Górnictwo: Dziesięć lat temu pod ziemią protestowali górnicy kopalni Kazimierz-Juliusz

fot: Maciej Dorosiński

Górnicy z Kazmierza-Juliusza na powierzchnię wyjechali 27 września 2014 r. kilka minut po godz. 12. W hali zbornej czekał na nich tłum

fot: Maciej Dorosiński

+24 Zobacz galerię

Galeria
(27 zdjęć)

Dokładnie dziesięć lat temu zakończył się podziemny protest w kopalni Kazimierz-Juliusz. Górnicy rozpoczęli go 24 kwietnia 2014 r. na nocnej zmianie. Zaczęło się od 24 osób. Potem do akcji dołączyły kolejne. W pewnym momencie protestował ich nawet 150. Pracownicy KWK Kazimierz-Juliusz domagali się wypłaty zaległych wynagrodzeń, przedłużenia żywotności kopalni, wykupu mieszkań zakładowych oraz - po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni - przejścia do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach.

Niepewna przyszłość przed kopalnią Kazimierz-Juliusz zaczęła się rysować latem 2012 r. Wówczas w sosnowieckim zakładzie zaprzestano ścianowej eksploatacji węgla. Deklarowano jednak , że system podbierkowy przedłuży żywot zakładu do połowy 2019 r. Nie udawały się kolejne próby ratowania kopalni np. przez połączenie przekopem z pokładami KWK Jan Kanty w Jaworznie.

 W lipcu 2014 r. Roman Łój – prezes Katowickiego Holdingu Węglowego, do którego struktur należała kopalnia - przedstawił wizje końca sosnowieckiego zakładu.

- Złoże, z którego wydobywała węgiel kopalnia Kazimierz-Juliusz, zostało wyczerpane. Pozostające tam ilości węgla nie usprawiedliwiają ekonomicznie utrzymywania struktury kopalni, a nawet kontynuacji wydobycia w zakresie ograniczonym – mówił prezes.

1 września 2014 r. prezes spotkał się z załogą kopalni Kazimierz-Juliusz. W swoim wystąpieniu nakreślił proces likwidacji kopalni. Do końca września pracownicy sosnowieckiego zakładu mieli zostać przeniesieni do pracy w kopalniach Mysłowice-Wesoła i Murcki-Staszic. W Kazimierzu-Juliuszu miała zostać jedynie ta część załogi, która będzie uczestniczyć w procesie likwidacji. Prezes Łój poprosił także załogę kopalni o zrozumienie w tej trudnej sytuacji. Dodał, że nośne hasło „ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu" kosztowało KHW w ostatnim czasie kilkadziesiąt mln zł. Przyznał też, że działania w Kazimierzu-Juliuszu należało rozpocząć kilka miesięcy wcześniej.

Kolejne spotkanie prezesa Łoja z załogą zaplanowano na 5 września (zdjęcia z tego spotkania znajdują się w galerii). Według planów ostatnia czynna kopalnia w Zagłębiu Dąbrowskim miała zakończyć wydobycie na przełomie września i października. Pierwotnie kopalnia miała działać dłużej, przyspieszenie jej likwidacji zarząd Holdingu tłumaczył wyczerpaniem dostępnych złóż oraz narastaniem problemów związanych z opłacalnością i bezpieczeństwem resztkowego wydobycia. Sytuacja wokół kopalni stawała się coraz bardziej napięta. Rozpoczęły się rozmowy, w których mediatorem został wojewoda śląski Piotr Litwa. Górnicy z Kazimierza-Juliusza wspierani przez bliskich i związkowców z innych zakładów, manifestowali w Sosnowcu i Katowicach.

Kulminacyjnym punktem był podziemny protest, który rozpoczął się na nocnej zmianie 24 września. Wówczas 24 pracowników nie wyjechało na powierzchnię. Wydobycie w kopalni w tym czasie było normalnie prowadzone. Protest rozrastał się i według danych związków zawodowych w pewnym momencie uczestniczyło w nim blisko 150 osób. Protestujących odwiedził pod ziemią wojewoda Litwa, a z rodzinami które czekały na hali zbornej spotkał się biskup Grzegorz Kaszak. Bliscy górników oblegali znajdujący się przed kopalnią telefon za pośrednictwem którego można było skontaktować się z protestującymi. Pracownicy KWK Kazimierz-Juliusz domagali się wypłaty zaległych wynagrodzeń, przedłużenia żywotności kopalni, wykupu mieszkań zakładowych oraz - po całkowitym wyczerpaniu węgla i zakończeniu działania kopalni - przejścia do innych zakładów KHW na dotychczasowych warunkach.

