PGNiG: nic do ukrycia, jeśli chodzi o gaz łupkowy

fot: ARC

Zdaniem NIK minister infrastruktury obecnie powinien podjąć działania dla zapewnienia systematycznego prowadzenia przez inspekcje kontroli wagi pojazdów

fot: ARC

PGNiG nie ma nic do ukrycia, jeśli chodzi o gaz łupkowy - powiedziała w środę 12 września dziennikarzom prezes spółki Grażyna Piotrowska-Oliwa. Skomentowała w ten sposób zapowiedź rozpoczęcia przez Najwyższą Izbę Kontroli audytu dotyczącego poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego w Polsce.

- To w żadnym stopniu nie zmienia naszych planów ani naszych działań. Przestrzegamy przepisów środowiskowych, przestrzegamy wymagań i zobowiązań koncesyjnych. Akurat PGNiG nie ma nic do ukrycia - powiedziała Piotrowska-Oliwa.

Najwyższa Izba Kontroli poinformowała w środę, że celem audytu dotyczącego poszukiwań i wydobycia gazu łupkowego w Polsce jest ocena działalności administracji publicznej w związku z poszukiwaniem, wydobyciem i zagospodarowaniem gazu łupkowego.

- Izba chce przyjrzeć się pracom zmierzającym do ustalenia wielkości zasobów gazu łupkowego, planom jego zagospodarowania, wywiązywania się podmiotów ze zobowiązań wynikających z koncesji oraz sprawowaniu przez organy władzy publicznej nadzoru i kontroli w zakresie zagadnień dotyczących poszukiwania i wydobywania gazu łupkowego - poinformował NIK.

Izba zapowiedziała, że kontrolerzy wysłuchają także opinii ekspertów m.in. z Ministerstwa Środowiska, Państwowego Instytutu Geologicznego, Wyższego Urzędu Górniczego, NFOŚiGW, Instytutu Nauk Geologicznych PAN, PGNiG. Eksperci zostaną także poproszeni o wyrażenie opinii po zakończeniu kontroli.

NIK planuje przedstawienie wyników audytu Sejmowi i opinii publicznej wiosną 2013 roku.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.