PGNiG: plan zagospodarowania złoża w Norwegii

fot: PGNiG

PGNiG czeka wybór nowego prezesa zarządu

fot: PGNiG

PGNiG przygotowuje plan zagospodarowania złoża Fogelberg w Norwegii, etap ten ma się zakończyć do listopada 2019 roku - poinformowała grupa w komunikacie. Jak podano, potencjał gazowy złoża szacuje się między 7 mld m sześc. a 14 mld m sześc.

W komunikacie podano, że PGNiG Upstream Norway zakończył wiercenie otworu rozpoznawczego i wykonał badania geofizyczne.

"W wyniku przeprowadzonego testu produkcyjnego uzyskano maksymalny przypływ gazu na poziomie 570 tysięcy m sześc. na dobę. Dodatkowo otrzymano przypływ kondensatu w wysokości 80 m sześc. na dobę" - podano w komunikacie.

"Na dalszym etapie prac, do listopada 2019 roku, zostanie przygotowany Projekt Zagospodarowania Złoża. Koncepcja przewiduje transport gazu tą samą trasą, co gaz wydobywany ze złoża Skarv. Tym samym produkcja uzupełniłaby dostawy dla gazociągu Baltic Pipe po 2022 roku" - dodano.

Złoże gazowo-kondensatowe Fogelberg znajduje się na Morzu Norweskim w obrębie koncesji PL433. Złoże zostało odkryte w 2010 roku odwiertem poszukiwawczym operowanym przez firmę Centrica Resources (Norge) AS.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.