Polskie załogi będą te Barbórki wspominać z uśmiechem, ale też łezką w oku

1765563315 okd skok 9

fot: OKD/ARC

Tradycji stało się zadość, skok przez skórę musiał być

fot: OKD/ARC

Nasi górnicy w Czechach znów świętują. To już trzeci raz z rzędu w tym roku. Najpierw na przełomie czerwca i lipca wraz z czeskimi kolegami obchodzili Dzień św. Prokopa, patrona górników, we wrześniu świętowali Dzień Górnika, a w grudniu Barbórkę. I tym właśnie świętem pożegnają się z pracą w kopalni ČSM w Stonawie.

Barbórka w kraju naszych południowych sąsiadów nie jest dniem wolnym od pracy. Jeśli wypada w piątek lub sobotę po szychcie, idzie się na szachciak, czyli karczmę gwarecką. Jeśli święto wypadnie w tygodniu, obchody przesuwa się na weekend.

– My, górnicy z Polski, zetknęliśmy się tutaj z trochę innymi zwyczajami. Część z nich przejęliśmy od naszych czeskich kolegów. Oni cenią sobie dobrą zabawę przy piwku we własnym gronie. Często zdarzało się, że jak któraś z brygad wykonała dobry wynik, to szef dostawał pieniądze do ręki i wtedy szło się do gospody. Na Barbórkę jest tak, że jeszcze przed wejściem na salę, gdzie odbywa się karczma gwarecka, każdy jej uczestnik częstowany jest gulaszem i dopiero potem zasiada w ławach. Już do końca uroczystości nie podaje się żadnych ciepłych potraw. Na stole pojawia się za to chleb z tłustym, którym zagryza się kolejne wypite kufle piwa – opowiada Dariusz Hetman, nadsztygar z firmy świadczącej usługi górnicze na rzecz kopalni ČSM.

Tablice i kwesta

Uczestnicy biesiady zostają podzieleni na tablice, według kategorii zawodowych: produkcyjnej, technicznej, bezpieczeństwa i powierzchniowej. Osobną tablicę stanowią zaproszeni goście. Tablice rywalizują ze sobą w takich konkursach jak bitwa na piwo, konkurs kulinarny czy quiz górniczy. Na początku każdej karczmy gasi się światła. Przy blasku lamp górniczych wspomina się tych, którzy poświęcili swoje życie kopalni. Urządzana jest przy okazji kwesta na rzecz Stowarzyszenia Svatá Barbora. Fundacja ta od 2004 r. wspiera dzieci rodziców, którzy ponieśli śmierć w wypadkach górniczych. W tym roku zebrano na ten szlachetny cel ponad 300 tys. koron.

Dawniej Barbórka kojarzyła się w górniczych rodzinach ze świniobiciem. I nie chodziło tu, rzecz jasna, o jakiś kult. Po prostu, wraz z Barbarą rozpoczynała się zima, zbliżały się święta Bożego Narodzenia i trzeba było się na nie dobrze przygotować, zwłaszcza kulinarnie. Zwyczaj urządzania zimowych „zabijaczek” przez długie lata utrzymywał się także w koloniach górniczych u naszych południowych sąsiadów – na terenie Zagłębia Ostrawsko-Karwińskiego. Stąd wzięła się nazwa gulaszu, który do dziś można znaleźć w menu wielu czeskich gospód – gulasz zabijaczkowy. I takim właśnie gulaszem raczeni są uczestnicy karczmy gwareckiej na dobry początek zabawy.

– Zabijaczka była dla ostrawskich górników prawdziwym świętem. Najwięcej ich urządzano w latach pięćdziesiątych, sześćdziesiątych, no i jeszcze siedemdziesiątych. Każdego roku obchodziłem trzydzieści do czterdziestu rodzin. Musiałem brać urlopy, aby to wszystko zdążyć zrobić. Pracowałem w soboty i niedziele – wspominał ongiś Lubomir Dostal z Rychvaldu, jeden z wielu wyspecjalizowanych w zabijaczkach rzeźników.

Rola rzeźnika nie polegała jedynie na zabiciu i poćwiartowaniu tucznika. Był on przede wszystkim kucharzem, który potrafił spożytkować wszystko, co nadaje się do jedzenia. Pozostawiał po swojej robocie jedynie świńskie kości. Krupy mieszano z krwią i mielonym ciemnym mięsem i wciskano do kiszek. Tak robiono „jelita”, czyli kaszanki. Z bułek i jasnego mięsa powstawały „jitrnice”, czyli kiszki wątrobiane. Z mięsa z głowy, skóry i resztek wytwarzano tlaczenkę, czyli salceson. Najważniejsze było wszystko to dobrze ugotować i doprawić do smaku.

Świniobicie i skok przez skórę

Pan domu tymczasem proponował „konkretny” poczęstunek. Najczęściej podczas zabijaczki pito warzónkę z rumu. Szklono w tym celu na ogniu cukier, dodawano przyprawy, wodę i zalewano to wszystko rumem.

