rozporządzalny na osobę wzrósł nominalnie o 10,5 proc. do 3 tys. 500 zł, podczas gdy wydatki zwiększyły się o 7,3 proc. do 2 tys. 15 zł na osobę - podał we wtorek GUS.

Przemysł motoryzacyjny w Polsce zmniejszył zatrudnienie

W I półroczu br. zatrudnienie w przemyśle motoryzacyjnym w Polsce spadło do poziomu sprzed 9 lat - wynika z raportu AutomotiveSuppliers.pl. Do spadku przyczyniły się przede wszystkim redukcje w branży komponentów i akcesoriów.