PGG: spółka zatrudniła ponad 3,3 tys. nowych pracowników

fot: Jarosław Galusek/ARC

Kopalnia Bolesław Śmiały ma przygotowany front eksploatacyjny, który zabezpieczy jej wykonanie zaplanowanej na ten rok produkcji

fot: Jarosław Galusek/ARC

W minionymi roku Polska Grupa Górnicza zatrudniła 815 absolwentów szkół gorniczych oraz 2517 osób z lokalnego rynku pracy. Na początku 2018 r. stan zatrudnienia w największej węglowej spółce w Polsce wyniósł 43 tys. 351 osób.

Roczne podsumowanie zatrudnienia w Polskiej Grupie Górniczej w 2017 r. nie jest łatwe, bo w kwietniu spółka została powiększona o zakłady należące do Katowickiego Holdingu Węglowego. Wraz z początkiem minionego roku w PGG pracowało 31429 osób, a w KHW 13036 pracowników – co razem daje 44465 osób. Tuż przed fuzją obydwu spółek, czyli na koniec marca 2017 r., ta liczba była jeszcze mniejsza. Zatrudnienie w PGG wynosiło 30558 osób, natomiast w KHW 12820 osób – razem 43378 osób.

Jak zmieniła się liczba zatrudnionych w powiększonej PGG na przestrzeni minionego roku? - Stan zatrudnienia w PGG na teraz to 43351 osób, z czego 41056 pracuje w kopalniach. W 2017 r. przyjęto do pracy 15797 osób, w tym 815 absolwentów, 2517 osób z lokalnego rynku pracy, 12422 pracowników z innych jednostek górniczych, w tym głównie KHW, oraz 43 osoby z innych przyczyn pracowniczych – wylicza Tomasz Głogowski, rzecznik PGG.

Jak dodaje Głogowski w tym czasie ok. 2 tys. osób odeszło na emerytury, 1097 osób przeszło do SRK z KWK Pokój, a kolejne 677 osób odeszło z innych powodów.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Z notatnika sztygara Onderki: Feralny piątek

Nasze kopalnie pustoszeją. Tajemnicą poliszynela jest, że nie ma ludzi do pracy. W ostatnich miesiącach odeszli na świadczenia górnicy z wydobycia i przygotówek, kombajniści z doświadczeniem, elektrycy, strzelniczy, ludzie z dozoru, kierownicy i dyrektorzy. Tymczasem słyszę i czytam ostatnio w mediach, że wracamy do węgla, bo stanowi on nasze zabezpieczenie energetyczne, zwłaszcza teraz, gdy okazuje się, że gazu brak, a jego ceny jeszcze wystrzelą w górę. Ja Wam powiem, że jest to sytuacja wypisz, wymaluj z moich czasów. 

Frekwencyjny sukces Kolei Śląskich, jak z Częstochowy do Krakowa

W ciągu pierwszego roku funkcjonowania bezpośrednich połączeń pomiędzy Częstochową a Krakowem, Koleje Śląskie przewiozły na linii S34 ponad 650 tys. pasażerów. To frekwencyjny sukces i zasługa komfortowego oraz nowoczesnego taboru, a także konkurencyjnego czasu przejazdu, który jest o około pół godziny krótszy niż czas, jaki trzeba poświęcić na podróż samochodem na tym dystansie.

Cisza przed burzą? A w górnictwie historia kołem się toczy

Wrzesień to miesiąc ważnych dat w naszej historii. Mam wrażenie, że, jak kiedyś, o 17 września było dość cicho. A przynajmniej ciszej niż o pierwszym dniu miesiąca. Jednak życie toczy się dalej. Kolejny raz uczestniczyłem w konferencji zorganizowanej przez Politechnikę Śląską w Rybniku i miejscowe koło jej Stowarzyszenia Wychowanków. Lubię tę, organizowaną od dziesięciu lat, konferencję poświęconą technice i przemysłowi, nie tylko wydobywczemu. Można się sporo dowiedzieć, a przerwy i kuluary są miejscem ciekawych dyskusji. W tym roku dyskutowaliśmy w międzynarodowym towarzystwie o kopalń węgla życiu po życiu. W trakcie konferencji nadano imię docenta Szczepana Wyry auli w miejscowym budynku Politechniki Śląskiej. Docent przez wiele lat kierował rybnicką filią uczelni. Ja zapamiętałem go jako wysokiego, przystojnego faceta, a moja żona jako świetnego wykładowcę mechaniki. Dobrze, że uhonorowano go, bo zasłużył się. Bardzo ładnie wspomniał zmarłego mój były podwładny, a dziś burmistrz Łazisk Górnych i chrześniak docenta i wuja.

Jak Rambo wyjeżdżał z szychty i pędził prosto na próbę zespołu Myslovitz

Rozmowa z WOJCIECHEM „LALĄ” KUDERSKIM, perkusistą Myslovitz, który w 1998 roku odszedł z branży górniczej