Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

33.00 PLN (-2.19%)

KGHM Polska Miedź S.A.

281.20 PLN (+0.79%)

ORLEN S.A.

132.84 PLN (-0.12%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.72 PLN (-0.19%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.61 PLN (+1.05%)

Enea S.A.

24.82 PLN (+0.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

32.75 PLN (-2.96%)

Złoto

4 749.70 USD (+1.00%)

Srebro

75.01 USD (-0.69%)

Ropa naftowa

100.04 USD (-3.44%)

Gaz ziemny

2.87 USD (-0.45%)

Miedź

5.66 USD (+0.06%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Jastrzębska Spółka Węglowa S.A.

33.00 PLN (-2.19%)

KGHM Polska Miedź S.A.

281.20 PLN (+0.79%)

ORLEN S.A.

132.84 PLN (-0.12%)

PGE Polska Grupa Energetyczna S.A.

10.72 PLN (-0.19%)

TAURON Polska Energia S.A.

10.61 PLN (+1.05%)

Enea S.A.

24.82 PLN (+0.81%)

Lubelski Węgiel Bogdanka S.A.

32.75 PLN (-2.96%)

Złoto

4 749.70 USD (+1.00%)

Srebro

75.01 USD (-0.69%)

Ropa naftowa

100.04 USD (-3.44%)

Gaz ziemny

2.87 USD (-0.45%)

Miedź

5.66 USD (+0.06%)

Węgiel kamienny

127.90 USD (-1.24%)

Pamir nie bez przyczyny nazywany jest „dachem świata”. To najpotężniejszy na świecie węzeł górski

Kirgistn arc

fot: archiwum domowe

Marcin Biernat dociera do celu na Jedwabnym Szlaku

fot: archiwum domowe

Motocykl BMW R1200 GS – potężna maszyna. Tym żelaznym rumakiem można zajechać – jeśli nie na koniec świata – to przynajmniej na jego dachy. Przekonał się o tym Marcin Bernat, nadsztygar BHP z gliwickiej Sośnicy. Minionego lata wybrał się w podróż Jedwabnym Szlakiem.

Pojęcie Jedwabny Szlak określa dawny system dróg handlowych łączących Chiny z Europą, Persją i Indiami. Liczył 12 tys. km i był wykorzystywany od III w. p.n.e. do XVII w. n.e., kiedy to przestał mieć znaczenie na skutek odkrycia drogi morskiej do Chin.

– Wraz z kolegą Henrykiem Jelito wybraliśmy ten kierunek, ponieważ wiedzie przez przełęcz Ak-Bajtał w Pamirze, we wschodnim Tadżykistanie, pomiędzy Górami Sarykolskimi a pasmem Muzkol. Chcieliśmy też zobaczyć na własne oczy jezioro Karakul. Nasza droga wiodła przez Turcję, Gruzję, Rosję, Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan do Uzbekistanu – opowiada Marcin Bernat.

Każdy musi swoje odstać

Obaw przed wyprawą było sporo, zwłaszcza o przekraczanie granic. Tamtejsze tereny to nie Unia Europejska, gdzie bez zatrzymywania się można pokonywać tysiące kilometrów, pędząc po autostradzie. O dziwo, jednak problemów z tym nie było.

– Papierologia jest w tamtych stronach ogromna, podobnie jak kolejki samochodów. Osobówki wcale pierwszeństwa nie mają. Każdy musi swoje odstać i tyle. Jest więc dużo czasu na wypełnianie dziesiątków wniosków i formularzy, ale też na żadnej z granic nie robiono nam problemów. Wszędzie było miło i z uśmiechem, nawet na granicach Federacji Rosyjskiej. Tam zresztą zaskoczyły nas kontrole, i to czasami nawet drobiazgowe, na wewnętrznych granicach republik wchodzących w skład Federacji. Notabene podróż przez Rosję przebiegała wzdłuż wybrzeża Morza Kaspijskiego na odcinku 800 km. Wjechaliśmy również na terytorium Czeczenii. Nawet skorzystaliśmy z noclegu w pobliżu Groznego. W sumie, w kraju dyktatora Władimira Putina, spędziliśmy dwa dni i dwie noce. Jedyne utrudnienie, jakie nas spotkało, to brak działającego GPS, no i dość słabo oznakowane drogi. Musieliśmy więc jechać z mapą i na czuja – zwraca uwagę Marcin Bernat.

