PGNiG poszukuje prezesa

Rada Nadzorcza Polskiego Górnictwa Naftowego i Gazownictwa podczas wczorajszego posiedzenia (1 grudnia br.) zadecydowała o wszczęciu postępowania kwalifikacyjnego na stanowiska prezesa zarządu oraz trzech członków zarządu spółki - dowiedział się portal nettg.pl z informacji przekazanych przez Joanne Zakrzewską, rzecznika prasowego PGNiG.

 

Decyzja RN jest związana z upływającą kadencją dotychczasowego zarządu. Poza stanowiskiem prezesa postępowanie kwalifikacyjne obejmie funkcje: członka zarządu PGNiG SA odpowiedzialnego za finanse, członka zarządu PGNiG SA odpowiedzialnego za sprawy produkcji oraz członka zarządu PGNiG SA odpowiedzialnego za sprawy strategii i sprzedaży.


Ogłoszenie o wszczęciu postępowań kwalifikacyjnych zostanie opublikowane w dzienniku „Rzeczpospolita" w dniu 9 grudnia 2010 roku. Zgłoszenia kandydatów będą przyjmowane w siedzibie Zarządu Spółki przy ul. Kasprzaka 25 w Warszawie w terminie od dnia 9 grudnia 2010 roku do dnia 23 grudnia 2010 roku.

 

Otwarcie zgłoszeń nastąpi 28 grudnia 2010 roku w siedzibie Zarządu Spółki. Rozmowy kwalifikacyjne z kandydatami zostaną przeprowadzone w siedzibie Zarządu Spółki w terminie od 12 do 14 stycznia 2011 roku.

 

Postępowania kwalifikacyjne będą przebiegać zgodnie z Regulaminem postępowania kwalifikacyjnego.
 


 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.