Palma, zajączek i szołdra

fot: Kajetan Berezowski

W Niedzielę Palmową w chorzowskim skansenie utopiono co najmniej kilkanaście marzann

fot: Kajetan Berezowski

Bogactwo obchodów Wielkanocy w naszym regionie jest wyjątkowe i niepowtarzalne.

Zdobienie palm, pieczenie szołdry, wreszcie palenie Judasza i polewanie dziewcząt wodą, to tylko niektóre zwyczaje wielkanocne, które przez setki lat mocno ugruntowały się w naszej tradycji. Większość z nich kultywowana jest w miasteczkach i na wsiach. Organizowany rokrocznie w Niedzielę Palmową jarmark wielkanocny w chorzowskim skansenie przybliża ludową tradycję i obrzędy związane z obchodami Świąt Wielkanocnych.

Chyba najbardziej rozpoznawalnym elementem Wielkanocy jest palma. To symbol zmartwychwstania Jezusa Chrystusa. Dawniej wierzono, że jeśli domownicy mają poświęconą palmę, nic złego stać im się nie może. Palma wielkanocna powinna się składać wyłącznie z żywych roślin.

– Te śląskie są wyjątkowe. Wykonuje się je z siedmiu różnych gałązek, na znak siedmiu mieczy boleści, które przebiły serce Matki Boskiej pod krzyżem, na którym umierał jej Syn. Do wykonania takiej palmy wykorzystuje się przede wszystkim gałązki wierzby, czyli popularne bazie kotki, bukszpan, borówkę, gałązki drzewek iglastych, a wiec cis, tuje, widłaki, brzozę, zasuszone kwiaty, trawy i zboża. Tradycyjnie umieszcza się w niej gałązkę czerwonej wierzby na znak biczowania Chrystusa oraz gałązkę róży lub innej rośliny z kolcami, na znak cierniowej korony, którą założono mu na głowę przed ukrzyżowaniem – tłumaczy Marek Szołtysek, śląski pisarz, etnograf, historyk i autor książek poświęconych ludowym tradycjom.

Bardzo starym zwyczajem związanym z obchodami Wielkiego Tygodnia było palenie Judasza. Jest do dziś kultywowany w okolicach Skoczowa.

– Przywędrował do nas z Moraw. W Wielką Sobotę strażacy z OSP przebrani za żołnierzy rzymskich prowadzą Judasza ubranego w strój ze słomy z nałożonym na szyję łańcuchem ozdobionym trzydziestoma metalowymi krążkami. Symbolizują one srebrniki, które miał otrzymać w zamian za wydanie Jezusa w ręce Piłata – opowiada Roman Kohut, komendant OSP w Skoczowie.

Palenie poprzedza pochód ulicami miasta, a towarzyszy temu dźwięk kołatek.

Na Śląsku znany jest także zwyczaj odwiedzania domostw w przededniu wielkanocnej niedzieli. To coś na wzór bożonarodzeniowej kolędy. I tu również pojawia się dźwięk kołatek.

Wielkanoc kojarzy się nam dziś przede wszystkim z potrawami
– Śląski stół wielkanocny wbrew pozorom jest raczej monotonny. Królują na nim głównie wędzonki i jaja. Rano w wielkanocną niedzielę mięso pojawiało się na stołach po czterdziestu dniach postu. Natomiast symbolika jaja bierze się z tradycji pogańskich. Wielkanoc przypada wiosną, wtedy, kiedy kury znoszą ich najwięcej. Wykluwające się z nich pisklęta symbolizują nowe życie. Pieczono murzina, czyli ciasto z wędliną, zwane również szołdrą bądź święcelnikiem. Te zwyczaje wciąż pozostają żywe w okolicach Wodzisławia Śląskiego i Połomi – wskazuje Marek Szołtysek.

Śniadanie wielkanocne nie zastępowało obiadu. Dziś w wielu domach gotuje się żur, ale nie ma to wiele wspólnego ze śląską tradycją. Z kolei zajączek, zwykle czekoladowy, stanowił niegdyś symbol wiosny i wywodzi się z kultury starogermańskiej. Jest charakterystycznym elementem Wielkanocy na Śląsku, w Niemczech i Austrii. I to on właśnie przynosi prezenty.

Na każdym śląskim stole wielkanocnym obowiązkowo stawia się baranka wypieczonego z ciasta. Jest symbolem nie tylko śląskiej, ale także polskiej tradycji wielkanocnej. Przypominać ma ukrzyżowanego Chrystusa jako baranka złożonego w ofierze za ludzkie grzechy.

Wreszcie lany poniedziałek, czyli…
– Polewanie się wodą, ale nie wszyscy wszystkich. W tradycji naszego regionu chłopcy polewali wodą dziewczyny. Te zaś w podziękowaniu dawały im pisanki. Czerwone, gdy chłopak przypadł im do gustu, niebieskie, na znak, że musi się jeszcze postarać o względy, kolor żółty zaś oznaczał stanowcze „nie” dla jego zalotów – przybliża stare zwyczaje Joanna Skorupska-Badura z chorzowskiego skansenu.

Śmigus-dyngus był i nadal jest okazją do wręczania prezentów, zwłaszcza dla dzieciaków odwiedzających ciotki, babcie, wujków i dziadków.

W Niedzielę Palmową w chorzowskim skansenie utopiono przy okazji co najmniej kilkanaście marzann, a to oznacza, że pora już najwyższa odwiesić do szafy ciepły płaszcz.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Polacy uważają niepłacenie alimentów za najgorszy rodzaj długu

Dla Polaków, którzy uważają, że niektóre długi są bardziej szkodliwe niż inne, najgorsze jest niepłacenie alimentów - wynika z badania Związku Przedsiębiorstw Finansowych w Polsce. Na kolejnym miejscu wskazywano długi przedsiębiorców wobec innych firm.

Zakończył się protest maszynistów, ale utrudnienia na kolei do późnego wieczora

W piątek w południe zakończył się protest maszynistów, którzy zwalniali na przejazdach kolejowo-drogowych do 20 km/h. Opóźnienia na sieci kolejowej potrwają do późnych godzin wieczornych. Szef MI Dariusz Klimczak zapowiedział pilne prace legislacyjne. Związkowcy zostali zaproszeni przez ministra na spotkanie 2 października.

Śląsk ma ogromny potencjał ludzi i gospodarczy – te atuty trzeba wykorzystać

Monika Rosa: Branże przemysłu ciężkiego pozostawiły po sobie wysoką kulturę pracy i wiedzę techniczną, którą posiadają mieszkańcy regiony i te atuty  stanowią doskonałą płaszczyznę w kierunku rozwoju nowych kompetencji.

Traczyk z COIG: W oddali zobaczyłem ogromne kłęby dymu, uświadomiłem sobie, że stało się coś najgorszego

Dokładnie 25 lat temu, 11 września 2001 r., w Stanach Zjednoczonych doszło do największego w historii zamachu terrorystycznego. Terroryści uprowadzili cztery samoloty pasażerskie. Dwa z nich uderzyły w bliźniacze wieże World Trade Center w Nowym Jorku na Manhattanie, a trzeci uderzył w zachodnie skrzydło Pentagonu. Czwarta maszyna rozbiła się w Pensylwanii dzięki akcji pasażerów, którzy stawili opór porywaczom.