Paliwa: Węgiel o niskiej wartości opałowej może niebawem zdrożeć
fot: ARC
"Węgiel i co dalej?" to hasło ogólnopolskiego panelu szefów górnictwa i energetyki organizowanego przez redakcje "Rzeczpospolitej" i gazety giełdowej "Parkiet" w najbliższy czwartek w Katowicach
fot: ARC
Komisja Europejska ponownie rozważa zmianę sposobu opodatkowania energii w Unii Europejskiej. Tak zwanym podatkiem węglowym zostałyby obłożone instalacje, które nie są objęte europejskim handlem uprawnieniami do emisji (ETS) co miałoby wyrównać warunki konkurencji z tymi, które są już nim objęte.
Zostałby on wprowadzony w postaci poprawek do unijnych dyrektyw regulujących opodatkowanie produktów energetycznych, takich jak: paliwa, węgiel, gaz, gdy wykorzystywane są w celach napędowych, opałowych lub do produkcji energii elektrycznej. Projekt przygotowany podczas poprzedniej kadencji Komisji Europejskiej zakładał minimalną stawkę dla emisji dwutlenku węgla w wysokości 10 euro za każdą tonę wyemitowanego dwutlenku węgla. Nie wszedł w życie, ponieważ nowym rozwiązaniom sprzeciwiła się Wielka Brytania, a na wprowadzenie nowego prawa w tym zakresie potrzebna jest zgoda wszystkich unijnych krajów.
Tym razem Komisja Europejska argumentuje konieczność wprowadzenia podatku węglowego nie tylko koniecznością ograniczenia emisji CO2 lecz także oszczędzaniem energii. Choć element podatku związany z wartością opałową miałby się odnosić do paliw używanych w transporcie i ciepłownictwie to w praktyce może przynieść wyższe opodatkowanie węgla o niskiej wartości opałowej, który w obecnym systemie ilościowym jest najmniej opodatkowany, a także diesla.
Podatek od emisji gazów cieplarnianych stosują już niektóre kraje UE m.in. Szwecja, Finlandia i Dania. Według obecnie obowiązujących przepisów unijnych istnieje w tej kwestii duża swoboda. Nowe mają umożliwić ustalenie różnych stawek minimalnych w zależności od kraju. Warto też przypomnieć, że z końcem 2009 r. wprowadzenie takiego podatku w Polsce proponował resort środowiska.