Gdy obaj podróżnicy bezpiecznie przekroczyli granicę rosyjsko-kazachską, musieli bardziej nacisnąć na pedał gazu. Okazało się bowiem, że odległości między ludzkimi osadami są dość spore.

– Wokół pustki. Na dłuższych dystansach nie spotkaliśmy żywej duszy. Całe szczęście, że w ogóle jakieś miasteczka raz po raz pojawiały się na trasie. Dzięki temu mogliśmy korzystać z gościnności miejscowych lub hoteli oferujących swe usługi. Przeciętna cena noclegu ze śniadaniem i kolacją to około 25 dolarów za dobę. W tamtych stronach jada się skromnie, dużo grillowanego mięsa, jakieś placki. Smacznie, choć bez rewelacji. Generalnie Kazachstan, Kirgistan, Tadżykistan i Uzbekistan niewiele się od siebie różnią. Wszędzie sporo postsowieckich pamiątek. Kazachowie z urody przypominają trochę Mongołów, Kirgizi Chińczyków, z kolei Tadżycy są podobni do Afgańczyków, zupełnie jak Uzbecy. Widać, że w przeszłości wszyscy oni byli zamknięci w jednym państwie. Ich zwyczaje i kultura wzajemnie się przenikały. Świadczą o tym kulinaria, zwyczaje czy architektura zabudowań. Czy wiedzą coś o Polsce? Otóż byłem zaskoczony – tak. Nie byli specjalnie dociekliwi, skąd dokładnie przybywamy, raczej ich uwaga skoncentrowana była na naszych motocyklach – opowiada dalej o swych wrażeniach podróżnik z Sośnicy.

Nasi podróżnicy nie kryli z początku obaw o benzynę. Lecz jak się szybko przekonali, paliwo było wszędzie dostępne i stosunkowo tanie, jak na nasze warunki. Tylko raz w Tadżykistanie byli zmuszeni sięgnąć do kanistrów po zapasy na dalszą drogę.

Kierunek Duszanbe

W końcu nadszedł dzień, w którym motocykliści wjechali na słynny Jedwabny Szlak. Zrobili to dokładnie w kirgiskim mieście o nazwie Osz. Ongiś było ważnym węzłem tego historycznego szlaku, łączącego Wschód z Zachodem. Jest to zresztą jedno z najstarszych miast w Azji Środkowej, z bogatą historią i znaczeniem kulturowym. Jego centrum stanowi święta Góra Sułajmana – Sułajman-Too, wpisana na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Sam Pamir nie bez przyczyny nazywany jest „dachem świata”. To najpotężniejszy na świecie węzeł górski, w którym zbiegają się łańcuchy górskie przekraczające 7000 m n.p.m.: Tienszan, Hindukusz, Karakorum, Himalaje. To również kraina tysiąca lodowców. Na motocyklową wyprawę w sam raz.

– Do Duszanbe mieliśmy wówczas ok. 1250 km, ale za to ten odcinek drogi był chyba jednym z najpiękniejszych, po których dane było mi jechać. Wiedzie bowiem malowniczym fragmentem Pamiru w Tadżykistanie – pokazuje na mapie Marcin Bernat.

I taką właśnie malowniczą, pełną piachu i szutru drogą, albo jak ją zowią tamtejsi – drogą M-41 Pamir Highway, obaj motocykliści dotarli do przełęczy Ak-Baitał, znajdującej się na wysokości 4655 m n.p.m. Przecina ją droga samochodowa Osz-Chorog. Ak-Bajtał, czyli w języku Kirgizów „Biała Kobyła”, to najwyższa przełęcz na szosie pamirskiej.

– Z początku jakoś słabiej się poczuliśmy. Może to sprawa ciśnienia bądź rozrzedzonego powietrza, na które narzekają przybywający w te strony. Na szczęście dobre samopoczucie szybko powróciło i mogliśmy sycić swe oczy wspaniałymi krajobrazami. Zetknęliśmy się również z dość sporą różnicą temperatur. Ciepło w dzień, a dość chłodno wieczorem i w nocy – wspomina nadsztygar z Sośnicy.

W sumie obaj podróżnicy pokonali w ciągu pięciu tygodni trwania wyprawy 16,5 tys. km. Co istotne, zupełnie bezawaryjnie. Ich motocykle spisały się wzorowo. Pogoda też im dopisała.

