Pakiet klimatyczny to absurd
- Debiut giełdowy KHW zarząd chce przygotować jak najlepiej, bo ma świadomość, że będzie rzutował na losy polskiego górnictwa. Rezultaty publicznej emisji akcji jako śląskiej firmy mogą zdefiniować na kilka lat przyszłość górnictwa, w tym jego prywatyzację lub jej zaniechanie. Na razie pełna prywatyzacja nie wchodzi w grę, bo strategia dla górnictwa zakłada, że Skarb Państwa zachowuje kontrolę nad spółkami górniczymi. Mowa jest wyłącznie o publicznej emisji akcji na podwyższenie kapitału zakładowego - powiedział w wywiadzie dla \"Gazety Prawnej\" Stanisław Gajos, prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, .
- Jeszcze trzy lata temu wszystkie firmy górnicze świata były wyceniane na około 6 mld dol., a teraz drożej wyceniany jest sam NWR, który niedawno zadebiutował między innymi na giełdzie w Warszawie. Dobrze się stało, że nie doszło do publicznej emisji naszych akcji w 2005 roku, bo od tego czasu wartość holdingu wzrosła kilka razy w stosunku do tamtej wyceny. Na ile jesteśmy wyceniani teraz - nie powiem, bo obecne wyceny nie uwzględniają jeszcze wszystkich naszych atutów (chodzi m.in. o nieruchomości - red.).
Pieniądze z giełdy zarząd zamierza przeznaczyć na inwestycje w nowe ściany wydobywcze i wymianę maszyn górniczych, ale celem wejścia na giełdę są nie tylko inwestycje. Podwyższenie kapitału ma poprawić bezpieczeństwo działania firmy. Dzisiaj spółka ma za małe środki własne, żeby dobrze funkcjonować w okresach dekoniunktury.
- Planujemy wzrost wydobycia z blisko 16 mln ton do 20 mln ton w ciągu trzech lat, a do utrzymania stabilnej sprzedaży potrzebne są nam inwestycje w ściany zapasowe. Zamykamy właśnie emisję obligacji za 350 mln zł i te środki chcemy wydać na rozpoczętą już budowę trzech takich kompleksów. Taka inwestycja to zamrożenie kapitału, ale ściany zapasowe pozwalają utrzymać wydobycie w sytuacjach awaryjnych i skokowo je zwiększać. Na 2009 rok proponujemy podwyżki cen węgla na tegorocznym poziomie, czyli o 10-15 proc. W późniejszych okresach zakładamy wzrost cen o inflację. Wysłaliśmy już firmom z branży energetycznej zaproszenia do negocjacji. Oczekujemy spokojnych negocjacji. Podwyżka cen węgla o 10-15 proc. to wzrost kosztów wytwarzania elektrowni o 2,5 proc. i nie ma powodu, żeby zrzucać na górnictwo odpowiedzialność za wysoki wzrost cen energii, która dla nas zdrożała o 30-40 proc. Energetyka musi się za siebie wziąć, bo nawet 30 proc. produkowanej energii zużywa na własne potrzeby. W Europie Zachodniej ten wskaźnik to około 11 proc.
- Pakiet klimatyczno-energetyczny to absurd, bo jaki wpływ na globalne ocieplenie może mieć redukcja CO2 w Europie o 1 mld ton, skoro w innych rejonach świata wzrośnie w tym czasie o 10 mld ton CO2? Jeśli energetyka węglowa ograniczy produkcję, to spadnie sprzedaż węgla, a jeśli nie ograniczy produkcji, tylko ceny energii niebotycznie wzrosną, to zapewne spadnie zużycie energii i sprzedaż węgla też zmaleje. Każdy scenariusz jest zły także dlatego, że poza wszystkim energetyka stałaby się prawdopodobnie trudnym partnerem.