Pawlak: Z biznesowego punktu widzenia porozumienie z Gazpromem zostało zawarte

Pawalak 04 TON

fot: Jarosław Tondos

- Dziwi mnie, że na stocznie po cichu daliśmy 700 milionów, a na górnictwo pieniędzy nie ma - mówi wicepremier Pawlak

fot: Jarosław Tondos

Z biznesowego punktu widzenia porozumienie z Gazpromem w sprawie dostaw gazu na ten rok zostało zawarte; dalsze przedłużanie podpisania kontraktu może oznaczać, że są przeszkody o innym charakterze - powiedział we wtorek PAP wicepremier, minister gospodarki Waldemar Pawlak.

Kontrakt dotyczy dostaw, które zastąpią nierealizowaną od początku roku umowę z rosyjsko-ukraińską spółką RosUkrEnergo (RUE). Firma ta, należąca w połowie do Gazpromu, powinna dostarczać do Polski 2,3 mld metrów sześciennych gazu rocznie. Chociaż kontrakt obowiązuje do br., od stycznia RUE nie realizuje dostaw. 20 stycznia spółka została wyeliminowana z pośrednictwa w handlu gazem pomiędzy Rosją a Ukrainą. Żeby zapewnić dostawy gazu na polski rynek, polski dostawca gazu PGNiG musiał zwiększyć pobór surowca z magazynów.

Umowa między PGNiG a Gazpromem w sprawie dodatkowych dostaw była parafowana 8 maja podczas wizyty przedstawicieli polskiego rządu i PGNiG w Moskwie. Jak powiedziała wówczas PAP wiceminister gospodarki Joanna Strzelec-Łobodzińska, \"nie ma już obaw, że zabraknie nam gazu na zimę\". Podpisanie kontraktu między PGNiG a Gazpromem miało odbyć się 15 maja, a niedługo potem rozmowy międzyrządowe w sprawie dodatkowych dostaw gazu od 2010 roku.

- Czekamy na potwierdzenie uzyskania zgody korporacyjnej z Gazpromu Export - powiedziała we wtorek PAP rzeczniczka PGNiG Joanna Zakrzewska.

- Z punktu widzenia biznesowego, gospodarczego porozumienie (w sprawie dodatkowych dostaw gazu w br.- PAP) zostało zawarte, natomiast, czy będzie  \"ratyfikowane\", to za chwilę życie pokaże, bo jeżeli ten czas będzie się przedłużał, to będzie oznaczało, że są przeszkody o innym charakterze i trzeba będzie się z tymi przeszkodami zmierzyć - powiedział we wtorek wicepremier.

- Po polskiej stronie wszystkie sprawy są załatwione - zaznaczył Pawlak. Wyraził nadzieję, że po stronie rosyjskiej \"sprawy też zostaną pozytywnie zakończone\".

Pytany o rozmowy międzyrządowe w sprawie długoterminowego kontraktu na dodatkowe dostawy rosyjskiego gazu od 2010 roku, wicepremier odparł, że nie wiązałby tych spraw (dostaw długoterminowych i kontraktu uzupełniającego - PAP).

- Rozmowy międzyrządowe to jest odrębny obszar, w tej dziedzinie mamy istotny postęp - powiedział odnosząc się do wizyty w Moskwie wiceminister gospodarki Joanny Strzelec-Łobodzińskiej.

Strzelec-Łobodzińska zapowiadała po powrocie z Moskwy, że rozmowy międzyrządowe w sprawie porozumienia mogą się odbyć nawet 18 maja. Polski rząd będzie negocjować warunki dostaw dodatkowej ilości gazu po 2010 roku. Chodzi o aneks do umowy międzyrządowej z 1993 roku w sprawie dostaw rosyjskiego gazu do Polski. Obowiązuje on do 2022 roku; towarzyszy tzw. kontraktowi jamalskiemu. Na jego podstawie rocznie do Polski wpływa ok. 7 mld m sześc. gazu.

Pawlak mówił we wtorek, że komplikacje w tej sprawie występują nie tylko po stronie rosyjskiej, ale także po stronie polskiej, ponieważ istnieją różne opinie m.in. na temat długości trwania tego kontraktu.

- Bo jedni chcieliby mieć gaz, ale tak na chwilę, a potem mieć go z innego źródła; tutaj trudno jest o takie chwilowe rozwiązania, bo to są kontrakty długoterminowe i perspektywiczne. Są liczące się kraje europejskie, które mają kontrakty podpisane do 2035 roku\" - zaznaczył. \"W takiej perspektywie planuje się przedsięwzięcia - dodał.

Część ekspertów jest zdania, że długoterminowe zobowiązanie do odbioru rosyjskiego gazu może zagrozić planom dywersyfikacji (w tym np. budowie terminala LNG - PAP) dostaw gazu do Polski z innych kierunków.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

80 lat SITG w Rybniku: Wspólnota, tradycja i przyszłość

Stowarzyszenie Inżynierów i Techników Górnictwa Oddział w Rybniku świętuje jubileusz 80-lecia działalności. Z tej okazji w dniach 4–6 września 2026 roku zorganizowano uroczyste obchody, połączone z nadaniem odznaczeń oraz wydarzeniami kulturalnymi i integracyjnymi.

Amfetamina w kiełbasie, wódka w pomarańczy. Kiedy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na haju?

Wiecie, kiedy po raz pierwszy wyszło na jaw, że w kopalniach zdarzają się przypadki pracy na tzw. haju? Pewnie nie, ale ja Wam podpowiem. To był 2011 rok. Wówczas w ręce policjantów wpadło pięciu mężczyzn, którzy na terenie katowickiej kopalni Wieczorek handlowali marihuaną. Skoro handlowali, no to pewnie byli tacy, którzy ją kupowali, a następnie używali przed pracą albo w czasie szychty. No i pojawił się nowy problem. 

O co chodziło w tym proteście? Ufam, że nie o czyjeś partykularne interesy

Wakacje się skończyły, a na zakończenie byłem pod czeską Pragą na Dniu Czołgowym i w świetnym Muzeum Lotnictwa. Kiedy czytacie te słowa, jestem na Słowacji na Dniach Salamandry w Bańskiej Szczawnicy, czyli miejscowym święcie górników, geologów, nafciarzy, geodetów i paru jeszcze pokrewnych branż. Zresztą w mediach pojawiły się już poważniejsze tematy.

Jerzy Markowski: „Nie obawiam się o perspektywy dla węgla”

Kredyt z Banku Światowego na restrukturyzację górnictwa, zadłużenie spółki węglowej wobec gminy Bytom, przyszłość węgla i uczniów szkół górniczych. O tym pisaliśmy dokładnie 30 lat temu w „Trybunie Górniczej” z 5 września 1996 roku.