PGNiG: spółka przejmuje gazowe sieroty

1531986251 gilowice flara arc k4

fot: ARC/PGNiG

PGNiG, największy sprzedawca gazu w Polsce, rozpoczął już proces przejmowania "osieroconych" klientów przez Energetyczne Centrum (EC), które z powodów finansowych zakończyło działalność

fot: ARC/PGNiG

Gazowy gigant zawiera właśnie umowy z 52 tys. klientów, których porzuciło upadając Energetyczne Centrum - informuje wtorkowy, 2 października, "Puls Biznesu".

PGNiG, największy sprzedawca gazu w Polsce, rozpoczął już proces przejmowania "osieroconych" klientów przez Energetyczne Centrum (EC), które z powodów finansowych zakończyło działalność - podaje "PB".

Z informacji dziennika wynika, że Polska Spółka Gazownictwa, która dystrybuuje gaz w ramach grupy PGNiG, jest w trakcie zawierania umów w imieniu takich klientów z PGiNG Obrót Detaliczny, czyli spółką sprzedażową.

To operacja dużego kalibru, bo wśród byłych klientów EC jest 50 tys. gospodarstw domowych oraz 2 tys. podmiotów gospodarczych - czytamy w gazecie.

Dawni klienci EC przechodzą na usługi PGiNG na podstawie świeżo uchwalonego rozporządzenia o awaryjnej sprzedaży gazu. Ministerstwo Energii przygotowało je we wrześniu, aby załatać dziurę w prawie, które nie przewidywało upadku sprzedawców gazu - przypomina "PB".

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.