OZE: kontrowersje zmian prawa o odnawialnych źródłach energii

fot: Krystian Krawczyk

Cel obecnej polityki klimatyczno-energetycznej wyznacza 15-proc. udział energii ze źródeł odnawialnych w 2020 w całym miksie energetycznym

fot: Krystian Krawczyk

Ledwie w połowie sierpnia, po wielomiesięcznych sporach legislacyjnych, prezydent RP podpisał nowelizację ustawy o Odnawialnych Źródłach Energii, a już media podnoszą alarm o kolejnym projekcie nowelizacji tego prawa, który w dodatku ma chytrze i po kryjomu odwracać jego sens...

Przypomnijmy, że zatwierdzona przez Andrzeja Dudę najnowsza wersja ustawy o OZE wprowadza jedną zasadniczą zmianę: tzw. opłata zastępcza, która dotąd była niezmienna i wynosiła 300,03 zł/MW dla przedsiębiorców (którym zabrakło na pokrycie części wytworzonej energii elektrycznej obowiązkowych tzw. zielonych certyfikatów pochodzenia z OZE) zastąpiona zostaje opłatą zmienną, której wysokość będzie sprzężona z rynkową wartością certyfikatów. Opłata nie może być wyższa niż 125 proc. średniej ceny danego rodzaju certyfikatów (np. z wiatraków lub biogazu rolniczego) na Towarowej Giełdzie Energii. Nie może też być wyższa niż dotąd.

Czy spółki przepłaciły za certyfikaty?
Cena rynkowa zielonych świadectw spadła przez kilka lat aż o 90 proc. z powodu nadpodaży (dzisiaj kosztują niecałe 30 zł/MW, gdy wcześniej kilkaset złotych). Niektóre państwowe spółki energetyczne podpisały przed kilku laty długoterminowe kontrakty na kupno certyfikatów z OZE po wysokich cenach na poziomie 300 zł i dzisiaj czują się poszkodowane, bo na rynku mogłyby je nabyć znacznie taniej.

- Uważam, że w sprawie odnawialnych źródeł energii, farm wiatrowych, drenowania spółek energetycznych powinna zostać powołana sejmowa komisja śledcza. Jest to niezbędne do wyjaśnienia wielu budzących szok i niedowierzanie transakcji wartych przecież miliardy – ocenił prezes grupy Energa Daniel Obajtek, komentując artykuł poświęcony „aferze OZE” na łamach konserwatywnego tygodnika „Sieci”.

Zdaniem wiceministra energii Andrzeja Piotrowskiego, który bronił w parlamencie noweli ustawy o OZE, należało ją poprawić: - Jeżeli w oparciu o prawo rodzi się patologia, to należy podstawę tej patologii usunąć i to jest istota tej zmiany – tłumaczył posłom.

Afera spójnikowa?
Tymczasem na inny, rzekomo aferalny trop wpadli niedawno autorzy Dziennika Gazety Prawnej, ogłaszając, że w kolejnym projekcie prawa związanego z OZE (noweli ustawy o inwestycjach w elektrownie wiatrowe), którą przygotowuje obecnie Ministerstwo Energii, umyślnie ukryto zmianę porównywalną do osławionego „lub czasopisma” sprzed lat…

O co chodzi? O odległość, w jakiej nie można w pobliżu domów mieszkalnych stawiać od ponad roku słupów z turbinami wiatrowymi. Teraz obowiązuje zasada 10H, to znaczy nie bliżej, niż dziesięciokrotna wysokość wiatraka.

- Na stronie 51 projektu skorygowany ma być przepis określający, w jaki sposób należy mierzyć wymaganą odległość. Obecnie mówi on, że wylicza się ją między punktem A a punktem B. Ministerstwo proponuje jednak zastąpić spójnik „a” spójnikiem „albo” - alarmują dziennikarze DGP.

- Wprowadzenie spójnika „albo” spowoduje, że odległość pomiędzy turbiną a budynkiem mieszkalnym nie zostałaby w ustawie w ogóle zdefiniowana. Odcinek musi przecież zawierać się między jednym punktem a drugim. Niemożliwe jest, by zawierał się między punktem albo punktem – potwierdza na łamach gazety prof. Barbara Lebiedowska, ekspertka Komisji Europejskiej ds. akustyki środowiska, która nazywa sprawę aferą spójnikową i posądza urzędników o celowe działanie, „aby wróciło stare”. W ministerstwie zdecydowanie jednak zaprzeczają, tłumacząc, że to tylko fatalny błąd, który zostanie natychmiast poprawiony.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Motyka: Transformacja energetyczna w Polsce będzie czysto pragmatyczna

Polska nie będzie prowadziła transformacji energetycznej w sposób ideologiczny, to będzie czysto pragmatyczny proces - powiedział minister energii Miłosz Motyka.

Norweski projekt Orlenu z unijnym dofinansowaniem dla innowacyjnych technologii klimatycznych

Atlas – wspólna inicjatywa firm Orlen Upstream Norway, Aker BP i Höegh Evi – otrzyma 223 mln euro z Funduszu Innowacyjnego Unii Europejskiej. Wsparcie posłuży do uruchomienia sieci transportu i magazynowania dwutlenku węgla na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Atlas ma umożliwić zatłaczanie 6 mln ton CO2 rocznie, a jego uruchomienie planowane jest na 2031 rok.

Kopalni już nie ma, dokumenty są nadal potrzebne. Gdzie ich szukać?

Do emerytury brakuje zaświadczenia o zarobkach z kilku lat. W domowej teczce jest świadectwo pracy, ale kopalnia od dawna nie fedruje, a w dawnym biurowcu mieści się inna firma. Telefon do kadr nie odpowiada. W takiej sytuacji najważniejsze staje się ustalenie, kto przejął dokumenty. Zamknięcie zakładu nie oznacza przecież, że przestają być potrzebne. Dla byłego pracownika właśnie teraz mogą mieć największe znaczenie.

Rozmowa netTG.pl - odcinek 92 - Arkadiusz Sułek | Prezes Chrobry S.A. Jak wygląda przejście z przemysłu do zbrojeniówki?

Arkadiusz Sułek, prezes Chrobry S.A., był gościem studia netTG.pl. W rozmowie o nowym funduszu wspierającym obronność, zainteresowaniu ze strony firm, w tym śląskich przechodzących z przemysłu do zbrojeniówki oraz o wsparciu dla samorządów, między innymi na budowę schronów.