Ostrawa: polski górnik wypisany ze szpitala

1545354671 poplinowe fno cz

fot: Szpital Uniwersytecki Ostrawa fno.cz

Poparzeni polscy górnicy są pod opieką lekarzy w Klinice Oparzeń i Chirurgii Rekonstrukcyjnej Szpitala Uniwersyteckiego w Ostrawie

fot: Szpital Uniwersytecki Ostrawa fno.cz

Jeden z polskich górników rannych w wyniku wybuchu metanu w czeskiej kopalni ČSM w Stonawie (w spółce OKD) został już zwolniony z ostrawskiego Szpitala Uniwersyteckiego.

Mężczyzna miał poparzone 10 proc. ciała. Jak wyjaśniła Nadia Chattova - rzeczniczka lecznicy, rodziny prosiła o podanie tej informacji z tygodniowym opóźnieniem.

Pacjent będzie nadal pod opieką czeskich lekarzy. Wizytę kontrolną wyznaczono za miesiąc. Na leczeniu pozostaje wciąż górnik, u którego stwierdzono poparzenia ponad połowy ciała. I w tym przypadku rodzina zastrzegła sobie poufność. Lekarze nie będą się wypowiadać o stanie jego zdrowia. Z początkiem stycznia był on bardzo ciężki.

Tymczasem Ivo Čelechovský - rzecznik OKD powiedział czeskim mediom, że sytuacja w podziemnych wyrobiskach, gdzie nastąpił wybuch metanu, jest nadal skomplikowana i co za tym idzie, wydobycie ciał poległych górników, jak też przeprowadzenie wizji lokalnej nie jest na razie możliwe.

Przypomnijmy, że 20 grudnia 2018 r. w kopalni ČSM w Stonawie miał miejsce wybuch metanu. Zginęło wówczas 13 górników, w tym 12 z Polski.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Masz pamiątki związane z Hutą Pokój? Mogą trafić na wystawę w Wielkim Piecu

W sobotę, 14 listopada, odbędzie się zbiórka pamiątek związanych z Hutą Pokój w Rudzie Śląskiej.

Kopalnia Paryż to historia zagłębiowskiego górnictwa. Od Ksawerego do likwidacji

Kopalnia Paryż należała do grona największych i najstarszych kopalń węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim, choć jej metryka do dziś budzi spory.

Niemcy wracają do węgla, a Polska? Szybki koniec kopalń może okazać się błędem

Dominik Kolorz, Jerzy Markowski i Patryk Białas starli się w debacie netTG.pl i Radia Katowice o przyszłości górnictwa

Mobbing w górnictwie. Dziś uwagi w stylu „bo jak ci przypier…” na dole nie przejdą

Różne miałem zdarzenia w ciągu mojej prawie trzydziestoletniej pracy w charakterze sztygara. Ale to jedno szczególnie zapadło mi w pamięć. Otóż kiedyś miałem w oddziale górnika imieniem Jacek. Niedoszły inżynier. Za co się zabrał, wszystko, mówiąc delikatnie, spartolił. Wiedzieliśmy dobrze o tym, żeby nie dawać mu jakiegoś odpowiedzialnego zadania, bo coś poważnego mógłby nawywijać.