Pakt społeczny ochroną przed niespodziankami
.
W dniu debiutu Katowickiego Holdingu Węglowego na Giełdzie Papierów Wartościowych w spółce miałby zacząć obowiązywać pakt społeczny. Dlaczego jego zawarcie jest dla związków zawodowych tak ważne, skoro w modelu prywatyzacji firmy Skarb Państwa nadal zachowywałby kontrolny pakiet akcji?
Gdyby wszystko biegło pięknie-ładnie, to pakt byłby zapewne niepotrzebny. Mamy przecież Holdingową Umowę Zbiorową z zestawem podstawowych gwarancji pracowniczych, są regulaminy pracy i zakładowego funduszu świadczeń socjalnych, jest porozumienie w sprawie respektowania praw związkowych. Przy pakcie społecznym obstajemy jednak nauczeni smutnymi doświadczeniami innych prywatyzacji. Weźmy na przykład Ciech. Też miał pozostać w ręku państwa.
Tymczasem Skarb Państwa pozbył się swoich akcji, wrzucając je Kompanii Węglowej, a ta musiała je sprzedać, bo potrzebowała gotówki. I tu jest problem. W przygotowanym przez stronę związkową projekcie paktu społecznego zapisaliśmy więc oczekiwaną gwarancję, że Skarb Państwa pozostanie właścicielem większościowego pakietu akcji KHW i że nie mogą one być przeznaczone na dokapitalizowanie innych przedsiębiorstw. Chcemy mieć pewność, że pieniądze z giełdy będą w całości przeznaczone na inwestycje i rozwój spółki oraz poprawę warunków pracy. Dlatego też obstajemy przy tym, aby oprócz zarządu holdingu stroną paktu był także państwowy właściciel.
W związkowym projekcie paktu jest cały rozdział, traktujący o gwarancjach zatrudnienia. Czy są powody, by ich żądać w sytuacji, kiedy i tak w najbliższych ośmiu latach firma zamierza przyjąć około 13 tys. osób?
Chcemy takiej gwarancji nie na 2-3 lata, lecz na co najmniej 10 lat. Jeszcze ważniejsza jest kwestia pewności zatrudnienia, czyli tak naprawdę – istnienia firmy. Słyszymy różne rzeczy z wracającymi wciąż pomysłami, żeby nas z kimś łączyć. Ale chodzi też o niuanse. Myślę na przykład o automatycznym przywracaniu do pracy osób przebywających na okresowej rencie z tytułu czasowej niezdolności do pracy. Przed kilku laty bywały z tym ogromne kłopoty. Chcemy, aby pakt dawał gwarancję przyzwoitych zarobków, aby z roku na rok płace rosły przynajmniej na poziomie wskaźnika Komisji Trójstronnej.
Dlaczego tak ważnym dla strony związkowej jest podpis pod paktem reprezentanta właściciela?
Musimy mieć gwarancje w kilku sprawach, w przypadku których jest on niezbędny. Przede wszystkim – o czym już wspomniałem – że państwo zachowa kontrolny pakiet. Chcemy mieć pewność, że pracownicy dostaną 15 proc. akcji. I to nie tak, jak dzieje się w PGNiG. W przypadku tej spółki Skarb Państwa nadal, czyli od września 2005 r., nie sprzedał 1 akcji, uniemożliwiając przydział walorów w ramach pracowniczego pakietu. Nam zależy na zobowiązaniu, że państwo upłynni symboliczną akcję po 2 latach, tak aby pracownicy mogli obracać swoimi papierami. Jest też inna, nadzwyczaj ważna kwestia. Proszę pamiętać, że holding stał się spółką akcyjną przed 15 laty. To powoduje, że wśród uprawnionych do nieodpłatnego nabycia akcji pracowniczych dominują dziś emeryci. Przed referendum prywatyzacyjnym pracownicy nie uprawnieni byli zapewniani, że mogą liczyć na jakąś rekompensatę. Chcemy, aby pakt precyzyjnie, czarno na białym, gwarantował, co ta grupa dostanie.
W jakiej fazie są negocjacje?
Są dwa projekty – zarządu i strony związkowej. Rozmowy są prowadzone w grupie roboczej, w której każdy związek ma swojego reprezentanta.
Rozbieżności wciąż są duże?
Nie. Właściwie pracujemy już nad niuansami. Wynegocjowaniem paktu jest zainteresowana nie tylko strona społeczna, ale i zarząd. Ma on być przecież integralną częścią prywatyzacyjnej dokumentacji. Myślę, że w kwietniu pakt powinien być gotowy do podpisania.
Co będzie miało wyższą rangę – Pakt Społeczny czy Holdingowa Umowa Zbiorowa?
Kiedy pakt zostanie już podpisany przez obie strony i przedstawiciela właściciela, to chcielibyśmy wprowadzić go do HUZ protokołem dodatkowym.
Minister gospodarki go podpisze?
Prawdę powiedziawszy – nie wiem jeszcze, jak się zachowa. Nie będziemy się zresztą upierali przy tym, że koniecznie musi go podpisać sam minister. Wystarczy przecież, że udzieli pełnomocnictw przewodniczącemu Rady Nadzorczej i to on podpisałby wtedy pakt w imieniu właściciela.