Ostatnia kopalnia Zagłębia – do końca przed szansą?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Czy kopalnia Kazimierz-Juliusz dostanie szansę na dalsze życie?

fot: Jarosław Galusek/ARC

Co naprawdę czeka ostatnią kopalnię w Zagłębiu Dąbrowskim? Pytanie wraca jak bumerang, odkąd kilka lat temu stało się jasne, że w Sosnowcu wykorzystano udostępnione zasoby, a tzw. podbierki przodkowe z pozostawionych resztek wystarczą do lata 2019 r.

Od istnienia Kazimierza-Juliusza zależy żywot ważnej dzielnicy Sosnowca, która od 199 lat pielęgnuje potężną górniczą tradycję i jeszcze do 1975 r. była osobnym i dumnym, wyrosłym na węglu miastem. Prezydent Sosnowca Kazimierz Górski okolicznościową przemowę 1 maja tego roku złamał nagle dramatycznym apelem o ratunek dla kopalni. Adresatów nie wymienił. Prosił, by wesprzeć starania górników, którzy dążą do rozszerzenia pola wydobywczego Kazimierza-Juliusza. Chodzi o dostęp do złóż po zamkniętej kopalni Jan Kanty w sąsiednim Jaworznie, których eksploatacja przedłużyłaby żywot zakładu o kilkadziesiąt kolejnych lat. To już ostatnia deska ratunku. Poprzednie szanse kończyły się srogim zawodem.

Obiecywali spółkę, zamknęli Niwkę
Na pierwszy z ambitnych projektów sosnowiczanie przystali już w 1996 r., gdy obiecano im utworzenie Zagłębiowskiej Spółki Węglowej SA. Jej trzonem miały być dwie kopalnie z Sosnowca - w Kazimierzu Górniczym i Niwce. Jesienią załogi zgodziły się na wyrwanie zakładów z macierzy KHW (na pocieszenie Holding zatrzymał długi kopalń), a już w marcu następnego roku rząd ogłosił, że nie opłaca się tworzyć ZSW. Dwa lata później bliźniaczą Niwkę-Modrzejów rządowi eksperci uznali za "trwale nierentowną" i nagle kopalnię zlikwidowano, zasypując czym prędzej szyby, odciąwszy pod ziemią miliony udostępnionych ton węgla. Wściekłym górnikom obiecywano, że węgiel się nie zmarnuje, bo wybierze go m.in. ówczesna kopalnia Mysłowice. Ale tej też już nie ma.

Cudowna rezerwa
Kazimierz-Juliusz do 2012 r. wydobył ścianami ostatki z pokładu 510, który słynął w tym zakładzie z miąższości do 21 m. Ponad rok wcześniej związki w Sosnowcu przełknęły odchudzenie załogi, dobrowolne masowe odejścia i odebranie części przywilejów w aneksach do układu zbiorowego. Postanowiły jednak walczyć o otwarcie rezerwowego pola wydobywczego po Dąbrowskim Zjednoczeniu Przemysłu Węglowego. W PRL rezerwę zbadano "po łebkach", ale w Sosnowcu łudzili się, że skrywa ok. 5 mln t węgla. Po kosztownych wierceniach, na które sceptyczni menedżerowie spółki zgodzili się w końcu w październiku 2011 r., okazało się, że eksploatacja jest nieopłacalna.

Nowoczesna przeróbka?
O trzeciej szansie przebąkiwano niezbyt długo. W Kazimierzu Górniczym działa centralna instalacja przeróbcza KHW i spółka Katowicki Węgiel, która wytwarza nowoczesny i ekologiczny groszek. Gdyby rozbudować przeróbkę, pracę mogłaby znaleźć w niej spora część załogi kopalni, która ciągle się kurczy (obecnie liczy ok. 900 górników). Mariusz Korzeniowski, wiceprezes KHW ds. handlowo-rynkowych, ocenia, że projekt jest już nieaktualny. Ale podkreśla, że dzisiaj górnicy z Kazimierza walczą o lepszą stawkę. - Na pewno nie zostawimy ich samych - deklaruje.

Sensacyjne zasoby w Jaworznie
Czwartą, największą i najnowszą szansą ma być teraz złoże kopalni Jan Kanty w Jaworznie (w PRL Komuna Paryska), którą zamknięto pod koniec lat 90. XX wieku. Władze miasta będą jednak trudną przeszkodą do przejścia, bo zdążyły już odprawić z kwitkiem trzy prywatne spółki, które starały się w Jaworznie o decyzję środowiskową na drodze do uzyskania koncesji. W 2010 r. HMS Niwka Coal Production Company (spółka-córka berlińskiej HMS Bergbau AG) chciała sięgnąć pod granicą miast po złoże zasypanej kopalni w Niwce, ale samorząd Jaworzna uznał, że nie dopuści u siebie do szkód na powierzchni, gdy podatki z eksploatacji zabierze sąsiedni Sosnowiec. Jeszcze dwa lata temu tajemnicza firma KWK snuła wizję kopalni Mariola z 2-tysięczną załogą. Fedrować chciała też Spółka Węglowa Jaworzno, ale dzisiaj już cicho o tych przedsięwzięciach.