– Deszcz złapał nas dopiero w drodze powrotnej w Bułgarii – podsumowuje Marcin Bernat.

Nie była to jego pierwsza wyprawa motocyklowa. Przed trzema laty odwiedził Gruzję.

– Gruzja nam się bardzo podobała. Na pierwszy rzut oka była bardziej europejska niż Turcja. W sklepach alkohol, o czym w Turcji można było jedynie pomarzyć, piękne miasta i osady, nawet dobre drogi, lecz styl jeżdżących po nich kierowców pozostawiał wiele do życzenia – cofa się pamięcią wstecz.

Wraz z ekipą motocyklistów dotarł do leżącej na wysokości ok. 2100 m n.p.m. samotnej wioski Ushguli.

– To przepiękne miejsce zamieszkane przez lud Swanetii. Widoki zapierają dech w piersiach. Dojrzeć można stamtąd najwyższe pasma Kaukazu. Wokół kamienna zabudowa z basztami obronnymi. Miejscowość wpisana została na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO. Osady są dostępne przez cztery miesiące roku – gdy nadchodzi gorsza aura, stają się zupełnie nieprzejezdne – wskazuje podróżnik.

Jechał też zboczami Wielkiego Kaukazu. Wiedzie tam droga uchodząca za najniebezpieczniejszą w Gruzji i jedną z najniebezpieczniejszych na świecie. Prowadzi przez przełęcz Abano 2826 m n.p.m.

Dokąd jeszcze pogna na swym motocyklu? To na razie tajemnica, ale z pewnością będą to równie egzotyczne zakątki świata.

Marcin Bernat na przełęczy Kyzyl-Art

Pamir – łańcuch górski w Azji Centralnej, z którego rozchodzą się góry Hindukusz, Karakorum (a dalej Himalaje), Kunlun i góry systemu ałajskiego, łączącego się z Tienszanem.

Przeważająca część Pamiru leży w Tadżykistanie, skrajne części zaś w Chinach i Afganistanie. Region tworzy nieregularny czworobok (ok. 280 km z północy na południe i ok. 400 km z zachodu na wschód) ograniczony od północy Kotliną Ałajską, od wschodu Górami Kaszgarskimi, od południa grzbietem Hindukuszu, a od zachodu doliną rzeki Pandż.

Najwyższym szczytem Pamiru jest położony w Tadżykistanie Szczyt Ismaila Samaniego, który osiąga wysokość 7495 m n.p.m. (w latach 1933-1962 nosił nazwę Pik Stalina, a w latach 1962-1998 Pik Komunizmu).

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

JSW: Kolejny krok w sprawie sprzedaży spółek na rzecz Agencji Rozwoju Przemysłu

Zaledwie pół godziny trwało - zwołane na 31 marca - nadzwyczajne walne zgromadzenie Jastrzębskiej Spółki Węglowej. Podczas krótkich obrad zgodzono się się na ustanowienie zabezpieczeń na majątkach dwóch kopalń. Chodzi o przedwstępną umowę sprzedaży należących do Grupy JSW spółek - Przedsiębiorstwo Budowy Szybów i Jastrzębskie Zakłady Remontowe na rzecz Agencji Rozwoju Przemysłu.

Prezes SRK: Nie jesteśmy już wyłącznie likwidatorem kopalń, staliśmy się moderatorem zmian w regionie

Rozmowa z JAROSŁAWEM WIESZOŁKIEM, prezesem Spółki Restrukturyzacji Kopalń.

Na przygotowanie Wielkanocy statystyczny Polak wyda 527 zł

Na organizację nadchodzących świąt wielkanocnych co czwarty Polak przeznaczy więcej pieniędzy niż rok temu; największym wydatkiem będą mięsa i wędliny, jajka, nabiał, warzywa i owoce - wynika z badania BIG InfoMonitor. Jedna osoba wyda przeciętnie 527 zł.

Zarządca autostrady A4 Katowice-Kraków: Podwyżka opłat za przejazd nie odzwierciedla kosztów

Wprowadzana od 1 kwietnia podwyżka opłat za przejazd płatnym odcinkiem autostrady A4 Katowice-Kraków nie odzwierciedla w pełni realnego wzrostu kosztów - napisał w rozesłanym we wtorek oświadczeniu zarządca koncesyjnego odcinka A4, spółka Stalexport Autostrada Małopolska.