Oszczędzanie paliw powinniśmy zacząć od razu i od najmniejszych spraw – nawet od skrócenia czasu pod prysznicem

fot: Krystian Krawczyk

Takie ceny i oferta opału, jakie widać na zdjęciu, mają obecnie już tylko historyczny wymiar

fot: Krystian Krawczyk

Przedstawiciele rządu deklarują, że węgla podczas tegorocznej zimy nie zabraknie. Jednak zdaniem związkowców oraz naukowców, to wcale nie jest takie pewne. Jak twierdzą rządzący, remedium na brak węgla ma być import surowca drogą morską i zwiększenie wydobycia. Zapewniają, że dzięki temu węgla nie zabraknie.

Te plany i ich efekty surowo zrecenzował jednak Dominik Kolorz, przewodniczący śląsko-dąbrowskiej Solidarności. Jak zaznaczył, wydobycia w polskich kopalniach nie da się znacząco zwiększyć przed nadchodzącym sezonem grzewczym. 

Efekt przesunięty
– Węgla opałowego tej zimy zabraknie. Trzeba o tym otwarcie mówić. Pani minister Moskwa powinna wiedzieć, że nawet jeśli się zainwestuje ok. 1 mld zł w nowe pokłady, w nowe ściany wydobywcze, to efekt zwiększonego wydobycia w najlepszym wypadku pojawi się wczesną wiosną 2023 r. – powiedział w portalu śląsko-dąbrowskiej „S” Kolorz.

Zdaniem przewodniczącego śląsko-dąbrowskiej Solidarności nieporozumieniem jest także twierdzenie, że importowany drogą morską surowiec (minister Moskwa poinformowała, że polski rząd zabezpieczył 8 mln t węgla, które mają trafić do Polski m.in. z Kolumbii, Australii i Indonezji) zapełni lukę na rynku węgla opałowego.

– Węgiel, który przypłynie do nas statkami, to będzie niemal w całości miał. Będzie się on nadawał do spalenia w energetyce, ale nie w domowych piecach. Można szacować, że grubszych sortymentów węgla, nadających się na opał, będzie tam maksymalnie 10 proc. – wskazał Kolorz.

Wątpliwości dotyczące kwestii dostępności węgla ma również dr inż. Stanisław Tokarski z Centrum Energetyki Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie.

– Jeśli zestawimy zeszłoroczne zużycie węgla energetycznego w Polsce, które wyniosło 54 mln t, z planami wydobywczymi naszych spółek wydobywczych, w których mowa jest o łącznym wydobyciu na poziomie 43 mln t – to różnica wynosi 11 mln t. Natomiast trzeba jeszcze tutaj uwzględnić kwestie większej produkcji. Z wyrażanych publicznie deklaracji rządu oraz spółek węglowych wynika, że roczny potencjał zwiększenia wydobycia określany jest w granicach 1-1,5 mln t. To oznacza, że zabraknie nam ok. 10 mln t węgla i tę lukę jakoś trzeba będzie zapełnić – wylicza dr inż. Tokarski. 

Ani tanio, ani dużo
– To będzie surowiec, który musi się dostać do Polski drogą morską, co zresztą już się dzieje. Pewną barierą będą tu możliwości jego przywiezienia i rozładowania w portach. Natomiast jeszcze większym problemem jest jego zakup, bo z informacji płynących z rynków międzynarodowych wynika, że jeśli chodzi o zakupy spotowe, to nie są one ani tanie, ani możliwe w dużych ilościach. Z tego rachunku jasno wynika, że czeka nas w tym roku zima z ograniczoną dostępnością do węgla – argumentuje naukowiec.

Jak wskazuje, problemem będzie zapewnienie grubszych sortymentów węgla, które są zużywane w ogrzewnictwie indywidualnym, a przede wszystkim najbardziej zagrożone będą małe ciepłownie z kotłami rusztowymi, które nie mają urządzeń ochrony powietrza, więc musiały sprowadzać nisko zasiarczony węgiel rosyjski.