Na placu boju został Kazimierz-Juliusz, który zdobył w Ministerstwie Środowiska koncesję na wiercenia poszukiwawcze i w marcu br. wzbudził sensację: złoże w Jaworznie już w połowie odwiertu, na niecałych 300 m, jest znacznie obfitsze, niż podejrzewano, skrywa ponad 25 mln t węgla.

Kto poczeka 4-6 lat?
Grzegorz Sułkowski, szef Solidarności w sosnowieckiej kopalni, który współpracuje przy projekcie z zarządem, nie kryje optymizmu: - Potrzeba 400 do 600 mln zł na wydrążenie ok. 14 km podziemnego chodnika. Wierzę, że uda się nam znaleźć inwestora - mówił niedawno Trybunie Górniczej.

Gdy poprosiliśmy Romana Łoja, prezesa KHW, o ocenę szans powodzenia projektu, realistycznie ważył argumenty: plan jest dobry, inwestycja okaże się opłacalna, jednak Holding nie ma dziś na nią pieniędzy. Z inwestorów, którzy na polskim rynku są w stanie zamrozić setki milionów i poczekać od 4 do 6 lat na dochody, rozpatrywać można praktycznie największe koncerny energetyczne. Jeden z nich otwarcie nie lubi węgla, te z zachodnim kapitałem koncentrują się raczej na obrocie energią, a najbliższy przedsięwzięcia Południowy Koncern Węglowy zabezpieczył już sobie na lata 40 proc. niezbędnych dostaw węgla z własnych kopalń.

Czy PKW w Grupie Tauron byłby zainteresowany utworzeniem rezerwy paliwowej na bazie Kazimierza-Juliusza? Pod jakimi warunkami? - sondowaliśmy we władzach spółki. Te jednak stanowczo uchyliły się od komentarza.

Interes mieszkańców
Stanowcza była też dotąd postawa samorządu w Jaworznie. Ale może prezydent Sosnowca ma jakiś poufny klucz do przychylności sąsiada? Rafał Łysy, rzecznik Urzędu Miejskiego w Sosnowcu, kładzie nacisk na fakt, że obaj prezydenci ostatnio często i blisko rozmawiają o wspólnych przedsięwzięciach. Sebastian Kuś, szef Biura Promocji i Informacji UM w Jaworznie, uśmiecha się zagadkowo: - Wiemy, że kopalnia w Sosnowcu walczy o życie. Jaworzno nie jest przeciwne górnictwu, nie powiedzieliśmy, że wykluczone jest wydobycie pod miastem. Miejsca pracy są ważne, podobnie jak podatki od przedsiębiorcy. Jednak najważniejszy będzie dla miasta interes mieszkańców - akcentuje. - Zaakceptują fedrowanie tylko wtedy, gdy przyniesie im więcej korzyści niż szkód.

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Air Arabia uruchomi w grudniu bezpośrednie loty z Katowic do Szardży

Air Arabia od 17 grudnia uruchomi bezpośrednie połączenie między Katowice Airport a Szardżą w Zjednoczonych Emiratach Arabskich. Rejsy będą odbywać się cztery razy w tygodniu.

Wielkie mycie tunelu pod rondem w Katowicach. Ściany odzyskują pierwotną biel

Ponad 3 tys. metrów bieżących ścian tunelu pod rondem w Katowicach zostanie dokładnie wyczyszczonych. To największe prace utrzymaniowe w obiekcie od ponad 20 lat. Choć roboty nadal trwają, efekty są już widoczne — szare dotąd ściany odzyskują swoją pierwotną biel.

KSSE wspiera strategiczną inwestycję Nitroerg

Spółka Nitroerg zbuduje w Krupskim Młynie nowy zakład produkcji wysokoenergetycznych materiałów wybuchowych podwójnego zastosowania – pentrytu oraz heksogenu. Projekt o wartości około 300 mln zł wspiera Katowicka Specjalna Strefa Ekonomiczna. - Inwestycja jest kolejnym przykładem wykorzystania możliwości, jakie od lipca 2025 roku Polska Strefa Inwestycji oferuje przedsiębiorstwom realizującym projekty w sektorze obronnym – podkreślił Rafał Żelazny, prezes KSSE.

Uczcili rocznicę strajku w Fazosie i opiekuna Solidarności

Z okazji 36. rocznicy strajku w Fabryce Zmechanizowanych Obudów Ścianowych Fazos w Tarnowskich Górach  w kościele pw. Piotra i Pawła odbyła się uroczysta msza święta. Pod tablicami poświęconymi strajkującym i Solidarności złożono kwiaty. W zbiegu ulic Opolskiej, Cebuli i Królika odsłonięto tablicę z nazwą skweru. Od teraz nosi on oficjalnie imię ks. Zygmunta Trochy, proboszcza parafii Piotra i Pawła w latach 1976-2006, który duszpasterską opieką objął „Solidarność”.