26 września wieczorem do kopalni dotarła informacja o odwołaniu z funkcji prezesa KHW Romana Łoja. Ponadto na kontra pracowników wpłynęła część zaległych wynagrodzeń. Górnicy wówczas postanowili odpowiedzieć na apel wojewody Piotra Litwy i zakończyć podziemną część protestu. Na powierzchnię wyjechali dzień później kilka minut po godz. 12. Wówczas zapowiedzieli, że będą czekać na efekty rozmów dotyczących przyszłości ich zakładu. Te rozpoczęły się jeszcze w sobotę o godz.16.00 w Urzędzie Wojewódzkim w Katowicach. Trwały 12 godzin. W tym czasie udało się wypracować porozumienie. Ustalono, że eksploatacja będzie prowadzona aż do wyczerpania złóż. Spełniony został też postulat górników dotyczący wypłaty zaległych pensji. Porozumienie osiągnięto również w związku z mieszkaniami zakładowymi – górnicy otrzymali możliwość ich wykupienia.

W listopadzie Kazimierz-Juliusz trafił do struktur Spółki Restrukturyzacji Kopalń. Został sprzedany za symboliczną złotówkę + VAT. Zadaniem SRK jako nowego właściciela była kontynuacja wydobycia (pod warunkiem, że nie będzie to przynosiło strat), a docelowo zakończenie eksploatacji a potem likwidacja zakładu i zagospodarowanie gruntów, na których stała kopalnia. Wówczas mówiono, że węgiel w kopalni będzie wydobywany do połowy 2015 r. Tak też się stało. 29 maja 2015 r. odbył się uroczysty wyjazd ostatniej tony. Tym samym górnictwo w Zagłębiu przeszło do historii. W pożegnaniu z kopalnią poza pracownikami i dyrekcją zakładu uczestniczyli m.in: biskup diecezji sosnowieckiej Grzegorz Kaszak, prezydent Sosnowca Arkadiusz Chęciński, szef Okręgowego Urzędu Górniczego w Katowicach Jerzy Kolasa oraz wiceprezes CSRG Mirosław Bagiński. Historyczna ostatnia tona wyjechała na powierzchnię szybem Kazimierz I. Miało to miejsce 20 minut przed południem i tym samym górnictwo węgla kamiennego w Zagłębiu Dąbrowskim przestało istnieć.

 

 

 

MOŻE CIĘ ZAINTERESOWAĆ

Orlen zabezpiecza nawet jedną czwartą zapotrzebowania na ropę

Orlen zawarł z Equinorem trzyletnią umowę na dostawy ropy ze złoża Johan Sverdrup na Norweskim Szelfie Kontynentalnym. Dostawy rozpoczną się we wrześniu, a zakontraktowany wolumen może sięgnąć ponad 9 mln ton rocznie, co odpowiada nawet jednej czwartej rocznego zapotrzebowania Grupy Orlen na ropę. Surowiec będzie trafiał do rafinerii w Polsce, Czechach i na Litwie, wzmacniając bezpieczeństwo dostaw w regionie.

Węgiel wraca do łask. Polacy chcą się nim ogrzewać

Sprzedaż kotłów na węgiel wzrosła w drugim kwartale 2026 r. o 15-20 proc. – szacuje Stowarzyszenie Producentów i Importerów Urządzeń Grzewczych (SPIUG). Branża wskazuje, że wpływ miały na to m.in. ceny pelletu, a węgiel jest obecnie łatwiej dostępny i tańszy.

W Górniczej o JSW, wynikach kopalń i sporach o tym, kto likwidował górnictwo

Czy JSW musi naprawdę pożegnać się z tematem zwrotu składki solidarnościowej? Które kopalnie fedrują najwięcej? I dlaczego górnicy z Bogdanki są rozczarowani? O tym m.in. przeczytają Państwo w najnowszym wydaniu Trybuny Górniczej, która ukaże się już w najbliższy piątek 21 sierpnia. 

Zapasy gazu w magazynach UE przekroczyły 61 proc., w Polsce prawie 90 proc.

Zapasy gazu ziemnego w magazynach UE wynoszą 61,6 proc. wobec średniej 5-letniej na tę porę wynoszącej 78,8 proc. W magazynach jest 696,27 TWh gazu - wynika z wyliczeń firmy Gas Infrastructure Europe. W Polsce w magazynach mamy 32,95 TWh tego paliwa, a ich zapełnienie sięga 89,4 proc.