Ważną częścią każdej czeskiej karczmy gwareckiej jest – podobnie jak w Polsce – skok przez skórę. Podczas tegorocznych uroczystości pięciu ostatnich pracowników OKD zostało przyjętych do cechu górniczego.

– Ostatni skok przez skórę, w związku z zakończeniem wydobycia węgla kamiennego w Czechach, symbolicznie zamyka prawie 250-letni rozdział, który ukształtował życie i tożsamość regionu. Jest wyrazem szacunku dla górników, tradycji górniczych, ale także podkreśla dyscyplinę, poświęcenie pracy górniczej i jedność wśród górników – powiedział Roman Sikora, prezes zarządu spółki OKD, który pełniąc funkcję nadsztygara, przyjął na siebie obowiązki prowadzącego tę część biesiady.

Tradycja górniczego skoku przez skórę sięga XVIII w. Podczas ceremonii w zaimprowizowanym szybie kopalnianym Wysokie i Nieomylne Prezydium wraz z prezesem i adlatami awansują młodych fuchsów na górników. Ci zaś skaczą z beczki piwa przez skórę, stając się w ten sposób semestrami.

– Skok przez skórę to nie tylko powitanie nowych w szeregach i dobra zabawa, ale także oddanie hołdu wymagającemu rzemiosłu górniczemu i przyjaciołom, których już z nami nie ma. W czasach, gdy do końca górnictwa pozostały tygodnie, jest to dla nas wszystkich niezwykle istotne – dodał Antonín Míra, główny mechanik OKD, który przewodniczył ceremonii jako prezes Wysokiego i w Sprawach Piwnych Nieomylnego Prezydium.

Ale to jeszcze nie koniec obchodów Barbórki. Wszak długie grudniowe wieczory sprawiają, że chce się pobyć we własnym gronie.

– Pewnie jeszcze nie raz w okresie przedświątecznym odwiedzimy znakomite okoliczne gospody serwujące kolena (golonki) i żeberka na miodzie. Szkoda, że to już ostatnia barbórkowa karczma piwna. Zabawy było każdego roku co niemiara. Będziemy te Barbórki wspominać z uśmiechem, ale też łezką w oku – podsumowuje Dariusz Hetman.

To ostateczna data

Należąca do czeskiej spółki OKD kopalnia ČSM ma zakończyć wydobycie w pierwszym kwartale 2026 roku.

– Muszę jednoznacznie potwierdzić, że podjęliśmy w przeszłości słuszną decyzję co do tej ostatecznej daty. Z punktu widzenia ekonomicznego, kadrowego i legislacyjnego dalsze rozszerzanie wydobycia byłoby bezcelowe. Na chwilę obecną wygląda na to, że ostatni wóz węgla wywieziemy z kopalni na przełomie stycznia i lutego przyszłego roku. Bardzo dziękuję wszystkim za to, że nie ustajecie w codziennych wysiłkach, przygotowując ostatnie fronty robót i wydobywając ostatnie tony, mimo że wiecie o zbliżającym się finale. Doceniam to niezmiernie – podkreślił trzy miesiące temu w rozmowie z „Górniczą” Roman Sikora, prezes OKD.

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen zabezpiecza nawet jedną czwartą zapotrzebowania na ropę

Orlen zawarł z Equinorem trzyletnią umowę na dostawy ropy ze złoża Johan Sverdrup na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Dostawy rozpoczną się we wrześniu, a zakontraktowany wolumen może sięgnąć ponad 9 mln ton rocznie, co odpowiada nawet jednej czwartej rocznego zapotrzebowania Grupy Orlen na ropę. Surowiec będzie trafiał do rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie, wzmacniając bezpieczeństwo dostaw w regionie.

Węgiel wraca do łask. Polacy chcą się nim ogrzewać

Sprzedaż kotłów na węgiel wzrosła w drugim kwartale 2026 r. o 15-20 proc. – szacuje Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). Branża wskazuje, że wpływ miały na to m.in. ceny pelletu, a węgiel jest obecnie łatwiej dostępny i tańszy.

W Górniczej o JSW, wynikach kopalń i sporach o tym, kto likwidował górnictwo

Czy JSW musi naprawdę pożegnać się z tematem zwrotu składki solidarnościowej? Które kopalnie fedrują najwięcej? I dlaczego górnicy z Bogdanki są rozczarowani? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 21 sierpnia. 

Zapasy gazu w magazynach UE przekroczyły 61 proc., w Polsce prawie 90 proc.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą 61,6 proc. wobec średniej 5-letniej na tę porę wynoszącej 78,8 proc. W magazynach jest 696,27 TWh gazu - wynika z wyliczeń firmy Gas Infrastructure Europe. W Polsce w magazynach mamy 32,95 TWh tego paliwa, a ich zapełnienie sięga 89,4 proc.