– Jeżeli chodzi o energetykę i duże ciepłownie, które posiadają instalacje ochrony powietrza, to wsparci importem jesteśmy w stanie poradzić sobie z wyprodukowaniem odpowiedniej ilości energii oraz ciepła systemowego. Natomiast problem dotknie gospodarstwa domowe ogrzewane węglem oraz małe ciepłownie. Dlatego zasadne jest tutaj pytanie, czy nie powinniśmy pod tym kątem przebudować również systemu dystrybucji węgla produkowanego w polskich kopalniach, tak aby pewne ilości sortymentów grubych oraz mniej zasiarczonych przesunąć na rynek dostaw dla odbiorców indywidualnych oraz małych ciepłowni. Natomiast powstałą tym sposobem lukę w dostawach dla energetyki zawodowej próbować zapełnić miałami sprowadzanymi drogą morską. Tutaj oczywiście też sprawa nie jest taka prosta, bo trzeba pamiętać, że elektrownie też mają swoje ograniczenia, bo są projektowane pod pewne rodzaje węgla. Również ważną inicjatywą, która mogłaby w jakiś sposób złagodzić problem deficytu węgla, mogłoby być porozumienie się z firmami, które zajmują się produkcją paliwa węglowego, żeby tak szybko, jak to tylko możliwe, przestawiły linie produkcyjne i spróbowały wytwarzać z miałów paliwo, które można by spalać w domowych piecach zamiast groszków – argumentuje dr inż. Tokarski. 

Chuda zima i wiosna
Jak zaznacza, te działania jedynie w jakiś sposób zmniejszą problem z dostępnością węgla, z którym niestety w najbliższym okresie grzewczym będziemy się jednak borykać.

– Dlatego w mojej opinii powinniśmy bardzo szybko poinformować o tym społeczeństwo i odbiorców węgla. Trzeba ludziom otwarcie powiedzieć, że musimy zacisnąć pasa, bo nie chcemy wojny na Ukrainie i nie chcemy finansować Rosji i jej zbrodniczych działań. Zresztą ludzie już wcześniej wykazali bardzo duże zrozumienie dla tej sytuacji. Natomiast teraz trzeba im jeszcze głośno powiedzieć, że jeżeli będziemy żyć w przekonaniu, że węgla nam starczy na zawsze, to będzie nas czekał szok. Musimy przygotować się na okres oszczędzania. Podobna sytuacja zresztą dotyczy również gazu. Póki co korzystamy z nośników energii, w ogóle nie licząc się z tym, że zimą i wiosną czeka nas chudy okres. Oszczędności powinniśmy zacząć od razu i od najmniejszych spraw – choćby takich, że zamiast 5-minutowego powinniśmy brać o połowę krótszy prysznic. Drugi sposób na oszczędzanie węgla, ale również gazu, to fotowoltaika. Proste przeliczenie mówi, że jeśli ktoś założy 1 kW fotowoltaiki na dach, to oszczędza ok. pół tony węgla rocznie, przekładając to na energię elektryczną uzyskaną ze spalenia tej ilości paliwa. Bardzo łatwo policzyć, że instalując 2 GW, możemy oszczędzić milion ton węgla w perspektywie rocznej. Dlatego promowanie fotowoltaiki prosumenckiej, w tym poprzez ulgi podatkowe, ma teraz ogromne znaczenie. Podobnie jak wszelkie działania związane ze zwiększaniem efektywności energetycznej, m.in. poprzez programy termomodernizacyjne – argumentuje dr inż. Tokarski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Jak zagospodarować potencjał zlikwidowanej kopalni? Mają na to pomysł

Nieczynne szyby kopalniane zostaną wykorzystane jako system poboru i zatłaczania wód

Większość Polaków chce wyjechać na wakacje latem

Wyjazd na wakacje w lecie planuje 79 proc. Polaków, a połowa z nich nie opuści kraju - wynika z badania Polskiej Organizacji Turystycznej i Travelist. Uczestnicy badania szacują, że koszt wyjazdu w tym roku na jedną osobę wyniesie od 1001 do 2000 zł.

Transformacja ciepłownictwa w kierunku niższych emisji, przy stabilnych cenach ciepła?

Zmniejszenie poziomu emisji dwutlenku węgla przez sektor ciepłownictwa przy zachowaniu bezpieczeństwa dostaw ciepła i akceptowalnych cen dla odbiorców - to główny cel projektu uchwały o strategii ciepłownictwa, którego założenia opublikowano we wtorek.

Znieśli zakaz budowy nowych elektrowni jądrowych

Szwajcarski parlament zatwierdził zniesienie zakazu budowy nowych elektrowni jądrowych, obowiązującego od 2017 r. Kraj reaguje na przewidywany wzrost zużycia energii elektrycznej i obawy o bezpieczeństwo dostaw, zwłaszcza w miesiącach zimowych. Nie podjęto jednak jeszcze decyzji w sprawie ewentualnej budowy nowych bloków.