Paliwa: przyszłość transportu wodorowego

1536097683 ursus hydrogen bus travelarz wikimedia

fot: Wikimedia (Travelarz)

Dzięki wspólnemu projektowi JSW i fabryki autobusów Ursus w Lublinie kilkaset wodorowych pojazdów może dokonać technologicznej rewolucji w transporcie publicznym Górnośląsko-Zagłębiowskiej Metropolii

fot: Wikimedia (Travelarz)

Rozwój technologii związanych z upowszechnianiem napędu wodorowego wymaga systemowych decyzji dostawców technologii, przyszłych użytkowników i rządu - mówili w środę, 12 września, związani z tą branżą eksperci i przedsiębiorcy podczas kongresu Impact mobility rEVolution'18 w Katowicach.

Jak ocenił zajmujący się m.in. wdrażaniem technologii wodorowych prof. Tadeusz Uhl z Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie, polscy przedsiębiorcy w kontekście rozwoju transportu wodorowego powinni w pierwszej kolejności skupiać się na szukaniu partnerów zagranicznych i budować konsorcja, aby pozyskiwać wiedzę i technologię.

- Musimy nauczyć się wielu technologii - oczywiście możemy zrobić to sami, ale to trwa długo. We współpracy możemy szybciej wchłonąć te technologie, nauczyć się i mieć własne produkty - zdiagnozował Uhl.

- Na początku powinniśmy zarabiać na współpracy - dodał.

Zgodził się z nim prof. Maciej Chorowski, dyrektor Narodowego Centrum Badań i Rozwoju, które prowadzi warty ok. 32 mln zł program rozwoju zasobników wodorowych. Jak zaznaczył, w intencji NCBR to zalążek pewnego programu - sygnał dany rynkowi, że Centrum postrzega wodór jako ważny nośnik energii.

- Jakakolwiek technologia wodorowa będzie potrzebowała zasobników - przypomniał.

- Ogłosiliśmy konkurs na zasobniki wodoru, ale tak zdefiniowaliśmy warunki, że te zasobniki mają być konkurencyjne co do gęstości energii, ale również ceny, np. bateriami litowo-jonowymi, z uwzględnieniem sprawności, wagi i objętości ogniwa paliwowego. Więc postrzegamy to nie tyle jako technologię, która ma być gdzieś tam sobie rozwijana (...), tylko żeby była w pewnej gotowości, gdy powstaną pewne warunki - również prawne - aby wodór stał się nośnikiem energii w pojazdach - przede wszystkim w pojazdach"- wyjaśnił Chorowski.

Przypomniał, że technologie wodorowe mogą być m.in. sposobem na magazynowanie energii, jeżeli występują jej nadwyżki, wobec np. braku możliwości odbioru energii elektrycznej ze źródeł odnawialnych.

- To jest więc bardzo obiecujący czynnik. I nie jest absolutnie możliwe, aby za kwotę, którą wyasygnowaliśmy jako NCBR na program wodorowy, rozwiązać inne problemy niż zdefiniowaliśmy - zastrzegł.

- Chcemy, aby kilka polskich podmiotów miało szanse na zademonstrowanie, że są zdolni do wyprodukowania zasobnika wodoru, przy czym ten zasobnik musi być zastosowany w jakimś środku transportu (...) - nie powiedzieliśmy, w jakim - z taką efektywnością, która jest charakterystyczna dla innych zasobników energii dla tego środka transportu - uściślił szef NCBR.

Wyraził nadzieję, że w Polsce powstanie takie strategiczne porozumienie na rzecz rozwoju technologii wodorowych.

- To jest dobry moment, dlatego że technologie te wymagają, aby pojawiły się podmioty, które są zdolne do absorbowania ich w istniejącej postaci. A my możemy - tylko musimy tego chcieć - stać się konsumentem czyichś nakładów na ich rozwój - uznał.

Wiceprezes Grupy Azoty Grzegorz Kądzielawski, największego w Polsce producenta wodoru - na razie na potrzeby własnej syntezy chemicznej - wyraził gotowość produkcji tego gazu także pod kątem rozwoju transportu. Wskazał na korzyści związane z rozproszeniem na terenie kraju fabryk Azotów wytwarzających wodór, a także jego czystość - bliską potrzebom transportu wodorowego.

- Widzimy szansę rozwoju transportu wodorowego. (...) Chcemy spróbować odnaleźć się jako potencjalny dostawca - mówił.

Prezes Ursusa Karol Zarajczyk deklarował, że jako właściciel tej marki widzi szansę na rynku w nowoczesnych technologiach, a wodór postrzega jako paliwo przyszłości. Już w ub.r. Ursus uzyskał homologację dla swojego pierwszego autobusu wodorowego. Mówił też o otwartości przy współpracy po stronie Grupy Azoty czy Grupy JSW. Zarajczyk akcentował jednocześnie, że ze względu na wciąż drogie komponenty, m.in. ogniwa paliwowe, autobus wodorowy kosztuje dziś 4 mln zł, a elektryczny - o połowę mniej. Koszt autobusu konwencjonalnego to ok. 1 mln zł.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Znowu winny węgiel i jego ceny. Droższa energia podbiła inflację we wrześniu.

Droższa energia podbiła inflację we wrześniu; ponad połowa rocznego wskaźnika inflacji w ubiegłym miesiącu to droższe paliwa i energia - zauważyli ekonomiści banku ING w komentarzu do zrewidowanych danych GUS o inflacji. Zaznaczyli, że szok energetyczny nie rozlewa się na inne kategorie cenowe.

Cyberprzestępczość stanowi potężną gospodarkę świata

Przybywa ataków na systemy informatyczne. Zdaniem ekspertów prawdopodobieństwo, że każdy wkraczający na rynek przedsiębiorca padnie ofiarą cyberataku jest niemalże pewne. Wielu z nich w przeszłości straciło w ten sposób dane i zostało zmuszonych do zaprzestania działalności. Jak chronić się przed takim scenariuszem? Na ten temat dyskutowano13 października w Katowicach w ramach Forum Nowego Przemysłu.

Wokandapix trump

Rosyjska ropa dla Trumpa? To sponsorowanie wojny Putina

Trump ogłosił, że zawarł porozumienie z prezydentem Władimirem Putinem w sprawie importu rosyjskiego oleju napędowego do Stanów Zjednoczonych. Porozumienie to podważa wieloletnie wysiłki Zachodu zmierzające do pozbawienia państwa rosyjskiego finansowania działań wojennych. Jeśli dojdzie do skutku, wymiana może przelać około 4 miliardów dolarów amerykańskich do rosyjskiej gospodarki, szacują eksperci ds. energii - informuje NY Times. 

64 proc. Polaków chce zmienić pracę, by więcej zarabiać

64 proc. respondentów wymieniło wyższe wynagrodzenie jako główną motywację zmiany pracodawcy, a 21 proc. wskazało na atrakcyjniejsze benefity - wynika z raportu Manpower. Jednocześnie 17 proc. badanych zadeklarowało, że nic nie skłoni ich do zmiany pracy.