Ostatnia szychta Jana Mitręgi
Dokładnie o 12 w południe, na Placu Sejmu Śląskiego, zebrali się wszyscy ci, którzy chcieli oddać ostatni pokłon tej wybitnej postaci. W południowej części Katowic zamarł ruch samochodowy.
Kondukt pogrzebowy przeszedł ulicami Lompy, Ligonia i Francuską. Na ostatnią szychtę Jana Mitręgę odprowadzały Górnicze orkiestry, zastępy ratowników, ponad czterdzieści pocztów sztandarowych ze wszystkich kopalń, spółek węglowych, i instytucji związanych z górnictwem węgla kamiennego i brunatnego.
Żegnali go naukowcy z Akademii Górniczo-Hutniczej, Politechniki Śląskiej, Głównego Instytutu Górnictwa i Polskiej Akademii Nauk, władze samorządowe Katowic oraz Siemianowic Śląskich i Konina, przedstawiciele urzędów górniczych, związków zawodowych i wszystkich oddziałów Stowarzyszenia Inżynierów i Techników Górnictwa, ale przede wszystkim setki szanujących Go ludzi, potrafiących mimo politycznych różnic dostrzec w byłym wicepremierze wybitnego Polaka i śląskiego patriotę.
W imieniu braci górniczej Jana Mitręgę pożegnał Jerzy Markowski:
- Śląsk zawdzięcza Janowi Mitrędze ochronę swojej godności, a my jesteśmy tutaj żeby zadeklarować, że nie zmarnujemy niczego z jego dorobku. Był wicepremierem, ministrem i ambasadorem, twórcą nowoczesnego polskiego przemysłu wydobywczego, ale nigdy nie przestał być górnikiem.
Jan Mitręga w kwietniu skończył 90 lat. Spoczął na cmentarzu przy ulicy Francuskiej w Katowicach, w sąsiedztwie podobnych sobie synów śląskiej ziemi: Jerzego Ziętka i Wojciecha Korfantego.
Zobacz też:
Odszedł Jana Mitręga